W hodowli bydła mlecznego wszystko jest zagładą, mrokiem i gównem. Przynajmniej według byłego weterynarza Nico Hooglanda w De Volkskrant z 21 czerwca. W żarliwą prośbę Hoogland przedstawił mieszaninę prawd – pełnych i półprawd – i nieprawdy, tonem pozbawionym szacunku dla rolników.
Krowy mleczne przedstawiano jako żałosne ofiary, a pasterzy bydła jako brutalnych barbarzyńców. Niestety, De Volkskrant nie był przygotowany na komentarz do opinii Hooglanda, dlatego została ona opublikowana w ten sposób.
Hoogland potępia utratę wagi krów mlecznych wkrótce po wycieleniu. Prawdą jest, że krowy tracą wtedy na wadze, ale nie jest to rzadkością w przypadku ssaków, które rodzą potomstwo i produkują mleko, w tym ludzi. Według Hooglanda jest to spowodowane niedoborami białka. Pisze, że dlatego hodowcy bydła koniecznie dodają dodatkowe białko do racji żywnościowych wołowiny. To błędne przekonanie. Krowa po wycieleniu potrzebuje nie tyle białka, ile energii. Jeśli rolnicy zapewnią dobrą paszę i dobre warunki mieszkaniowe, ryzyko problemów zdrowotnych po wycieleniu jest znacznie mniejsze. Dobre zarządzanie robi różnicę.
W rolnictwie wymagane jest obecnie wyższe wykształcenie zawodowe
Czym jest dobre zarządzanie? Faktem jest, że nie wszyscy rolnicy o tym wiedzą. Zawód hodowcy bydła mlecznego wymaga teraz myślenia na poziomie HBO lub akademickim. Nie oznacza to, że w sektorze mleczarskim brakuje ambicji. Wręcz przeciwnie, wielu pasjonatów hodowli bydła nie boi się zdobywania wiedzy. W praktyce okazuje się, że zwiększanie wiedzy bezpośrednio przyczynia się do lepszych zysków biznesowych i dobrostanu zwierząt. Firmy mleczarskie mogą nagradzać rolników wyższymi cenami mleka za udział w kursach lub warsztatach. Tak robi wielu hodowców bydła mlecznego. Lekarze weterynarii i doradcy ds. pasz mogą udzielać wskazówek hodowcom zwierząt gospodarskich.
Rolnicy słusznie są wściekli
Tak, rolnicy są wściekli. Polityka – zbyt mała wiedza o zawodzie rolnika – zapewnia błędny bieg szybko rozwijających się przepisów. Konsekwencji, których ona sama nie rozumie. Dają się prześladować grupom działania, które przyznają hodowcom bydła status osób znęcających się nad zwierzętami i sprawców zanieczyszczania środowiska.
Holenderska hodowla bydła mlecznego od wielu lat ma ugruntowaną pozycję na rynku. Nie bez powodu należy do najlepszych na świecie. Holenderscy hodowcy bydła mlecznego muszą radzić sobie z rygorystycznymi przepisami środowiskowymi (fosforany, amoniak, azotany), które uniemożliwiają rozwój hodowli bydła mlecznego w Holandii. Co więcej, muszą sobie radzić z podażą i popytem na rynku mleczarskim. Pomysł, że wszyscy holenderscy hodowcy bydła mlecznego muszą przejść na metodę produkcji organicznej, jak opowiadają się niektóre partie, jest nierealistyczny. Obecny udział w rynku nabiału organicznego wynosi 4,5%. Produktów jest mnóstwo, popyt jest ograniczony.
Hodowcy zwierząt gospodarskich korzystają z dostępnej im przestrzeni w ramach przepisów. W ostatnich latach przepisy ulegały częstym zmianom. Obecnie trwają prace nad nowymi przepisami, tym razem mającymi na celu ograniczenie emisji azotu poprzez określenie, ile i jakie źródła białka mogą znajdować się w paszach dla zwierząt.
W cyklu występuje luka u ludzi, a nie u krów
W Holandii jest mnóstwo miejsca na hodowlę bydła mlecznego. Mamy 1,6 miliona krów mlecznych i 16.000 1 gospodarstw mlecznych, które łącznie posiadają około XNUMX miliona hektarów ziemi, co stanowi prawie jedną czwartą całej holenderskiej ziemi. Zdecydowana większość gospodarstw mlecznych to gospodarstwa lądowe i o obiegu zamkniętym (cykliczne). Oznacza to, że krowy żywione są paszą (głównie trawą) pochodzącą z własnej firmy lub uprawianą w regionie. Obornik jest następnie zawracany na Twoją ziemię, co zamyka cykl. Hodowla bydła mlecznego ma w dużej mierze charakter zamknięty. Duża luka w okrągłym pomyśle ministra Schoutena nie dotyczy krów mlecznych, ale ludzi. Konsumpcja przez ludzi w żadnym wypadku nie ma charakteru okrężnego.
Brakuje rzeczywistości
Powyższe nie zmienia faktu, że pojawia się pytanie: czy Holandia uczestniczy w światowych dostawach żywności, czy też produkuje wyłącznie dla siebie, zgodnie z metodami produkcji pożądanymi przez niektórych polityków? Szkoda, że awanturnicy tacy jak Hoogland nie chcą zobaczyć rzeczywistości, w której pracują hodowcy bydła mlecznego, i ograniczają się do kopania rolników. Hoogland nie patrzy na popyt rynkowy (popyt na żywność według metod produkcji jest bardzo ograniczony, czego sobie życzy on i wiele grup działania).
Nie widzi też, że Holandia już importuje więcej żywności z zagranicy niż eksportuje żywność wyprodukowaną w Holandii. Były weterynarz Hoogland używa swojego szkła powiększającego jako płonącego szkła, co nikomu nie pomaga. Większa wiedza wśród rolników jest ważna dla zrównoważonej produkcji żywności. Jeszcze ważniejsze jest budowanie wiedzy wśród polityków, grup działania i Hooglanda, aby wypracowali oni realistyczny pogląd na produkcję żywności.
2 praktykujących lekarzy weterynarii
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.