Według „szybkiego szacunku” holenderskiego urzędu statystycznego inflacja w naszym kraju wyniosła w październiku -0,4%. Dlaczego jest to nonsensowna liczba, już wyjaśniałem. Pozwolę sobie nie powtarzać tego w całości. CBS ma „starą serię” dotyczącą wartości wskaźnika cen i „nową” serię. Inflacja na poziomie -0,4% za październik to wynik porównania danych za październik 2023 r. z nowego szeregu z październikiem ubiegłego roku ze starego szeregu.
Jeśli zastosujemy nowy szereg dla obu miesięcy, inflacja wyniesie 5,3%. Jest to lepszy wskaźnik rozwoju kosztów życia. Statystyka holenderska obecnie nie docenia inflacji. W ubiegłym roku statystycy przeszacowali inflację. Na przykład za październik 2022 r. w księgach zapisano 14,3%, w oparciu o nową serię, która wynosiła „tylko” 9,1%. Nawiasem mówiąc, CBS ma całkiem dobry powód, aby podążać drogą, którą obrała. Retrospektywna rewizja oficjalnej stopy inflacji może prowadzić do skomplikowanych procesów prawnych w wielu częściach społeczeństwa. Nikt tego nie chce. Różnica między danymi CBS a rzeczywistą inflacją będzie się zmniejszać w kolejnych miesiącach i stopniowo zanikać w przyszłym roku. Następnie w okresie od 2022 r. do połowy 2024 r. wszystko będzie przebiegać „płynnie”.
Holenderska gospodarka znajduje się pod presją. Choć w październiku nastroje przedsiębiorców nieznacznie się poprawiły, pozostają one niskie, zwłaszcza w przemyśle. Indeks menedżerów zakupów NEVI poprawił się w październiku z 43,6 do 43,8. Liczba poniżej 50 oznacza spadek, a wskaźnik rzadko wzrasta powyżej 60, a rzadko poniżej 40. Z tego badania wynika, że obecnie produkcja gwałtownie spada, a napływ zamówień nie przebiega dobrze. Wydaje się jednak, że zamówienia z zagranicy nieco się poprawiają, a przedsiębiorcy uważają, że w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy produkcja ulegnie poprawie. Ale oni tak myśleli już od jakiegoś czasu.
Obroty detaliczne w naszym kraju były we wrześniu o ponad 3% wyższe niż rok wcześniej, ale w ujęciu wolumenowym były o około 3% niższe. Poniższy wykres pokazuje, że obroty te gwałtownie wzrosły podczas pandemii. Trudno powiedzieć, czy niedawny spadek nie jest jedynie normalizacją, ale małe przedsiębiorstwa z sektora detalicznego z pewnością przeżywają trudne chwile, zwłaszcza że muszą spłacić otrzymane wsparcie rządowe i narosły dług podatkowy.
Problemy MŚP pogłębiają się w związku z utrzymującym się szybkim wzrostem wynagrodzeń. Według danych organizacji pracodawców AWVN podwyżka wynagrodzeń uzgodniona w nowych układach zbiorowych pracy (w cyklu dwunastomiesięcznym) nadal przekracza 7%. Logiczne jest oczywiście, że podwyżki płac nie nadążają za inflacją, ponieważ inflacja nieoczekiwanie gwałtownie wzrosła od połowy 2021 r., początkowo powodując znaczną utratę siły nabywczej. Częściowo dlatego, że rynek pracy pozostaje napięty, pracownicy mogą teraz zażądać znacznych podwyżek płac. Na początku tego tygodnia brałem udział w dyskusji na temat tego, czy podwyżki płac napędzają inflację. To temat budzący emocje. Myślę, że to jednak proste. Wzrost płac z pewnością nie był przyczyną nieoczekiwanego przyspieszenia inflacji od połowy 2021 r. Jednak teraz, gdy wzrost płac jest znacznie wyższy od wzrostu wydajności, ma to swój udział w inflacji. Jest to logiczny „efekt drugiej rundy”. Jeżeli w średnim okresie obecny wzrost płac będzie kontynuowany, powrót do inflacji na poziomie 2% nie będzie możliwy. Pytanie zatem brzmi, czy podwyżki płac ostatecznie zostaną dostatecznie umiarkowane. Ktoś zwrócił mi w tym tygodniu uwagę, że obecnie zawierane układy zbiorowe pracy są częściowo przedłużeniami układów sprzed dwóch lat. Te nowe układy zbiorowe pracy nadal zawierają znaczną rekompensatę za poniesioną utratę siły nabywczej. Aby podwyżka wynagrodzeń mogła gwałtownie spaść w ciągu przyszłego roku, gdy wygasające w tym czasie układy zbiorowe pracy będą zawierały także rekompensaty za podwyższoną inflację. Niekoniecznie ułatwia to życie dzisiejszym MŚP.
