Europejski sektor mleczarski, podobnie jak inne branże, jest w trudnej sytuacji z powodu nowych ceł importowych ogłoszonych przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Na produkty mleczarskie może zostać nałożone cło w wysokości 30%.
Wiele jednak pozostaje niepewne. Kongres musi jeszcze zatwierdzić proponowane przez Trumpa nowe cła, a kilku członków Kongresu już przewidziało, że plany prezydenta zostaną tam zablokowane.
Trump zainicjował plan nowych ceł – 15% podwyżki na cały import z USA – po tym, jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał jego stare cła, które nakładał od momentu objęcia urzędu na początku 2025 roku, za nielegalne. Trump zareagował gniewnie i niemal natychmiast odpowiedział nową ofensywą celną.
Nowe taryfy mają inną podstawę prawną i mogą wejść w życie pod koniec tego miesiąca, oczekuje się jednak, że Kongres i tak będzie nad nimi głosował.
Według Europejskiego Stowarzyszenia Mleczarstwa (EDA), nowe taryfy oznaczają, że w przypadku europejskiego eksportu produktów mlecznych, standardowa taryfa MFN (Najwyższego Uprzywilejowania) zostanie podwyższona o zapowiadaną dopłatę w wysokości 15%. Oczekuje się, że dodatkowa taryfa będzie miała zastosowanie do całego importu, ale istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że nie będzie miała zastosowania do niektórych sektorów.
Jeśli sytuacja potoczy się zgodnie z obawami, importerzy unijnych produktów mlecznych do USA będą mieli trudne chwile, ponieważ cło KNU na wiele serów, na przykład na sery Gouda i włoskie, wynosi już 15%. Następnie cło wzrośnie do 30%, co znacznie utrudni import.
Orzeczenie Sądu Najwyższego ma jednak inną stronę. Teraz, gdy stare dodatkowe cła wygasły, firmy, których one dotyczyły, mogą składać roszczenia, twierdząc, że poniosły nieuzasadnione szkody na mocy orzeczenia. Doniesienia wskazują, że Urząd Celny USA już otrzymał takie roszczenia.