Rolnik i członek zarządu NAV, Sjoerd Heestermans, jest zaniepokojony 7. Programem Działania na rzecz Dyrektywy Azotanowej. Obawy o to, jak rząd będzie zarządzać planem budowy. Obawy dotyczące luki między przepisami a praktyką rolniczą. Obawy o wpływ (finansowy) na wiele, wiele firm. W tej długo czytanej opinii nakreśla scenariusze.
Zagrożenia w rolnictwie. Wielu kolegów poprzedziło mnie, aby wyrazić swoje obawy dotyczące rolnictwa. Często dotyczą one funkcjonowania rynkowego naszych produktów lub decyzji politycznych, które coraz bardziej utrudniają nam codzienną działalność. I oczywiście o pogodę. Jak ekscytujące są te pory roku, od których zależymy jako indywidualni hodowcy. Kiedyś 1 listopada trzeba było opuścić ziemię, potem przyszedł mróz. Dziś zbiera się go prawie przez cały rok. Jak fajnie i ciekawie jest rozmawiać o tym z kolegami i patrzeć, jak inni na to reagują. Napędzana naturą, w której wyłania się kunszt każdego przedsiębiorcy. Niestety, nie można pociągnąć do odpowiedzialności za pogodę, ryzyko to ponosi wyłącznie sam rolnik.
Obawy polityczne
Jakże inaczej jest z decyzjami politycznymi. Teraz dzieje się coś innego. Oczywiście od około 25 lat coraz większą rolę w naszej działalności biznesowej odgrywa polityka rządu. W rzeczywistości nauczyliśmy się sobie z tym radzić coraz lepiej. Często słyszę, że „ci rolnicy nie idą z duchem czasu”. Ale właściwie wszyscy rolnicy poszli z duchem czasu. Po prostu dlatego, że nie było innego wyjścia. Każdy, kto nie poszedł, już dawno odszedł.
Jednak wraz z nadchodzącymi zmianami w 7. programie działań dotyczącym dyrektywy azotanowej, Haga idzie o krok dalej. Rząd przychodzi do gospodarstwa i narzuca m.in. obowiązkowy płodozmian z uprawami resztkowymi. Lub określa, że zostawiasz pas odłogiem wzdłuż cieku wodnego. Już słyszę, jak niektórzy z was myślą. Mam już uśpione zbiory 1:4 lub 1:3, czy jest to właściwa praktyka rolnicza. Zgadza się. To Twoja opinia. Możesz to zachować dla kolegów.
Ale teraz zmienia się coś fundamentalnego. Rząd wchodzi do twoich drzwi wejściowych, przez próg i mówi ci, kiedy uprawiasz uśpione plony. Rząd każe zostawić pas odłogiem, nie oferując w zamian żadnej formy rekompensaty. Ze wszystkich rogów i boków słyszę skrót GLB. Jakby WPR była wielką pulą pieniędzy z Brukseli, z której można na chybił trafił, aby wdrożyć rekultywację przyrody, zastosować Dyrektywę Azotanową i finansować wszelkiego rodzaju inne nieistotne projekty.
cap pieniądze
Zgodziliśmy się, że pieniądze z WPR zrekompensują niższe ceny żywności. Jeśli uznamy to za staromodne w dzisiejszych czasach i chcemy to zmienić, to w porządku. Ale najpierw musimy zapewnić rolnikowi dobry dochód na dłuższą metę. Uważam, że dopóki nie będzie tego brakowało wszystkim partiom politycznym w Holandii i Europie, pieniądze WPR pozostaną tym, na co są przeznaczone.
Wracając do tego kuchennego stołu. Gdzie rząd dołączył teraz do twojej księgi budowlanej. Tam, gdzie z pewnością pojawią się uśpione rośliny. Nie muszę ci nic mówić o korzyściach z uśpionych upraw. Najwyraźniej rząd też tego nie robi, ponieważ dzięki tym środkom tylko osiągają cel postawiony przed ich oczami. Redukcja azotanów w wodach gruntowych i powierzchniowych.
Czy rząd ma inny cel? Możesz myśleć inaczej, jeśli przeczytałeś całą tę rubrykę. Nadal było dość zrozumiałe, gdyby salda upraw resztkowych były na tym samym poziomie, co w przypadku roślin okopowych. Niestety nie możesz wpłynąć na cenę zboża z naszej małej Holandii. Jednak biorąc pod uwagę duży wpływ ekonomiczny, jaki ma to na tradycyjne plany intensywnej budowy, obawy sektora są uzasadnione.
Uderz jak bomba
Pozwolę sobie wrócić do przebiegu siódmego programu działań. Przed latem wszyscy byliśmy jeszcze w dobrych rękach w negocjacjach. Struny wciąż wydawały się napięte. 7 czerwca będzie befsztyk od ministra. Chodzi o odstępstwo. Obiecuje przesłać projekt i uzasadnienie naukowe do pokoju do końca wakacyjnej przerwy.