Gospodarka strefy euro od jakiegoś czasu znajduje się w mniej więcej stagnacji. Według pierwszego szacunku wolumenowy PKB strefy euro skurczył się w trzecim kwartale o 0,1% w porównaniu z drugim kwartałem. Wzrost rok do roku spadł obecnie do 0,1%. W drugim kwartale było to nadal 0,5%. Liczby te ostro kontrastują z ponad 1% wzrostem, jaki gospodarka amerykańska osiągnęła w trzecim kwartale w porównaniu z drugim kwartałem.
Nie widzę też zbyt wielu powodów, dla których europejska gospodarka miałaby oczekiwać wyraźnego przyspieszenia wzrostu. EBC nie będzie łatwo rozluźniać polityki pieniężnej i niewiele jest miejsca na stymulacyjną politykę fiskalną. Nadzieje należy wiązać z ożywieniem światowego handlu i złagodzeniem napięć geopolitycznych, które mogą potencjalnie obniżyć ceny energii. Jednak nawet jeśli pojawią się takie pozytywne zmiany, pytanie brzmi, jaką siłę ożywienia gospodarczego ma obecnie europejska gospodarka, gdy bezrobocie wszędzie jest stosunkowo niskie. Gdzie skłonimy ludzi do realizacji dodatkowej produkcji? Wydaje mi się, że istnieje poważny problem z wydajnością pracy.
Chiny i USA: zamieszanie
Dane gospodarcze w Chinach poprawiły się w ostatnich tygodniach. Daje to nadzieję, że w gospodarce nastąpi wreszcie bardziej przekonujące ożywienie, co umożliwi ożywienie handlu światowego. Według danych niemieckiego RWI-ISL, w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeładunki kontenerów w chińskich portach znacząco wzrosły.
To są dobre wieści. Mniej dobrą wiadomością dla nas jest to, że przepustowość w portach w naszej części świata faktycznie maleje dalej. Opublikowane dziś rano dane dotyczące niemieckiego eksportu po raz kolejny bardzo rozczarowały. Wartość eksportu była we wrześniu o 2,4% niższa niż w sierpniu. W III kwartale wartość eksportu była o 2,2% niższa niż w II kwartale i o 4,1% niższa niż w III kwartale ubiegłego roku. Należy pamiętać, że są to wartości. Kiedy ceny rosną, tempo zmian wolumenu jest jeszcze większe.
Pytanie brzmi, jak zinterpretować te chińskie liczby. Według chińskiej CBS w październiku zaufanie przedsiębiorców ponownie spadło. Może być tak, że wzmożona aktywność w portach wynika jedynie z nadrobienia zaległości, podczas gdy podstawowy popyt pozostaje słaby. Ale może być też tak, że spadek zaufania przedsiębiorców w październiku to nic innego jak „hałas”. Skrzyżowane palce! Wykres pokazuje, że w perspektywie historycznej zaufanie przedsiębiorstw zarówno do przemysłu, jak i sektora usług jest niskie.
