Według indeksu CBS we wrześniu nastroje przedsiębiorców przemysłowych w naszym kraju nieznacznie się poprawiły. O nastrojach hosanna nie ma mowy, wskaźnik wynosi -1,7 (sierpień -1,9) nieco poniżej wieloletniej średniej wynoszącej -1,3.
Spodziewałem się spadku. Na początku tygodnia różne dane pokazały, że zaufanie przedsiębiorców do Niemiec faktycznie znacznie spadło, a kraj ten jest i pozostaje naszym najważniejszym partnerem handlowym. Co więcej, od kilku miesięcy spada wskaźnik menedżerów zakupów w holenderskim przemyśle. Dane Nevi za wrzesień zostaną opublikowane dopiero w przyszły wtorek.
Większa była liczba przedsiębiorców spodziewających się zwiększenia produkcji w nadchodzących miesiącach niż liczba spodziewających się spadku produkcji i od marca br. wskaźnik ten z miesiąca na miesiąc poprawia się. W sumie przedsiębiorcy negatywnie ocenili stan zamówień i byli nieco bardziej negatywni niż w sierpniu.
Jak wspomniano, dane CBS różnią się od tych obserwowanych w Niemczech. Wiodący indeks Ifo mierzący zaufanie przedsiębiorców w Niemczech (wszystkie sektory gospodarki) spadł z 86,6 w sierpniu do 85,4 we wrześniu, co jest piątym z rzędu miesiącem spadku. Szczególnie ponurzy są przedsiębiorcy w niemieckim przemyśle.
Można jedynie domyślać się przyczyny różnicy między Holandią a Niemcami, wydaje mi się jednak, że decydującą rolę odgrywa tu skład sektorowy. Niemiecki przemysł w dużej mierze opiera się na sektorze motoryzacyjnym i sektorach energochłonnych, takich jak przemysł chemiczny. Sektory te oczywiście są również u nas obecne, ale mają u nas mniejszą wagę. Zdecydowanie większy nacisk mamy na high-tech, który korzysta z osiągnięć w dziedzinie sztucznej inteligencji. Całkiem nieźle radzimy sobie z takimi firmami jak ASML, ASMI, BESI, czy NXP. Niepokoi mnie fakt, że wszystkie te firmy wywodziły się z Philipsa i nie chcę umniejszać wyników obecnego zarządu tych firm. Ale pokazuje, jak wielki i długotrwały wpływ mogą mieć odważni, innowacyjni i kreatywni przedsiębiorcy. Musimy to pielęgnować.
Chiński bank centralny ogłasza silne środki stymulacyjne
Chiński bank centralny daje gospodarce znaczny impuls. Zapowiadane działania tworzą dość szeroki pakiet. W ten sposób obniżane są różne stopy procentowe, a do systemu finansowego wpompowuje się większą płynność. Rezerwy obowiązkowe banków są również obniżone, aby mogły zapewnić więcej kredytów. Łagodzone są także przepisy dotyczące zakupu drugiego domu. Rozważane jest także utworzenie funduszu, który skupiałby się na stabilizacji rynku akcji.
Giełda zareagowała entuzjastycznie, a główny indeks giełdowy w Szanghaju wzrósł w tym tygodniu o około 12%. Pytanie, czy to zadziała. Chiński model wzrostu jest zepsuty. Przez ostatnie dwadzieścia lat budownictwo, zarówno mieszkaniowe i infrastrukturalne, jak i eksport, były motorami chińskiego wzrostu. Ale rynek mieszkaniowy jest w kryzysie, bo wybudowano za dużo, a samorządy odgrywające główną rolę w budowie infrastruktury borykają się z wysokim zadłużeniem. Chiński eksport znajduje się pod presją ze względu na rosnący protekcjonizm na świecie. Ogłoszone działania niewiele mogą zmienić. Zwiększanie akcji kredytowej nie wydaje mi się rozwiązaniem. Być może jednak się mylę i te środki z pewnością mogłyby pobudzić aktywność w perspektywie krótkoterminowej. Plan interwencji na giełdzie wydaje mi się wyjątkowo złym pomysłem. Niech rynek robi swoje, dlaczego władze mają wiedzieć lepiej, jakie powinny być ceny, niż zbiorowy intelekt wszystkich inwestorów razem wziętych? Plan ten nie wydaje się jeszcze bardzo konkretny.
Kierunek amerykańskiej gospodarki wciąż niejasny
To, dokąd zmierza amerykańska gospodarka w najbliższej przyszłości, jest nadal przedmiotem dyskusji. Pojawia się sporo sprzecznych sygnałów. Weźmy rynek pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pozostaje historycznie niska. W ostatnich tygodniach liczba ta ponownie spadła, po wzroście na początku tego roku.
Z drugiej strony maleje liczba dostępnych stanowisk pracy. Jak wynika z comiesięcznego badania zaufania konsumentów przeprowadzanego przez Conference Board, coraz mniej respondentów podaje liczbę miejsc pracy obfity choć subindeks ten nadal kształtuje się nieco powyżej średniej długoterminowej.
