To piękne lato. Niezapomniane lato dla rolników. Tak, nastąpiły znaczne powodzie, które miały katastrofalne skutki dla niektórych rolników. Ale jak bardzo urosło w większości miejsc. Plony świetnie prezentują się w wielu miejscach. I to po 3 suchych latach i fatalnych opowieściach o zmianach klimatycznych, ekstremalnych suszach i tak dalej. Jeśli ceny też trochę ze sobą współpracują, „Haga” i Randstad szybko zniknęli na drugim planie na podwórku. Gdyby nie fakt, że MOB i anty-zwierzęce kluby nie siedzą w miejscu.
Po raz kolejny MOB chce zająć się licznymi gospodarstwami hodowlanymi w Brabancji Północnej z powodu problemu azotu. Firma Dier&Recht rozpoczęła agresywną kampanię publiczną w największych miastach podczas recesji, używając określeń takich jak „mleko zabija” i „mleko powoduje poważne cierpienie zwierząt”. Zrozumiałe, że rolnicy stoją na tylnych łapach i tego nie biorą. Rolnicza grupa akcyjna wszczęła postępowanie doraźne i, ku zaskoczeniu wszystkich, część akcji została zakazana przez sędziego. Najwyraźniej istnieją granice wolności wypowiedzi.
Jest to jednak tylko jedno uderzenie w dużym obrazie. Od lat sektor rolny nie jest w stanie zaangażować się i skutecznie odpowiedzieć na wszelkie negatywne nastroje i zachowania stron i osób, które wierzą, że „wszystko musi być inne” lub które nie chcą już nawet prowadzenia hodowli zwierząt. W rezultacie pozostaje to marginalna bitwa, w większości reaktywna. Nieliczne kampanie, które są prowadzone, są często skierowane do jednej części sektora lub w określonym celu i nie mają siły, rozmiaru ani zasobów całości.
Uwikłany we własną sieć
Nie inaczej jest w rzecznictwie. Adwokat starego rolnika jest uwikłany we własną sieć wewnętrznych interesów i powiązań finansowych z wszelkiego rodzaju stronami. Zajęty trzymaniem wszystkiego razem i pływaniem, nowy prezes prawdopodobnie nie przyniesie żadnych zmian. Młodszy brat starej partii bezpiecznie podąża za tym wzorem. Są też kluby mleczne, które są w dławieniu i faktycznie przez długi czas były bezsilne, nie chcąc nawet współpracować wewnętrznie. Czy prawo do istnienia tych klubów po prostu nie wygasło?
W każdym razie dyrektorzy muszą mieć wolę współpracy i nie uciekać przed nieporozumieniem. Dwie nowe grupy aktywistów ciężko pracują, aby wywrzeć wpływ. Jeden głównie poprzez reagowanie na emocje, używanie starych technik „my” przeciwko „im” i znakomitego języka wojennego. Drugi poprzez szerokie połączenie z nowoczesnymi liniami komunikacyjnymi jako zniuansowana strona konstruktywna. Wydaje się, że obie strony znalazły swoje prawo do istnienia, ale nie zamierzają zmieniać świata.
Nie wszystko w kaftanie bezpieczeństwa
Potrzebna jest wspólna strategia i samozaparcie. Nie tylko wśród panów administratorów takich jak ja, ale także wśród rolników za klawiaturą, którzy (zbyt) często zabijają i odrzucają każdy zakład swoją opinią. Wspólna praca nie oznacza wciskania wszystkiego w kaftan bezpieczeństwa i posiadania jednej wizji lub celu. Oznacza to wzajemne poznawanie się i dawanie sobie miejsca. I wykorzystuj wzajemnie swoje mocne strony i zasoby w interesie zbiorowym. Nawet jeśli się nie zgadzasz, nie musisz od razu krzyczeć z dachów we własnym interesie. I bez „starych słoni” nieustannie podnoszących głowy, by się bronić. Czemu nie, bo to wszystko niszczy.
Czy jako orędownicy interesów rolników jesteśmy gotowi do działań zbiorowych, czy też powinniśmy jeszcze dłużej trwonić interesy i dalej dawać wsparcie?
Niniejszy artykuł jest częścią współpracy merytorycznej pomiędzy Boerenbusiness en dziennik żywności.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/column/10893886/hoe-boeren-de-belangen-beschijnen]Jak rolnicy reprezentują interesy[/url]