Shutterstock

Opinie Hansa de Jonga

Nasza inflacja zmierza w innym kierunku niż reszta świata

8 Augustus 2021 - Han de Jong

Podczas gdy inflacja rośnie niemal na całym świecie, nasza w rzeczywistości spada. Przynajmniej, jeśli spojrzysz na najnowsze liczby. Inflacja wzrosła powyżej 5% w Stanach Zjednoczonych i całej strefie euro z 0,9% w styczniu do 2,2% w lipcu. Ale w Holandii inflacja faktycznie spadła od stycznia: z 1,6% do 1,4% w lipcu.

Dodam, że inflacja była zmienna z miesiąca na miesiąc w zeszłym roku. W ciągu ostatnich pięciu miesięcy 2020 roku nasze ceny spadły o 0,8%. To bez wątpienia się nie powtórzy. Wydaje się zatem bezpieczną konkluzją, że w najbliższych miesiącach nasza inflacja ponownie wzrośnie. A fakt, że inflacja spadła z 2% do 1,4% w lipcu, nie był spowodowany spadkiem cen w wartościach bezwzględnych, ale wzrost był mniejszy niż wzrost o 1,1% miesiąc do miesiąca w lipcu ubiegłego roku.

Źródło: strumień danych Refinitiv.

Tak czy inaczej, pytanie brzmi, dlaczego nasza inflacja zmierza w przeciwnym kierunku. Według Głównego Urzędu Statystycznego ważnym wyjaśnieniem spadku jest to, że czynsze za mieszkania były tylko o 0,8% wyższe niż rok wcześniej, w porównaniu do 2,9% w czerwcu. Ma to związek z zakazem podwyżek czynszów regulowanych. A nawet podwyżki czynszów w wolnym sektorze są obecnie regulowane w tym sensie, że przez trzy lata wzrost nie powinien przekraczać stopy inflacji plus 1%.

Teraz wierzę w zwykle korzystne efekty działania sił rynkowych i jestem przekonany, że interwencja rządu w proces ustalania cen wyrządza więcej szkody niż pożytku, choć czasami jest nieunikniona. Kiedy więc czytałem komentarze GUS, od razu pomyślałem o warunkach wschodnioeuropejskich przed 1989 rokiem. Oczywiście przy maksymalnych cenach można utrzymać inflację w ryzach. Ale prosta teoria cen pokazuje, co się dzieje, gdy ustalona cena jest poniżej ceny równowagi (gdzie podaż i popyt są równe). Przy tej cenie popyt przewyższa podaż i powstają braki i kolejki. To bardzo dobrze opisuje sytuację na rynku mieszkaniowym.

Interesujące jest również to, że do wzrostu inflacji przyczyniły się ceny energii elektrycznej, które w lipcu były o 15,8% wyższe niż rok wcześniej, w porównaniu do +6,3% w czerwcu. Nie zajmowałem się tym szczegółowo, ale podejrzewam, że wynika to z polityki transformacji energetycznej, chociaż część wyższych cen może wynikać ze wzrostu międzynarodowych cen energii. Kolejny przykład tego, jak nasz rząd czasami odgrywa ważną rolę w statystykach inflacji.

To, z czym rząd ma mniej wspólnego, to ceny za wakacje. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego pobyt w ośrodku wypoczynkowym był w lipcu o 6,3% tańszy niż w lipcu 2020 r., w porównaniu do +3,7% w czerwcu. Nie jestem ekspertem z doświadczenia, ale podejrzewam, że ma to związek z tym, że więcej osób wyjeżdża w tym roku na wakacje za granicę niż w ubiegłym.

Zaufanie holenderskich przedsiębiorców pozostaje silne
Według indeksu IHS Markit/NEVI zaufanie holenderskich producentów do przemysłu spadło nieznacznie drugi miesiąc z rzędu: 67,4 wobec 68,8 w czerwcu i 69,4 w maju. Średnia długookresowa tego szeregu (od 2000 r.) wynosi 52, a lipcowy odczyt był trzeci najwyższy.

Źródło: IHS Markit; NEVI.

Wielkim pytaniem dla branży jest to, w jakim stopniu problemy z zaopatrzeniem w surowce i półprodukty utrudniają produkcję. Według komunikatu prasowego NEVI, problemy z zaopatrzeniem nadal prowadzą do wzrostu cen. Mimo to raport daje nadzieję, że pewne ulepszenia są w drodze. Jest: „Opóźnienia w łańcuchu dostaw pozostały poważne, pomimo pewnych dowodów na zmniejszenie presji w porównaniu z drugim kwartałem”.

Szczerze mówiąc, uważam, że to trochę tajemnicze, ale dłoń dziecka szybko się zapełnia. Tęsknimy za normalizacją w tym obszarze. Dalej w komunikacie prasowym jest również napisane: „… zakres opóźnień był mniej dotkliwy niż te zarejestrowane w drugim kwartale. Producenci nadal budowali zapasy bezpieczeństwa, aby chronić się przed zakłóceniami w produkcji, i pozostali mocno pewni wyższej produkcji w ciągu następnych 12 miesięcy”.

Problemy z dostawami w Niemczech wciąż się nasilają
W Niemczech problemy się pogłębiają. Zamówienia przemysłowe wzrosły w czerwcu o 4,1%, po spadku o 3,7% w maju. Obawiałem się wtedy, że spadek był znakiem, że klienci mogli być zniechęceni problemami z dostawą i dlatego przestali składać zamówienia. Jak dotąd ten strach okazał się nieuzasadniony.