Wtedy będzie 6 września. Projekt pada na matę. Środki nie są złe i uderzają jak bomba. Wszystkie negocjacje, wszystkie małe projekty obszarowe, wszystkie obawy i rozwiązania, które zostały poczynione przez sektor, wydają się być odłożone na bok za jednym zamachem. Ograniczenia planu budowlanego i pasy buforowe. Zamknij cykle, zboże i słomę dla lokalnego hodowcy bydła i z powrotem obornik bez ogromnej papierkowej roboty? Za mało kontroli, za łatwo.
Zrzuć metry sześcienne na hektar
Obornik jest problemem, a nie wartościową podstawą uprawy warzyw. Po prostu tworzy więcej zwierząt. Proszę przetwarzać jak najwięcej, tworzyć jak najwięcej ruchów transportowych, miliony inwestycji i uciążliwości dla środowiska. Zrzuć wrażliwą na wypłukiwanie cienką frakcję z powrotem do niskich stężeń z jak największą ilością metrów sześciennych na hektar i przenieś cenną grubą frakcję przez granicę, gdzie są zaledwie kroplą w oceanie, aby nawet nieznacznie zwiększyć żyzność gleby.
Do 1 października wszystkie uprawy muszą być usunięte z gleb piaszczystych i lessowych, a w dłuższej perspektywie nawozy zielone powinny być wszędzie zwracane. Jest prawie niezrozumiałe, jak rząd może tak daleko odstawać od rzeczywistości. Ziemniaki, buraki, marchew, cykoria i inne rośliny, które są w najważniejszej fazie swojego wzrostu i maksymalnie wykorzystują azot z tak dobrze zważonej przez nas gleby, muszą zostać poddane ubojowi.
Aby następnie wysiewać cienki plon w zimnych i wilgotnych warunkach, które nigdy nie zakorzenią się w ogóle, z azotem wrażliwym na wypłukiwanie bez dawki początkowej. Jeszcze zanim kominy w Dinteloord i Vierverlaten nagrzeją się wystarczająco, cały areał tych obszarów musi już być na hałdzie. Ziemniaki skrobiowe nie różnią się od siebie i są jeszcze dłuższe. Nie wspominając o dodatkowej zdolności żniwnej, która byłaby wymagana.
Niedobory azotu
Na obszarach upraw piaskowych aplikacja azotu jest jeszcze bardziej zaostrzona. Czy kilka lat temu musiałeś skorzystać z rabatu w wysokości 20%, który teraz zostanie zwiększony do 30%. Północne piaszczyste tereny również będą musiały w to uwierzyć. Rząd chce na to wprowadzić 15% rabatu. W przypadku nawozu zielonego zostanie to całkowicie zniesione na wszystkich podstawach. W ostatnich latach wzrosła wiedza na temat zrównoważonego nawożenia i każdy stara się jak najbardziej optymalnie nawozić swoją uprawę przy jak najmniejszym nakładzie. Ogólna zniżka doprowadzi zatem do utraty plonów, co z kolei ma pośrednie konsekwencje dla dochodów rolnika.
Projekt jest już w Brukseli. Analiza wpływu ekonomicznego? To nastąpi. Zasada 1 października jest od razu postrzegana przez wszystkie strony jako całkowicie nie do przyjęcia. Dochody rolników są pod ogromną presją, plony znikają, a rodzinne firmy obawiają się o przetrwanie. Istnieje silny niedobór surowców. Czy przetwórcy mogą zapłacić więcej za cukier i ziemniaki, bo areał się kurczy. Jakbyśmy w ogóle nie produkowali na rynek światowy. W analizie wpływu ekonomicznego powstaje wtedy pewien niuans. Salda upraw są ujemne.
65.000 XNUMX hektarów gruntów rolnych znika
Wyciągnięte z niej wnioski poruszają rzeczywistość. Wraz z budową pasów buforowych zniknie szacowany obszar rolniczy o powierzchni nie mniejszej niż 64.701 12 hektarów, czyli obszar większy niż Noordoostpolder. Zmniejszenie przestrzeni na nawóz może wynieść nawet 15%. To oznacza nie mniej niż XNUMX milionów kilogramów fosforanów. Weź tył pudełka z cygarami i podziel go przez roczną produkcję na krowę. na świnię. Liczby są oszałamiające. Przesunięcia są nieobliczalne. W całym sektorze występuje efekt domina. Rynki gleby i nawozów są całkowicie niezrównoważone.
