Dane o inflacji nadal zaprzątają umysły. Na początku zeszłego roku, kiedy inflacja w USA wzrosła z około 1,5% w styczniu i lutym do około 2,5% w marcu, myślałem, że inflacja w USA może w końcu wzrosnąć nawet do 5% . Nie odważyłam się powiedzieć tego na głos ani zapisać. Jeśli ekonomista formułuje prognozy, które czytelnik uważa za całkowicie nierealne, to czytelnicy przestają go traktować poważnie. W grudniu inflacja w USA wzrosła do 7,0%, a inflacja w Holandii do 5,7%.
Od jakiegoś czasu mówię, że inflacja będzie wyższa i trwalsza niż mówią banki centralne. I trzymam się tego. Inflacja z pewnością spadnie w 2022 r., ale nie tak bardzo, jak myślą bankierzy centralni. Zakładają, że wzrost płac nie będzie taki zły, że znikną zaburzenia logistyczne na świecie, że ceny, które wzrosły z powodu niedoborów też spadną, a ceny energii spadną. Oczywiście, że możesz. Jeśli to wszystko wydarzy się od razu, inflacja gwałtownie spadnie. Ale może to nie wszystko dzieje się w tym samym czasie.
Myślę, że wzrost płac w USA już wyraźnie przyspiesza. Tak nie jest w przypadku nas, a przynajmniej mniej. Nie śmiem nic powiedzieć o cenach energii. Jeśli spadną znacząco, inflacja spadnie bardzo szybko. Zakłócenia logistyczne będą się stopniowo zmniejszać. Pytanie brzmi, czy niższe koszty, jakie może to wiązać się z tym dla producentów, szybko przeniosą się na konsumentów. Nie sądzę. Inflacja rzeczywiście spadnie, ale nie stanie się to bardzo szybko.
Wynajem, wynajem, wynajem
W USA jest inny problem. Prawie 31,1% koszyka inflacyjnego (CPI) wyznaczają czynsze, tj. czynsze rzeczywiste (7,6%) i kalkulacyjne (23,5%). Czynsze stanowią prawie 40% tzw. inflacji bazowej. Rynek mieszkaniowy w USA działa całkiem dobrze. Kiedy jest niedobór, ceny rosną. Jeśli ceny domów wzrosną (szybciej), powstanie więcej, ale czynsze również wzrosną (szybciej). Wykres pokazuje zależność między cenami domów a czynszami przypisywanymi właścicielom domów. Ta relacja w żadnym wypadku nie jest relacją jeden do jednego, ale generalnie czynsze podążają za cenami domów z pewnym opóźnieniem. Sądząc po tym wykresie, wydaje się prawdopodobne, że wzrost czynszów będzie się utrzymywał i przyspieszał. Ze względu na dużą wagę czynszów w koszyku inflacyjnym skomplikuje to szybki spadek inflacji do 2%.
â € <Co zrobi/powinien zrobić Fed?
Jest jasne, że Fed zamierza wstrzymać program skupu aktywów, podnieść stopy procentowe w tym roku, a także zacznie skracać swój bilans. Chociaż jestem mniej optymistycznie nastawiony do inflacji niż Fed, nie sądzę, aby polityka pieniężna musiała zostać znacząco zaostrzona, ani że Fed to zrobi. Środki nadzwyczajne muszą zniknąć, a stopy procentowe muszą nieznacznie wzrosnąć. Jednak oczekiwania inflacyjne pozostają ograniczone, więc Fed może przyjrzeć się, jak daleko i jak szybko inflacja spadnie samodzielnie. Ponadto nikt nie chce niestabilności finansowej, która może łatwo powstać w obliczu szybkiego, agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej. Wreszcie wspominam rok 2019. Fed bardzo stopniowo podnosił stopy procentowe od końca 2015 roku. W 2019 roku oficjalna stopa procentowa w USA wyniosła 2,5%. Gospodarka właściwie nie mogła tego znieść iw ciągu kilku miesięcy Fed musiał ponownie obniżyć stopy procentowe o cały punkt procentowy. To musiało być traumatyczne przeżycie dla Fedu, które będzie nadal pamiętane. Ostrożność będzie więc atutem.
Dla odmiany: zagadka
Mój wzrok padł na kilka niezwykłych różnic między holenderskimi i amerykańskimi statystykami inflacji. W grudniu stawki za energię elektryczną w Holandii były o 103,8 proc. wyższe niż rok wcześniej. W USA było to 6,3%. Cena gazu w Holandii była o 66,5% wyższa niż w grudniu 2020 r., w USA o 24,1%. Nikt nie spodziewa się, że rozwój cen tego rodzaju biznesu będzie taki sam w obu krajach. Ale te różnice są bardzo duże. Rarara, skąd one pochodzą?
Kalkulacje CPB dotyczące umowy koalicyjnej są druzgocące
Wiedzieliśmy już, że nowy rząd pozwala sobie na sporą swobodę finansową. A nowa kultura administracyjna najwyraźniej oznacza, że nie wszystko jest zaszyte w umowie koalicyjnej. Dlatego kalkulacja CPB przy prezentacji umowy koalicyjnej była niepożądana.