Gospodarka amerykańska w dalszym ciągu wysyła mieszane sygnały. Wzrost w trzecim kwartale był silny, zatrudnienie rośnie, rynek pracy jest ciasny, a inflacja spada. Czego nie lubić? Na konferencji prasowej po posiedzeniu politycznym Fed szef Fed Powell wyraził optymizm. Fed po raz kolejny pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
Jednak na temat tej historii należy poczynić pewne uwagi. Na przykład według Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) wskaźnik menedżerów ds. zakupów w przemyśle spadł z i tak już oszczędnego poziomu 49,0 we wrześniu do 46,7 w październiku. Składnik zamówień spadł z 49,2 do 45,5, a składnik zatrudnienia spadł z 51,2 do 46,8. To niezupełnie oznacza siłę. Ale być może nie jest to nic więcej niż „hałas”. Jak ktoś mi powiedział w tym tygodniu: Nigdy nie lekceważ odporności amerykańskiej gospodarki.
Kolejna uwaga dotyczy rynku pracy. Bezrobocie jest niskie, podobnie jak liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych publikowanych co tydzień. Z drugiej strony w ostatnich tygodniach ponownie wzrosła liczba zasiłków dla bezrobotnych ciągłych. Być może oznacza to, że bezrobotnym stopniowo coraz trudniej jest znaleźć pracę.
Jeśli chodzi o inflację, w USA, podobnie jak w naszym kraju, pytanie brzmi, czy wzrost płac jest zgodny z inflacją na poziomie 2% w średnim okresie. Odpowiedź jest prosta: obecna podwyżka wynagrodzeń jest na to wciąż za wysoka. Istnieją różne miary kształtowania się kosztów pracy. Powszechnie obserwowanym jest Indeks Kosztów Zatrudnienia, publikowany co kwartał. Poniższy wykres pokazuje, że choć wzrost kosztów wynagrodzeń został umiarkowany, to nadal jest on znacznie wyższy niż przed pandemią. W trzecim kwartale koszty pracy liczone tym miernikiem wzrosły o 1,1% w porównaniu do drugiego kwartału, w którym odnotowano wzrost o 1,0% kwartał do kwartału. Pytanie brzmi, czy ciasny rynek pracy nie stanie na przeszkodzie wystarczającemu dalszemu umiarowi.
A potem jest rynek mieszkaniowy. Podwyższone stopy procentowe na rynku kapitałowym zadały cios temu rynkowi. Podobnie jak u nas, ceny domów w USA również w pewnym momencie spadły. Ale podobnie jak my, to się zmieniło w ostatnich miesiącach. Silne podwyżki płac umożliwiają rodzinom zaciągnięcie większego kredytu hipotecznego. Podaż mieszkań jest bardzo ograniczona. Nie tylko spadła aktywność budowlana, ale także wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych daje o sobie znać. Właściciel domu, który sprzedaje swój dom, aby kupić inny, musi ponieść znacznie wyższe koszty kredytu hipotecznego, ponieważ zazwyczaj nie można uwzględnić istniejącego kredytu hipotecznego. W rezultacie właściciele domów po prostu pozostają tam, gdzie są. Większa zdolność kredytowa kupujących w połączeniu z znacznie zmniejszoną podażą powoduje wzrost cen domów, choć wzrost nie jest oczywiście taki straszny, jeśli odliczyć ogólną inflację. Czas pokaże, jak to będzie się dalej rozwijać. Wyższe ceny i wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych sprawiają, że życie nabywców domów jest znacznie droższe. Masz to poczucie coś będzie musiało dać.
Temat tego komentarza
Temat tego komentarza brzmi: to nie jest to, czym się wydaje. Dotyczy to przede wszystkim oficjalnych danych o inflacji z holenderskiego urzędu statystycznego. Niedoszacowali oni wzrost kosztów życia po znaczącym zawyżeniu w zeszłym roku.
Również w handlu światowym sprawy nie są tym, czym się wydają. Przeładunek kontenerów w portach na całym świecie rośnie, ale maskuje to znaczny wzrost w Chinach i niezwykle gwałtowny spadek w północno-zachodniej Europie. W przypadku Chin można się zastanawiać, czy te dobre dane wskazują na podstawową działalność, czy też występuje jakiś efekt nadrabiania zaległości.
Wreszcie, w USA gospodarka na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Można jednak wskazać kilka słabych punktów. Obawiam się, że z biegiem czasu te tendencje będą stopniowo przeważać, ale mogę się mylić.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.