Bilans na wiosnę przygotowała większość podmiotów zajmujących się rynkiem nawozowym. Wyników tego można się domyślać. Wydaje się, że dotyczy to również rozwiązań, które są bardziej odległe niż kiedykolwiek. Zainteresowani wstrzymują oddech.
Teraz wygląda na to, że wynik jest taki nawożenie wiosenne dobrze wydeptaną ścieżką. Wiosna dobiegła końca, a wraz z nią możliwości rozrzucania obornika. Nacisk ze strony dostaw (zarówno gnojowicy, jak i gnojowicy) jest duży i rośnie z każdym tygodniem. „To nie czas na zapełnianie magazynów nawozu” – wskazują znawcy. Czasami jednak jest to jedyne rozwiązanie, jakie można zaoferować, aby zapewnić ulgę stałym związkom.
Bardziej rygorystyczny nadzór
Zwłaszcza o tej porze roku (przy... Aktualna oferta obornika), instalacje przetwarzające musiałyby pracować na pełnych obrotach. Nie dotyczy to jednak wszystkich stron. Teraz, gdy istnieje bardziej rygorystyczny nadzór nad tym, czy przetwórcy przestrzegają ilości, które mogą zostać przetworzone, staje się jasne, że moce przetwórcze (związane z pozwoleniami) są zdecydowanie za małe w porównaniu z holenderską produkcją nawozu naturalnego.
Jednak znalezienie rozwiązań również nie jest łatwe. To logicznie wzrasta składki na zbiórkę, ale to wcale nie jest rozwiązanie. Rynek nawozów jest zatem tykającą bombą zegarową.
Średnie składki zbierane są wyższe niż w poprzednim okresie.