Ostatecznie doszło do tego na wniosek Izby Reprezentantów. Nie można oczekiwać, że księgowi CPB będą dążyć do otwartej konfrontacji z nowym rządem. Każde słowo w raporcie będzie dokładnie przemyślane i zważone. Pracownik, który wypowiada krytyczne uwagi na temat umowy koalicyjnej, bez wątpienia zostanie poddany wewnętrznej próbie. Na przykład: „Czy Twoje obliczenia są prawidłowe? Zrób je ponownie. I znowu. Jak wrażliwe są Twoje obliczenia na założenia? Niech kolega dokładnie sprawdzi Twoje obliczenia, a inny kolega ponownie sprawdzi obliczenia”. Oczywiście tak to jest. Krytyka umowy koalicyjnej z pewnością nie następuje z dnia na dzień iw raporcie CPB będzie starała się przedstawić wszelką krytykę w sposób zawoalowany. Raport, który w końcu dotarł do stołu, nie był kłamstwem. Mój wniosek jest taki, że CPB zjadliwie podchodzi do umowy koalicyjnej. Uderzyły mnie te rzeczy:
Będzie to przedmiotem debaty w Izbie Reprezentantów w przyszłym tygodniu. To obiecujące.
Kryzys azotowy to wymysł
Teraz oczywiście nie jestem wolny od przekonań filozoficznych. Ja też mam opinię na temat proponowanej polityki. Moim zdaniem kryzys azotowy to wymysł. Wydamy na to miliardy i pozwolimy naszym dzieciom i wnukom pokryć koszty. UE znajduje się w światowej czołówce polityki klimatycznej. Dlaczego powinniśmy być bardziej ambitni niż to, o co prosi nas UE, co stawia nas w światowej czołówce? Osobiście uważam, że panikarstwo klimatyczne jest niepotrzebne i niewłaściwe, a proponowana polityka klimatyczna i tak będzie w dużej mierze nieskuteczna.
Najbardziej niepokojące jest to, że ustawa jest w dużej mierze przeniesiona na przyszłość. W jednym ze swoich krótkich artykułów w FD Mathijs Bouman przekonuje, że ludzie chcą tej polityki, ale nie chcą za nią płacić i dlatego ustawa musi zostać przesunięta na przyszłość. Jestem inny. Jeśli czegoś chcę, jestem gotów za to zapłacić. Podejrzewam, że tak jest w przypadku większości. Jeśli wyborca nie chce płacić za tę politykę, wydaje mi się bardziej logicznym wnioskiem, że wcale jej nie chce.
Ciekawy eksperyment: poniżanie ludzi z Groningen do kości
Wiele już na ten temat powiedziano, więc cóż więcej mogę dodać? Tak naprawdę nic, ale po prostu muszę to wyrzucić. W dniu, w którym nowi ministrowie i sekretarze stanu zostali zaprzysiężeni i uroczyście stali na schodach z królem, tysiące mieszkańców Groningen stało w długiej kolejce online lub fizycznie na mrozie. I podczas gdy wszyscy, którzy się zakwalifikowali, zostali zaprzysiężeni w Hadze, wielu mieszkańców Groningen miało mniej szczęścia i wielu łowiło za siecią. Kto do diabła wymyśliłby coś takiego? A jakie było tutaj przesłanie?
Są tylko dwa możliwe wyjaśnienia. Po pierwsze, rząd chciał po prostu wydać oświadczenie w stylu: „Nie ma co żartować. Ci, którzy powodują problemy, nie kończą dobrze”. Oczywiście, aby uzyskać maksymalny efekt, oświadczenie to musiało zostać złożone w dniu, w którym rządowa załoga pozwoliła się wciągnąć na wygodny plusz. Niestety nie mamy miliona Ujgurów, których moglibyśmy umieścić w obozach reedukacyjnych jako ostrzeżenie dla reszty populacji, ale na szczęście mamy wielu Groningerów. Po pierwsze, przez dziesięciolecia kradliśmy zasoby naturalne mieszkańców Groningen i nie daliśmy nic w zamian. Potem ich domy zapadły się i podarte, po czym przez lata ciągnęliśmy je, obiecując rekompensatę, ale jej nie płacąc. A teraz najwyraźniej nadszedł czas, aby upokorzyć tych sympatycznych Groningerów do szpiku kości. Rzuć im chwyt, który nie wystarczy, a potem zobaczmy, co się stanie, gdy będą musieli czekać w długich kolejkach. Wygląda na obrzydliwy eksperyment psychologiczny. Nawiasem mówiąc, Groningerowie nie wydawali się znajdować na półtora metra. Gdyby mieli szczęście, że w pobliżu nie było boa. Oczywiście byli w kolejce.
Drugim możliwym wyjaśnieniem jest brak złośliwych zamiarów. Logiczny wniosek, jaki można wyciągnąć z tego alternatywnego wyjaśnienia, jest taki, że klęska była spowodowana jedynie bezgraniczną niekompetencją, bękartem braku zainteresowania dobrem mieszkańców Groningen i rażącym brakiem empatii. Więc nie tyle się dzieje. Podobno biznes jak zwykle…
Ach tak, a potem też mimochodem ogłaszamy, że znowu będziemy pompować więcej gazu ze względu na obowiązek dostawy do Niemiec. Ta ilość gazu może nie mieć żadnego wpływu na trzęsienia ziemi, ale mieszkańcy Groningen musieli czuć się jak worek soli w ich ranach. A może są teraz na to zbyt zmęczeni?
Niedopuszczalne jest, aby obywatele stali z płonącymi pochodniami w domach polityków, ale gdybym był Groningerem…
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.