W ostatnich tygodniach wszystkie grupy interesu i różne partie sieciowe ułożyły alternatywny plan w dziwnie krótkim czasie. Pośpiech jest świetny. Możemy być dumni z tego, że wszystkie strony zarówno w sektorze roślinnym, jak i zwierzęcym - wspierane przez sieci, dostawców, kupców, kontrahentów - działają tak jednomyślnie ze światem zewnętrznym.
Solidarność w sektorze po prostu ma swoje wzloty i upadki. Nie jest to zaskakujące, gdy przyjrzymy się, jak sektory czasami rozgrywały się przeciwko sobie w ostatnich latach. Bitwa o ziemię, dossier azotowe, dyrektywa azotanowa, nowa WPR. To wszystko sprawy, które dotyczą nas jako całej branży. Stajemy też przed wyzwaniami. Musimy też wziąć odpowiedzialność z naszej strony. W niektórych regionach występują obciążenia szczytowe i występują strukturalne nieporozumienia w trakcie uprawy od a do b. Od lat wspólnie płacimy za konsekwencje poprzez poprzednie programy działań. Ale teraz znajdujemy się w punkcie zwrotnym. Ciągłość biznesowa jest zagrożona. Nie możemy dopuścić, aby ciągłość pokoleń ciężko pracujących rodzin została utracona przez ludzi odstających od bezwzględnych powiększalników, którzy lekceważą przepisy i dobre praktyki rolnicze.
3.700 wyświetleń
Na pierwszy projekt zgłoszono nie mniej niż 3.700 opinii. Gdybym tylko mógł powiedzieć więcej o tym, z której ćwiartki pochodzi większość. Jednak ze względu na szereg krętych zasad niewiele jest upublicznianych. Boisz się, że jako sektor możemy znaleźć wsparcie lub solidarność? W grę polityczną można grać na wiele sposobów.
Pierwsze kroki w kierunku alternatywy zostały zatem podjęte przez grupy interesu. Do tego są przeznaczone. Jako jednostka nic nie osiągasz. Nadejdzie czas, kiedy my jako cały sektor będziemy musieli zająć barykady. Obserwuję wśród moich rówieśników, że zainteresowanie rzecznictwem nie wzrasta, delikatnie mówiąc. To niepokojące. Często się zastanawiam, dlaczego tak jest. Czy nadal jest za dobry? Czy w ogóle pasujemy? Czy jesteśmy zadowoleni z inwestycji tu i tam? Czy przez media społecznościowe widzimy naszych sąsiadów za mało i nie wiemy, czy są jakieś obawy?
Wózek z mlekiem odbiera, a wózek z paszą dostarcza. Dostawcy środków ochrony roślin i firmy usługowe jeżdżą w górę iw dół. Załadunek samochodów luzem z chłodni. Rolnik zawsze na pierwszym miejscu stawia ciągłość firmy. Może lepszy plon w przyszłym roku. Może trochę więcej mleka w przyszłym tygodniu. Lub lepszą wydajność i cenę. Ten zakres jest częścią naszej przedsiębiorczości i zapewnia dobry dochód.
Przedsiębiorcza wolność
Uważam, że nie powinniśmy pozwalać rządowi na ograniczanie tego ostatniego kawałka swobody przedsiębiorczości. Limit został osiągnięty. Czas na pobudkę. Przyszłość hodowli bydła już od jakiegoś czasu jest pod presją, ale rolnictwo uprawne jest teraz bardziej niż kiedykolwiek. Wszystkie nasze obawy wymienione powyżej, kampania oczerniania rynku gruntów z gwałtownie rosnącymi cenami, a najbardziej niebezpiecznym składnikiem jest nieprzewidywalny rząd, który nie ma długoterminowej wizji dna.
To nie będzie walka o rezygnujących ani dla tych, którzy chcą kontynuować jeszcze kilka lat. Będzie to sprawa dla nas wszystkich, młodych i starych. Weźcie między siebie odpowiedzialność i uczciwie ujawniajcie i wspólnie zajmijcie się wszystkimi sprawami. Abyśmy się nie bawili. Dlatego apeluję do wszystkich moich kolegów, aby pracowali razem na rzecz pięknego sektora, który mamy tutaj, w Holandii. Cieszyć się dobrymi dochodami, żywą i zdrową wsią oraz dobrą przyszłością przez wiele lat.
O autorze: Sjoerd Heestermans (32) ma gospodarstwo rolne w Oud-Vossemeer w Zelandii. Ponadto jest członkiem zarządu Holenderskiego Związku Rolników Rolnych (NAV) z portfelami ziemniaków konsumpcyjnych i cebuli, minerałów i gospodarowania glebą oraz biopaliw.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/column/10895181/dyrektywa azotanowa-kost-65000-ha-grunty rolne]Dyrektywa azotanowa kosztuje 65.000 XNUMX hektarów gruntów rolnych[/url]