Podczas gdy ceny wypłat pozostają pod ciągłą presją, ceny spot mleka w styczniu nie przekroczyły skromnego poziomu 20 euro. Europejski rynek mleczarski na początku 2026 roku pozostaje w ruinie. Pojawiają się jednak promyki nadziei. Tymczasem cierpliwość producentów mleka jest wystawiana na próbę. W innych częściach Europy ponownie wychodzą na ulice, domagając się interwencji. Dokąd to wszystko pójdzie?
Gwarantowana cena FrieslandCampina w lutym spadła do zaledwie 0,50 euro, spadając do 39 euro, co nie było powszechnie zrozumiałe dla wszystkich uczestników rynku. Biorąc pod uwagę obecną wartość surowca mlecznego, cena mleka na poziomie 35 euro jest znacznie bardziej realistyczna niż prawie 40 euro. Gigant mleczarski z Amersfoort może próbować ustalić dolną granicę na rynku, w interesie swoich członków. Rok 2026 grozi ubóstwem, z ceną mleka znacznie poniżej kosztów.
Zatrzymanie i zmniejszenie liczby zwierząt gospodarskich
Można by oczekiwać, że spółdzielnia będzie priorytetowo traktować interesy swoich członków, choć prywatni przetwórcy również ostrożnie podchodzą do swoich dostawców. Chociaż obecnie mleka może być pod dostatkiem, w dłuższej perspektywie nieuchronnie wystąpi niedobór. Przy obecnych cenach mleka rolnicy naturalnie ograniczą swoje stada bydła mlecznego, co zdecydowanie zalecają renomowane firmy audytorskie. Ponadto, biorąc pod uwagę obecne ceny mleka, sektor mleczarski może być zainteresowany udziałem w Programie Dobrowolnego Zakończenia Procedur dla Lokalizacji Hodowli Żywego Inwentarza (Vbr).
Niemiecki Związek Przemysłu Mlecznego (MIV) przewiduje, że w 2026 roku więcej hodowców bydła mlecznego w kraju zrezygnuje z dojenia ze względu na gwałtownie spadające ceny mleka. Średnio od 3% do 5% niemieckich hodowców bydła mlecznego rezygnuje z dojenia każdego roku. W ubiegłym roku było ich mniej, ponieważ potencjalni hodowcy, zachęceni wysokimi cenami mleka, kontynuowali dojenie przez pewien czas. Ze względu na zmianę sytuacji na rynku, organizacja spodziewa się wzrostu liczby rezygnujących hodowców w 2026 roku. Nie przewiduje się, aby ten trend znacząco różnił się w innych krajach europejskich.
Nadal dużo mleka
Na razie jednak podaż mleka w Europie pozostaje wysoka. Zbyt wysoka, biorąc pod uwagę sytuację na rynku. W Niemczech i Francji tygodniowe dane dotyczące podaży na początku 2026 roku były o ponad 5% wyższe niż w ubiegłym roku. Fakt, że ceny spot mleka na początku lutego nadal oscylują wokół 20 euro lub poniżej, nie jest oczywiście bezpodstawny. W ciągu 2026 roku, po szczycie w maju, dostępność mleka będzie mniejsza.
Po pierwsze, to kwestia sezonowości. Można się również spodziewać, że w tym czasie będą odczuwalne skutki działań podejmowanych przez producentów mleka w celu ograniczenia produkcji. Przy rekordowo niskim pogłowiu jałówek, Stany Zjednoczone prędzej czy później również będą produkować mniej mleka, podczas gdy Nowa Zelandia prawdopodobnie odnotuje wolniejszy spadek podaży w dalszej części roku niż wzrost w drugiej połowie 2025 roku.
Mylące GDT
Wzrost globalnego handlu produktami mleczarskimi obserwowany od połowy grudnia jest nieco mylący. Trzeci GDT w 2026 roku również zakończył się wczoraj na wyższym poziomie. Znacznie wyższym, ze wzrostem cen mozzarelli i odtłuszczonego mleka w proszku o ponad 10%. Inne produkty przetworzone, w tym masło, również notują znacznie wyższe ceny.
Czy to pierwsze oznaki ożywienia na rynku, czy też należy to postrzegać jako odbicie po implozji ostatnich miesięcy? Do tej pory wpływ rosnącego podatku od wartości dodanej (GDT) na europejski rynek mleczarski był w dużej mierze ignorowany. Duża podaż mleka i przepełnione magazyny masłem sprawiają, że szybkie ożywienie rynku jest mało prawdopodobne. Wyższy GDT to nic innego jak sygnał, że najgorsza presja cenowa ustąpiła. Aby rynek odzyskał trochę oddechu, produkcja mleka będzie musiała najpierw spaść. Utrzymujące się silne euro również hamuje ożywienie na rynku.
Rolnicy obawiają się kryzysu, protestują we Francji
Belgijscy producenci mleka uważają, że obecny kryzys cenowy będzie poważniejszy niż ten z 2015 roku. Walońska federacja rolników Fugea obawia się, że cena mleka spadnie do 30 euro. Komisja Europejska jest w tym tygodniu wzywana w mediach do wznowienia działań interwencyjnych. Węgry i kilka innych krajów Europy Wschodniej wystosowały podobny apel pod koniec 2025 roku. Komisarz UE ds. Rolnictwa Christophe Hansen nie sprzeciwił się wówczas wnioskowi, ale najpierw chce zbadać jego przydatność i konieczność. Ostatni raz interwencja w sektorze mleczarskim miała miejsce w 2020 roku.
Francuscy producenci mleka w Wogezach nie zamierzają biernie przyglądać się sytuacji i w czwartek zorganizowali demonstracje w różnych miejscach, między innymi przed fabrykami Lactalis i Savencia. W Irlandii rolnicy również pod koniec 2025 roku odwiedzili przetwórców, aby wyrazić swoje obawy. Czy to rozwiąże problem, dopiero się okaże. Przetwórcy również znajdują się w trudnej sytuacji. Kupujący i nabywcy mają obecnie przewagę. Co więcej, po kilku latach wysokich cen, nadal odczuwa się frustrację.
Scenariusze
Cierpliwość mleczarzy prawdopodobnie zostanie wystawiona na dalszą próbę w nadchodzących miesiącach. Rynki są cykliczne. Kiedy produkcja osiąga szczyt, ceny spadają i odwrotnie. Patrząc w przyszłość, wyłaniają się trzy ogólne scenariusze na pozostałą część 2026 roku. W scenariuszu bazowym podaż mleka utrzymuje się na wysokim poziomie do lata, po czym, sezonowo i dzięki interwencjom na poziomie gospodarstw, nastąpi stopniowa poprawa. Następnie ceny będą ostrożnie rosnąć. W scenariuszu negatywnym nadprodukcja utrzymuje się dłużej, eksport pozostaje słaby z powodu silnego euro, a presja na ceny mleka utrzymuje się.
W bardziej optymistycznym scenariuszu podaż spada szybciej niż oczekiwano, na przykład z powodu przyspieszonego zamknięcia, które pozwala rynkowi na faktyczne funkcjonowanie. Jednak obecnie brakuje wyraźnego impulsu do przyspieszenia tego procesu.