Belgijski przemysł mleczarski jęczy pod presją wysokich cen mleka, niskich marż i niepewnych warunków. W rezultacie inwestycje spadły o 6% w zeszłym roku, a marża netto branży pozostała na poziomie 1,23%. Tak wynika z raportu BCZ, federacji przetwórców mleka w Belgii, w przeglądzie 2024 r.
Mimo to belgijskie firmy mleczarskie osiągnęły obroty w wysokości 7,3 mld euro dzięki wysokim cenom produktów mlecznych, rosnącej konsumpcji krajowej produktów mlecznych i dobremu eksportowi. Zapłaciły również rolnikom średnia cena mleka 49,62 € za 100 litrów mleka, co stanowi wzrost o 9% w porównaniu z rokiem 2023. Stało się to kosztem średniej rentowności branży. Dlatego BCZ wzywa do uznania strategicznej roli przetwórców mleka, jak twierdzi dyrektor Lien Callewaert.
Branża mleczarska przechodzi obecnie duże zmiany z powodu różnych przejęć i fuzji. Jednak Callewaert uważa, że niewiele to zmienia w strategicznej roli belgijskiego przemysłu mleczarskiego.
Belgijski sektor mleczarski eksportuje dużą część swojej produkcji każdego roku, ale importuje również znaczną jej część. W zeszłym roku zaimportowano produkty mleczne o wartości 4,97 mld euro, tyle samo co w roku poprzednim, podczas gdy wyeksportowano 5,5 mld euro. To o 1% mniej niż w 2023 r. Nadwyżka handlowa wyniosła 527 mln euro. To o 9% mniej niż w 2023 r.
Chociaż branża borykała się z problemami, a inwestycje spadały, na modernizację i rozbudowę mocy produkcyjnych przeznaczono 178 mln euro.
Hodowcy bydła mlecznego stoją w obliczu niepewności prawnych
BCZ nie tylko broni siebie, ale także prosi o zwrócenie uwagi na pozycję mleczarzy w Belgii. Mimo że w zeszłym roku otrzymali solidną cenę za mleko, nadal mają problemy, według stowarzyszenia mleczarskiego, głównie z powodu niepewności prawnej i problemów z kontynuacją działalności. Zmniejszona podaż mleka jest jednym z objawów tego zjawiska, mimo że podaż zmniejszyła się tylko o 1% do 4,35 miliarda litrów.