Ze względu na spadek cen na europejskim rynku tłuszczu mlecznego, zachęta do importu masła z Nowej Zelandii wyraźnie zmalała w ostatnim czasie. Na początku lata wolumen importu był nadal bardzo wysoki, ale w sierpniu i wrześniu znacząco spadł. Tymczasem Nowa Zelandia nadal produkuje w tym sezonie więcej mleka niż w ubiegłym roku.
Według danych handlowych (System Zharmonizowany) w maju, czerwcu i lipcu Holandia importowała odpowiednio 3.160, 1.918 i 1.565 ton masła (i AMF) z Nowej Zelandii. Oznaczało to, że wolumeny importu wielokrotność ubiegłego roku. W tym czasie w Europie wciąż brakowało masła. To sprawiało, że import masła z drugiego końca świata był atrakcyjny.
Latem stało się jasne, że w Europie nie ma nadwyżek masła. Wręcz przeciwnie. To wyjaśnia, dlaczego wolumen importu gwałtownie spadł w sierpniu i wrześniu, odpowiednio do 360 i 151 ton. We wrześniu wolumen importu spadł poniżej poziomu z ubiegłego roku po raz pierwszy w tym roku. Sytuacja ta prawdopodobnie utrzyma się do końca 2025 roku. Ze względu na gwałtownie spadające ceny masła i nadwyżki rynkowe, obecnie nie ma zachęty do importu produktów z Nowej Zelandii.
Wzrost podaży trwa
Podaż mleka w Nowej Zelandii nadal utrzymuje się na dobrym poziomie w tym sezonie. Produkcja w październiku wyniosła 3.130 ton, co stanowi wzrost o 1,7% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Ze względu na wyższą zawartość suchej masy mlecznej, produkcja w kilogramach wyniosła 2,8%. Produkcja nie była tak wysoka od 2021 roku.
Przy cenie 10 dolarów za kilogram mleka stałego, początkowa prognoza ceny mleka, wiodącego na rynku dostawcy mleka, firmy Fonterra, na sezon 2025/26, pozostaje bardzo atrakcyjna dla zrzeszonych producentów mleka. Oczekuje się jednak, że Fonterra wkrótce obniży swoją prognozę, biorąc pod uwagę gwałtownie spadające ceny na globalnym rynku mleczarskim. Nowozelandzki ANZ Bank zrewidował w tym tygodniu swoją prognozę o 3,5% do 9,65 dolara za kilogram mleka stałego. Inne banki wprowadziły już podobne korekty.