Shutterstock

Opinie Hansa de Jonga

Holenderska inflacja na drodze do „poniżej zera”

31 marca 2023 r - Han de Jong

Inflacja w naszym kraju wyniosła w marcu 4,4%, dużo mniej niż 8% w lutym. Gwałtowny spadek był uzasadniony, ponieważ ceny w marcu ubiegłego roku bardzo mocno wzrosły w porównaniu do lutego po wybuchu wojny. Mimo to wynik był nieco lepszy niż się spodziewałem.

Energia była główną – i właściwie jedyną – przyczyną spadku. Według wstępnych danych ceny energii były o 28,2% niższe niż rok wcześniej. To było -1,1% w lutym. Gratka polegała głównie na tym, że pozostałe opublikowane komponenty ostatecznie się ustabilizowały. Żywność była o 15% droższa niż w marcu ubiegłego roku, ale w lutym była o 15,1%. Do lutego włącznie liczba ta rosła przez wiele miesięcy. Towary przemysłowe z wyłączeniem energii i usług również ustabilizowały się. Z wyłączeniem energii ogólna stopa inflacji wyniosła 8,1%, co oczywiście pozostaje na wysokim poziomie.

źródło: Macrobond

Podejrzewam, że w najbliższych miesiącach inflacja będzie nadal spadać, ale tylko nieznacznie. Ceny energii mają nieco opóźniony wpływ na pozostałą część gospodarki. W rezultacie inflacja cen żywności i innych składników prawdopodobnie w najbliższej przyszłości będzie się stopniowo zmniejszać. Z drugiej strony ceny rzeczywiście nieznacznie spadły w okresie kwiecień-czerwiec ubiegłego roku. Tak więc liczba nie skorzysta z „efektu bazy”, jak w marcu.

Od lipca inflacja będzie bardzo gwałtownie spadać. W ubiegłym roku łączny średni poziom cen w okresie lipiec-wrzesień wzrósł aż o 6,6%. Jeśli w najbliższych miesiącach inflacja utrzyma się w okolicach obecnych 4,4%, a ceny w okresie lipiec-wrzesień wzrosną o mniej niż 2,2%, to we wrześniu zobaczymy wynik ujemny. Jest to więc całkowicie podstawowy efekt. Wiele zależy oczywiście od cen energii.

Nawiasem mówiąc, Urząd Statystyczny Holandii przestawi się na nowe serie inflacji w połowie roku, w którym ceny energii nie będą już opierać się wyłącznie na stawkach nowych kontraktów. Zamiast tego przyjrzymy się rzeczywistej sytuacji z umowami. Stara seria zawyżała inflację w zeszłym roku, ale w tym roku jest odwrotnie i nowa seria będzie nieco wyższa niż stara.

Jeśli mam rację, że inflacja jeszcze bardziej spadnie w dalszej części roku i prawdopodobnie spadnie poniżej zera (według dzisiejszego punktu odniesienia), nie oznacza to, że pozbyliśmy się problemu inflacji. Znajdujemy się obecnie w fazie procesu inflacyjnego, w którym bezpośredni i opóźniony wpływ cen energii tłumi inflację, ale obecnie mamy do czynienia również z kombinacją spirali płacowo-cenowej i spirali cenowo-zyskowej.

Według AWVN w pierwszym kwartale tego roku średni wynegocjowany wzrost płac w nowo zawartych układach zbiorowych pracy wyniósł około 6,8% w skali dwunastu miesięcy. To nie tylko znacznie powyżej ostatniej wartości inflacji, ale także znacznie powyżej wzrostu wydajności. Oznacza to, że wzrost płac powoduje silny wzrost inflacji. Przy takich podwyżkach płac 2% inflacja nie jest możliwa. Ze względu na kształtowanie się cen energii i efekty bazy jesienią możemy mieć do czynienia z ujemnymi wskaźnikami inflacji. Nie daj się zwieść. Te ujemne wskaźniki inflacji będą krótkotrwałe.

Poniższy rysunek dobrze ilustruje, że wzrost płac w naszym kraju, według serii AWVN, jest obecnie wyższy niż w USA. Dla mnie to powód, by sądzić, że nasz problem z inflacją, po krótkotrwałym spadku na jesieni, może w końcu być trwalszy niż w USA.

źródło: Macrobond

Inflacja w całej strefie euro spadła z 8,5% w lutym do 6,9% w marcu. Więc ten spadek był dużo mniejszy niż u nas. Inflacja bazowa wzrosła nawet nieznacznie: z 5,6% w lutym do 5,7% w marcu.

Zawirowania w sektorze finansowym jeszcze się nie skończyły, ale wraca spokój
Zawirowania w amerykańskim sektorze finansowym jeszcze się nie skończyły. W niedawnej przeszłości kilka razy przekonywałem, że nie możemy spodziewać się powtórki z 2008 roku. Są to incydenty, które mają charakter wspólnotowy, ale nie spowodują większych problemów dla całego systemu. Podtrzymuję to, chociaż podejrzewam, że incydentów może być więcej.

