W maju spożycie w holenderskich gospodarstwach domowych było o 1,4% wyższe niż rok wcześniej. To nieco więcej niż wzrost w kwietniu: 1,2%, ale nadal tempo umiarkowane. Więcej wydano na usługi: +5,3%. Mniej towarów, z wyjątkiem samochodów. To drugie jest trendem międzynarodowym.
W ubiegłym roku wzrost zużycia rósł wraz z cenami energii. Oznacza to, że rok 2022 rozpoczął się mocnym wzrostem konsumpcji (w wolumenie), jednak wzrost cen energii znacząco zahamował wzrost konsumpcji. Kiedy po sierpniu ceny energii spadły, wzrost konsumpcji ponownie przyspieszył. W tym roku obraz jest inny. Ceny energii w dalszym ciągu spadają, ale od początku roku dynamika zużycia uległa osłabieniu. Jest to niezwykłe, ponieważ płace w układach zbiorowych pracy faktycznie rosną szybciej. Wzrost dochodów przewyższa obecnie wzrost wydatków. Oznacza to, że bufory rosną, a gdy konsumenci nabiorą większego optymizmu, może to łatwo przełożyć się na przyspieszenie wzrostu konsumpcji, choć część dodatkowych wydatków może zostać poniesiona za granicą teraz, gdy jesteśmy już gotowi masowo wyjeżdżać na wakacje.
Międzynarodowe jasne punkty?
Od pewnego czasu światowa gospodarka słabnie. Szczególnie przemysł znajduje się wszędzie pod dużą presją. Jest to w dużej mierze spowodowane procesem korekty zapasów. W czasie pandemii firmy borykały się z problemami związanymi z dostawami surowców, części itp. Gdy problemy logistyczne ustąpiły, zapobiegawczo gromadziły duże zapasy. Następnie wzrosły stopy procentowe, przez co utrzymywanie dużych zapasów stało się droższe. W końcu utrzymywanie zapasów pochłania kapitał obrotowy. Ponadto ceny surowców zaczęły spadać. Następnie firmy ponownie skupiają się na gromadzeniu zapasów.
Podczas procesu zmniejszania zapasów produkcja jest poniżej poziomu popytu lub sprzedaży, jeśli wolisz. Naturalnie taki proces redukcji zapasów zakończy się automatycznie w momencie, gdy zapasy zostaną zredukowane do pożądanego poziomu. Potem produkcja ponownie nabiera tempa. Można więc pomyśleć, że niewiele się dzieje; wystarczy poczekać, aż cykl zapasów osiągnie dno, a potem znów pójdzie w odwrotną stronę, wtedy firmy będą musiały ponownie zwiększyć produkcję do poziomu popytu.
Ale to trochę zbyt uproszczone. Kiedy firmy ograniczają produkcję w celu zmniejszenia zapasów, osiągane są mniejsze dochody. Przecież wszystkie czynniki produkcyjne biorące udział w procesie produkcyjnym są opłacane, a niższa produkcja oznacza niższe dochody. Te niższe dochody mogą z kolei prowadzić do zmniejszenia popytu. W ten sposób proces internalizacji zapasów może się nasilić.
Od pewnego czasu nie jestem zbyt optymistyczny, jeśli chodzi o perspektywy światowej gospodarki. Ponowne otwarcie Chin nie zapewniło jeszcze znaczącego impulsu. Cykliczne tłumiące skutki podwyżek stóp procentowych objawiają się spowolnieniem gospodarczym, którego ostatniego jeszcze nie widzieliśmy. I choć inflacja spada, to pozostaje zbyt wysoka. Ekonomista musi jednak zachować skromność i zawsze zwracać uwagę na sygnały, że sprawy mogą nie potoczyć się tak, jak tego oczekuje. Spróbuję więc dla odmiany wymienić sygnały, które mogłyby wskazywać na poprawę sytuacji w gospodarce światowej, a w szczególności na zwrot w tym cholernym cyklu zapasów.
Najbardziej pozytywny sygnał napłynął w tym tygodniu z Niemiec. Zamówienia w niemieckim przemyśle były w maju o 6,4% wyższe niż w kwietniu. To znacznie przekroczyło oczekiwania. Szczególnie mocno wzrosły zamówienia na samochody itp.: +8,6%. To nie przypadek, ponieważ sprzedaż samochodów obecnie w wielu krajach gwałtownie rośnie. Z niskiego poziomu, ale tu chodzi głównie o zmianę, a mniej o poziom.
Wydaje się, że zamówienia również w amerykańskim przemyśle odżywają. Subindeks nowych zamówień przemysłowych w miesięcznym badaniu Institute for Supply Management (ISM) nieznacznie poprawił się w czerwcu do 45,6 z 42,6 w maju. To wciąż niski poziom, ale – jak mówiłem – dla mnie liczy się tutaj zmiana.