Według rachunków narodowych inwestycje przedsiębiorstw w USA mają się całkiem nieźle. Inwestycje w sprzęt były w drugim kwartale o 2,4% wyższe niż rok wcześniej, a inwestycje w „produkty własności intelektualnej” były o 4,0%. Z drugiej strony następny obraz pokazuje, że zamówienia na dobra inwestycyjne (z wyłączeniem obronności i samolotów) od jakiegoś czasu nie rosną lub prawie nie rosną. A to są kwoty nominalne. Co więcej, wydaje się, że boom inwestycyjny w budynkach komercyjnych, napędzany głównie dotacjami w ramach ustawy o ograniczaniu inflacji, już się skończył.
Amerykański rynek mieszkaniowy to inna historia. Podobnie jak u nas, brakuje mieszkań. W tej chwili przepływ jest również niewielki. Pomimo gwałtownego wzrostu oprocentowania kredytów hipotecznych ceny domów są zatem wysokie i rosną. W przeciwieństwie do nas, amerykańscy właściciele domów nie mogą wziąć ze sobą kredytu hipotecznego na swój dom w momencie przeprowadzki. Poniższy wykres pokazuje, że oprocentowanie kredytów hipotecznych w USA wzrosło z około 2020% do 2023%, a nawet na krótko było wyższe w latach 3–7,5. To nie jest złe. Jeśli następnie się przeprowadzisz i będziesz musiał zaciągnąć nowy kredyt hipoteczny o znacznie wyższym oprocentowaniu, Twoje koszty mieszkaniowe oczywiście gwałtownie wzrosną. Właściwie dla większości ludzi ten wzrost jest zaporowy i pozostają na miejscu. Jeśli jednak wszyscy pozostaną na miejscu, podaż domów będzie ograniczona, a rynek mieszkaniowy zostanie zamknięty.
Oprocentowanie kredytów hipotecznych zaczęło już spadać. Amerykańskie rynki kredytów hipotecznych i mieszkaniowych są bardzo wrażliwe na stopy procentowe. Liczba refinansowań gwałtownie rośnie (choć jest to wciąż historycznie niski poziom), co oznacza, że ludzie poprawiają swoją sytuację płynnościową. Ta niższa stopa procentowa oznacza również, że przeprowadzka staje się mniej nieatrakcyjna i dlatego na rynek trafia obecnie więcej domów.
Dziwny paradoks, ale dobra wiadomość dla inflacji
Znamy to określenie stłumiony popyt, po niderlandzku „nadrabianie zaległości”. Teraz, gdy spadające stopy procentowe kredytów hipotecznych promują mobilność, ponieważ przeprowadzka staje się mniej nieatrakcyjna finansowo i coraz więcej osób wystawia swoje domy na sprzedaż, w USA mówi się o wyczerpana podażlub „oferta uzupełniająca”. Ta dodatkowa podaż może stać się bardzo duża, co może wywrzeć presję na ceny. Może to prowadzić do paradoksalnej sytuacji, w której niższe stopy procentowe nie prowadzą do wyższych, ale raczej niższych cen domów. Byłaby to dobra wiadomość dla inflacji, ponieważ najbardziej utrzymująca się część inflacji dotyczy czynszów, które są silnie powiązane z cenami domów.
Zamknięcie
Według holenderskiego urzędu statystycznego we wrześniu holenderscy przedsiębiorcy przemysłowi byli nieco mniej ponurzy. Zobaczymy, co powie nam Indeks Menedżerów Zakupów Nevi w przyszły wtorek. Oczywiste jest, że w Niemczech wcale nie dzieje się dobrze. To dla nas niekorzystne, choć w ostatnich latach nasza gospodarka dzięki sektorowi zaawansowanych technologii znacznie mniej uzależniła się od Niemiec.
Chińska gospodarka znajduje się w poważnych tarapatach w tym sensie, że wzrost jest rozczarowujący. Rynek mieszkaniowy znajduje się w kryzysie, a postępujący protekcjonizm na świecie z pewnością nie pomaga Chinom. Zastanawiam się, czy środki ogłoszone w tym tygodniu przez chiński bank centralny oferują rozwiązanie. W każdym razie ogłoszenie to dało w tym tygodniu wzrost chińskiej giełdzie. Giełdy w innych krajach prawdopodobnie również na tym skorzystały.
Sygnały z amerykańskiej gospodarki pozostają niejasne. Moim zdaniem rynek pracy słabnie, nawet dość zauważalnie, ale nie można powiedzieć, że jest już wręcz słaby. Spadek oprocentowania kredytów hipotecznych w ostatnich miesiącach ożywił rynek kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Choć mogłoby się wydawać, że powinno to doprowadzić do dalszego wzrostu cen domów, może się zdarzyć, że niższe oprocentowanie kredytów hipotecznych sprawi, że przeprowadzka będzie dla wielu osób mniej nieatrakcyjna finansowo. Mogłoby to spowodować dodatkową podaż mieszkań, co mogłoby spowodować spadek cen, być może tylko chwilowy.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.