W przeciwieństwie do wielkości zamówień, produkcja w czerwcu spadła trzeci miesiąc z rzędu: -1,3% miesiąc do miesiąca, podczas gdy dane majowe również zostały zrewidowane w dół o 0,5%. Poniższy wykres pokazuje, jak bardzo zamówienia i produkcja są teraz rozbieżne. Różnica wzrosła do 20%. To musi oznaczać, że po zakończeniu problemów z zaopatrzeniem pojawi się fala produkcji. To może jednak trochę potrwać.

Źródło: strumień danych Refinitiv.

Porównywanie poziomu zamówień i produkcji do poziomu sprzed roku nie ma większego znaczenia, gdyż załamanie aktywności w ubiegłym roku spowodowało znaczące efekty bazy. W poniższym wykresie przedstawiam zatem porównanie poziomu zamówień i produkcji z 24 miesiące wcześniej. Wolumen zamówień jest teraz na plusie o ponad 12%, co jest więcej niż zdrowym wzrostem w tym okresie, podczas gdy produkcja jest na plusie o ponad 7%. Ten ostatni jest zły. Jednak pokazuje również potencjał bardzo silnego powrotu do zdrowia.

Źródło: strumień danych Refinitiv.

Koreańskie dane handlowe dają nadzieję
Dane dotyczące handlu w Korei pokazują, że logistyka na świecie może się poprawiać. Koreańscy statystycy są zawsze w ruchu i podają dane o eksporcie i imporcie za lipiec, chociaż dodają, że dane są tymczasowe. Tutaj również podstawowe efekty płatają nam figle. W porównaniu rok do roku notuje się bardzo znaczące plusy.

Ale nawet porównując dane z danymi z 2019 r., okazują się one mocne. Eksport Korei był w lipcu o 20,5% wyższy niż w lipcu 2019 roku, a import wyniósł nawet 22,2%. Muszę powiedzieć, że są to liczby nominalne. Nie wiadomo jeszcze, jak kształtowały się ceny w lipcu. W czerwcu ceny eksportowe były o 6% wyższe niż dwa lata wcześniej, a ceny importowe o ponad 14%.

Werkelegenheid
W lipcu zatrudnienie w Stanach Zjednoczonych wzrosło o 943.000 119.000 miejsc pracy. Był to największy miesięczny wzrost od sierpnia ubiegłego roku. Dane za poprzednie dwa miesiące również zostały zrewidowane w górę wraz z 5,9 tys. Stopa bezrobocia spadła z 5,4% w czerwcu do XNUMX%. W kwietniu wydawało się, że ożywienie na rynku pracy utkwiło w martwym punkcie, ale teraz nie ma co do tego wątpliwości, ożywienie postępuje bardzo energicznie.

W Stanach Zjednoczonych w ostatnich miesiącach toczy się sporo dyskusji na temat zasiłków dla bezrobotnych. Aby złagodzić cierpienie bezrobotnych w armii, rząd wprowadził w zeszłym roku tymczasowy zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 300 dolarów tygodniowo. To następnie doszło do świadczeń wypłacanych przez poszczególne stany. Administracja Bidena przedłużyła okres tego świadczenia do 6 września. W ostatnich miesiącach rynek pracy został zacieśniony i pojawiły się argumenty, że wysokie świadczenia uniemożliwiają ludziom szukanie pracy. Dlatego rządy wielu stanów zdecydowały, że osoby wcześniej bezrobotne w ich stanie nie mogą już ubiegać się o świadczenia. W czerwcu w kilku stanach zasiłek ten został wstrzymany. Nie jest jasne, w jakim stopniu przyczyniło się to do silnego wzrostu liczby miejsc pracy w lipcu, ale wydaje się prawdopodobne.

Dane sugerują, że wzrost płac przyspiesza
Toczy się również debata na temat tego, czy wzrost płac przyspiesza, czy nie. Dane za lipiec wskazują, że tak jest. Średnia stawka godzinowa wzrosła o 0,4% w porównaniu z czerwcem i 4,0% w porównaniu z rokiem poprzednim. Niestety, czasami trudno jest zinterpretować kształtowanie się średniej stawki godzinowej. Ze względu na duże zmiany na rynku pracy liczby te podlegają tak zwanemu efektowi składu. Kiedy zatrudnienie załamało się, średnie stawki godzinowe gwałtownie wzrosły, ponieważ utrata miejsc pracy koncentrowała się w sektorach o stosunkowo niskich płacach.

Z 380.000 XNUMX nowych miejsc pracy sektor rekreacji i hotelarstwa odpowiadał za znaczną część wzrostu zatrudnienia w lipcu. Jest to sektor o stosunkowo dużej liczbie niskopłatnych miejsc pracy. Ze względu na duży wzrost liczby miejsc pracy w tym sektorze można oczekiwać, że spowolni to wzrost średnich stawek godzinowych. Jednak liczby tego nie potwierdzają. Z drugiej strony liczby nie są na tyle przekonujące, aby dyskusję ekonomistów na ten temat można było zamknąć. To też byłby wstyd, prawda?

Hansa de Jonga

Han de Jong jest byłym głównym ekonomistą ABN Amro, a obecnie ekonomistą rezydentem m.in. w BNR Nieuwsradio. Jego komentarze można również znaleźć na Crystalcleareconomics.nl

Opinie Hansa de Jonga

Prawdziwy spektakl ekonomiczny to eksplozja sztucznej inteligencji

Opinie Hansa de Jonga

Dyscyplina budżetowa trudna do utrzymania w gabinecie mniejszościowym

Opinie Hansa de Jonga

Sztuczna inteligencja napędza gospodarkę USA: Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem

Opinie Hansa de Jonga

Inwestycje w sztuczną inteligencję zwiększają handel światowy

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się