Jak wynika z podobnego badania dla amerykańskiego sektora usług, w czerwcu również tam poprawiła się pozycja zamówień: 55,5 w porównaniu do 52,9 w maju.
Rynek pracy jest wszędzie napięty, a miesięczny raport o zatrudnieniu w USA przedstawi najnowsze informacje dziś po południu. Według danych agencji płacowej ADP, w czerwcu wzrost liczby miejsc pracy w Ameryce byłby bardzo duży. Zarejestrowali 497.000 2022 nowych miejsc pracy, najwięcej od lutego XNUMX r. Z raportu JOLTS (Job Openings and Labour Turnover Survey) wynika, że nieco ponad cztery miliony amerykańskich pracowników zrezygnowało z pracy z własnej woli, co stanowi najwyższą liczbę od grudnia. Chociaż liczby te są zmienne i tak pojedyncza silna liczba może być zatem „hałasem”, liczbę dobrowolnych zwolnień postrzega się jako oznakę siły na rynku pracy. Świadczy to przecież o optymizmie wśród pracowników, że z łatwością znajdą pracę gdzie indziej.
Nie od razu hemelhoch jauchzend
Ton powyższego może nieco różnić się od tego, co słyszałem ostatnio. Czy nagle jestem optymistą? To nie stanie się tak szybko! Nadal istnieje wiele mniej korzystnych wskaźników gospodarczych do odnotowania.
Energochłonny przemysł w Niemczech kontynuuje przerażający spadek produkcji
Zdaniem Caixina zaufanie chińskich przedsiębiorców w dalszym ciągu spada, zarówno w przemyśle, jak i sektorze usług. Niemiecka machina eksportowa również nadal słabnie. W maju wartość niemieckiego eksportu spadła w porównaniu z kwietniem, zanotowano także spadek w porównaniu z majem ubiegłego roku. I chociaż niemiecki przemysł złożył w maju więcej zamówień, produkcja faktycznie spadła. Osobiście uważam za bardzo niepokojące fakt, że produkcja w sektorach energochłonnych w Niemczech w dalszym ciągu spada (1,4% miesiąc do miesiąca w maju i 12,4% rok do roku), mimo że ceny energii rosną od trzech czwartych rok doliny. Wreszcie, według NEVI, w czerwcu zaufanie przedsiębiorców przemysłowych do naszego kraju uległo dalszemu osłabieniu. Wskaźnik menedżerów zakupów wyniósł 43,8 wobec 44,2 w maju. Wskaźnik ufności jest zatem znacznie poniżej 50 i dlatego wskazuje na kurczenie się. Poziom czerwcowy zwykle występuje tylko podczas recesji.
Czy dobra wiadomość jest dobra czy zła?
Oczywiście miło jest widzieć jasne punkty. To dobra wiadomość, choć na razie pozostaną jedynie jasnymi plamami. Jednak dobre wiadomości nie zawsze są dobre dla rynków finansowych. W końcu mamy ogromny problem z inflacją i zwykle konieczne jest osłabienie gospodarki, aby dżin inflacji wrócił do butelki. Im większy problem inflacyjny, tym bardziej potrzebne jest cykliczne osłabienie, aby zapanować nad inflacją. Nawet jeśli wzrost gospodarczy ponownie przyspieszy, problem inflacji może pozostać bardziej trwały, niż jest to pożądane. To z kolei może oznaczać, że banki centralne będą musiały jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe i utrzymać je na wysokim poziomie dłużej, niż oczekują gracze na rynkach finansowych. Jest to porażka dla inwestorów kapitałowych, którzy spodziewali się spadku stóp procentowych. Na przykład poprawa sytuacji gospodarczej może w dalszym ciągu być „mieszanym błogosławieństwem”.
Holenderski konsument biegający kłusem
Holenderski konsument jest w trudnej sytuacji. Ostatnio dochody rosły szybciej niż wydatki, a jeśli konsumenci staną się bardziej pozytywnie nastawieni, wiele gospodarstw domowych będzie miało możliwości finansowe, aby wydać więcej.
Od jakiegoś czasu jestem dość ponury, jeśli chodzi o perspektywy światowej gospodarki. To właśnie wtedy chętnie poszukuję sygnałów, które udowodnią, że się mylę i że należy coś zmienić. Obecnie pojawiło się kilka takich znaków. Być może proces gromadzenia zapasów w branży został już dość dobrze zakończony. Ponieważ taki proces jest złożony i może się wzmocnić, jest o wiele za wcześnie, aby wywieszać flagę. Co więcej, nadal istnieje wiele oznak słabości. W każdym razie będę się temu uważnie przyglądać.
Wadą poprawy wzrostu gospodarczego jest to, że inflacja nie spadnie w wystarczającym stopniu i że banki centralne będą musiały jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe i utrzymać je na wysokim poziomie przez dłuższy czas.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.