Istotną różnicą w stosunku do roku 2008 jest to, jak szybko banki mogą stracić swoje depozyty. Za pomocą kilku kliknięć myszką pieniądze znikają. SVB podobno straciło 42 miliardy dolarów w ciągu jednego dnia, czyli około 20% sumy bilansowej. Skłoniło to posiadaczy rachunków w innych, mniejszych bankach do przelewania pieniędzy do banków uważanych za bezpieczniejsze. Fed zareagował na to bardzo czujnie. Jak widać na poniższym wykresie, łączna kwota wsparcia płynnościowego, która obecnie pozostaje do spłaty, jest znacznie większa niż w czasie kryzysu z 2008 r. i pandemii. Niektórzy komentatorzy są negatywnie nastawieni do tego. Nie wyciągałbym z tego żadnych konkretnych wniosków. Właściwie myślę, że to jest pozytywne. Obecny problem to bardziej problem z płynnością niż z wypłacalnością. Fed ma dobre narzędzia do radzenia sobie z problemami z płynnością.

źródło: Macrobond

Poniższy wykres przedstawia trzy główne różne formy wsparcia płynności. W ramach Bankowego Programu Finansowania Terminowego banki mogą wykorzystywać papiery kwalifikowane jako zabezpieczenie według wartości nominalnej, a nie rynkowej. Placówka ta powstała dopiero po upadku SVB. Istnieje silne przyciąganie, ponieważ papier, którego banki używają jako zabezpieczenia, stracił na wartości z powodu wzrostu stóp procentowych. W ramach tego nowego obiektu nie stanowi to problemu. Nie stwarza to istotnego ryzyka dla Fed. Ponieważ odpowiedni kontrahent również przyjmuje papier z powrotem według wartości nominalnej lub rząd USA wykupuje go według wartości nominalnej. „Inne” obejmuje kredyty, które przechodzą przez FDIC; to też nowość. Uderzające jest to, że łączna kwota niespłaconego wsparcia płynnościowego zmniejszyła się w ciągu ostatniego tygodnia, ale kwoty w ramach dwóch nowych instrumentów wzrosły. Wnioskuję z tego, że problemy w bankach ograniczają się do szczególnych przypadków.

źródło: Macrobond

Ifo wskazuje na rosnące zaufanie do niemieckich przedsiębiorców
Według indeksu Ifo w marcu niemieccy przedsiębiorcy stali się bardziej optymistyczni. W szczególności składnik oczekiwań wzrósł bardziej niż oczekiwano. W zeszłym tygodniu, według indeksu ZEW, ekonomiści stali się bardziej pesymistyczni co do niemieckiej gospodarki. Myślę, że to ostatnie wynikało głównie z niepokojów w sektorze finansowym i jest być może oznaką jakiejś zawodowej deformacji. Przedsiębiorcy stąpają po ziemi. Widzą gwałtowny spadek cen energii i niewątpliwie czerpią z tego nadzieję.

źródło: Macrobond

Rozbieżność Chiny
Chińska gospodarka wydaje się obecnie charakteryzować sprzecznością między przemysłem a sektorem usług. Po zakończeniu polityki zerowego COVID-56,3 w grudniu spodziewano się gwałtownego wzrostu aktywności. Wydaje się, że dzieje się to również w sektorze usług. Zaufanie przedsiębiorców wzrosło z wysokiego już poziomu 58,2 w lutym do 2011, najwyższego poziomu od 50 r. Podobno pozytywny wpływ miały stosunkowo ciepła pogoda i działania podejmowane przez lokalne samorządy w celu pobudzenia konsumpcji. Inaczej jest w przemyśle. Choć indeks zaufania NBS również wyniósł powyżej 52,6, co świadczy o wzroście sektora, spadł on z 51,9 w lutym do XNUMX w marcu. W najbliższych miesiącach okaże się, czy są to chwilowe problemy startowe, czy też jest to problem bardziej fundamentalny.

źródło: Macrobond

Outlook jest trochę mylący
W marcu inflacja w naszym kraju gwałtownie spadła. Wynikało to głównie z energii. Pocieszające jest to, że tempo wzrostu cen towarów nieenergetycznych przestało przyspieszać. Perspektywa jest nieco myląca. Niższe ceny energii, opóźnione przeniesienie cen energii do innych części gospodarki oraz efekty bazy prawdopodobnie spowodują jesienią roczny wskaźnik inflacji poniżej zera. Ale to będzie tymczasowe. Następnie inflacja odbije się z powodu połączenia spirali płacowo-cenowej i spirali cenowo-zyskowej.

Obecnie istnieje rekordowa kwota wsparcia płynności dla amerykańskiego systemu bankowego ze strony Rezerwy Federalnej. W ubiegłym tygodniu kwota nieznacznie spadła. To mnie nie budzi.

Chińska gospodarka charakteryzuje się wspaniałą dywergencją. Przedsiębiorcy z sektora usług są w euforii, natomiast z przemysłu tylko bardzo pozytywnie.

Hansa de Jonga

Han de Jong jest byłym głównym ekonomistą ABN Amro, a obecnie ekonomistą rezydentem m.in. w BNR Nieuwsradio. Jego komentarze można również znaleźć na Crystalcleareconomics.nl

więcej na temat

Hansa de Jonga

Opinie Hansa de Jonga

Prawdziwy spektakl ekonomiczny to eksplozja sztucznej inteligencji

Opinie Hansa de Jonga

Dyscyplina budżetowa trudna do utrzymania w gabinecie mniejszościowym

Opinie Hansa de Jonga

Sztuczna inteligencja napędza gospodarkę USA: Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem

Opinie Hansa de Jonga

Inwestycje w sztuczną inteligencję zwiększają handel światowy

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się