Holenderski Urząd Statystyczny (CBS) potwierdził wcześniej opublikowane wstępne dane dotyczące inflacji za sierpień: 2,8% (2,9% w lipcu). W tym tygodniu Holenderski Urząd Statystyczny podał wszystkie podstawowe dane. Dla kogoś, kto, tak jak ja, lubi zagłębiać się w takie szczegóły, jest to mile widziana informacja.
Moja najstarsza córka wychodzi za mąż i obecnie pracuje nad menu na kolację. Ślub odbywa się w Irlandii, gdzie tradycyjnie organizuje się duże przyjęcia weselne. Liczba gości wynosi około 150. Dlatego uważnie obserwuję ceny wołowiny. W Holandii wzrost cen wołowiny nieco spowolnił w sierpniu, ale nadal wynosi blisko 30%. Chociaż ceny różnią się w zależności od kraju, gwałtowny wzrost cen wołowiny jest zjawiskiem międzynarodowym. Na razie moja córka uważa, że jest za droga i wołowina zniknęła z menu. Zasugerowałem, żeby dołączyła do zaproszenia poniższą tabelę, aby goście wiedzieli, czego się spodziewać i dlaczego…
Ceny kawy również nadal gwałtownie rosną: w sierpniu wzrosły o 25,3% rok do roku. To również zjawisko międzynarodowe. Z drugiej strony, herbata była w sierpniu o 8,0% tańsza niż rok wcześniej. Ale z drugiej strony, trudno serwować tylko herbatę bez kawy po obiedzie. No cóż, Bruin nadal potrafi zaparzyć tę kawę…
Tymczasem presja inflacyjna wynikająca z podwyżek płac słabnie. Na przykład, patrzę na to, ile trzeba zapłacić za strzyżenie. Usługi fryzjerskie są bardzo pracochłonne. Poniższy obraz wydaje mi się jasny. Nie oznacza to jednak, że cała presja płacowa na inflację zniknęła. Podwyżki płac nadal wydają mi się wyższe niż te, które są zgodne z inflacją na poziomie 2%. Nie wiem, dlaczego trendy cenowe dla fryzjerów męskich i dziecięcych z jednej strony, a dla fryzjerów damskich z drugiej, od jakiegoś czasu są zupełnie inne. Czy to prawda?
Chociaż inflacja w naszym kraju wciąż znacznie przekracza średnią dla strefy euro, niektóre produkty stają się tańsze. Tak to już jest. Zobacz tutaj:
Począwszy od przyszłego roku, Holenderski Urząd Statystyczny (CBS) zmieni rok bazowy dla obliczeń inflacji. To jeszcze bardziej utrudni prognozowanie niż zwykle. Holenderski Urząd Statystyczny (CBS) zapowiedział już, że metodologia również ulegnie niewielkim zmianom. Metoda obliczania wskaźnika cen konsumpcyjnych (CPI) będzie bardziej zbliżona do europejskiego wskaźnika referencyjnego, Zharmonizowanego Wskaźnika Cen Konsumpcyjnych (HICP). Może to mieć istotne znaczenie, ponieważ nasza stopa inflacji wynosi obecnie 2,4% w oparciu o wskaźnik HICP, w porównaniu z 2,8% w oparciu o CPI. Może to spowodować nagły spadek inflacji o kilka dziesiątych na początku 2026 roku.
Przemysł pod presją
Produkcja w naszym przemyśle była w lipcu o 1,1% niższa niż rok wcześniej. Spadek produkcji odnotowano szczególnie w przemyśle chemicznym (-7,0%) oraz w sektorze urządzeń elektrycznych i elektronicznych (-6,0%). Wzrost produkcji odnotowano w przemyśle gumowym i tworzyw sztucznych (+7,2%) oraz w sektorze środków transportu (+5,5%). Od kilku lat jestem nieco zaskoczony danymi dotyczącymi produkcji przemysłowej w Holandii i Niemczech. Mam nadzieję, że poniższe dwa wykresy wyjaśnią, co mnie uderza. Oba wykresy przedstawiają wskaźniki dla holenderskiej i niemieckiej produkcji przemysłowej, ale z różnymi latami bazowymi, odpowiednio 2012 i 2023.
Pierwszy wykres pokazuje, że wskaźniki produkcji w obu krajach były mniej więcej zgodne aż do krótko przed pandemią. Później nastąpiła rozbieżność w produkcji, przy czym my radziliśmy sobie znacznie lepiej niż nasi niemieccy odpowiednicy. Kiedy ta rozbieżność stała się oczywista, przypisałem ją naszej strukturze przemysłowej, gdzie szybko rozwijające się sektory IT mają znacznie większy udział niż w Niemczech, gdzie dominują „stare” branże.
Drugi wykres pokazuje, że nasza i niemiecka produkcja są mniej więcej zsynchronizowane od około 2022/23 roku. Być może więc moja narracja o różnicach w strukturze przemysłowej była błędna. Nawiasem mówiąc, Niemcy, według statystyk, nie nadrobili zaległości w okresie pandemii. Uważam to za bardzo dziwne. Do niedawna produkcja w Niemczech i Holandii była zsynchronizowana. Potem, przez rok lub dwa, rozwój w obu krajach znacząco się rozbieżnościował, po czym oba wskaźniki znów się wyrównały. Co się wydarzyło w ciągu tych dwóch lat rozbieżności? Czy to w ogóle prawda? A co z jakością tych danych? Przyznam, że chyba tylko ja to podkreślam.
W USA wątpliwości co do jakości danych są jeszcze większe
W Stanach Zjednoczonych znacznie więcej kontrowersji budzi jakość danych ekonomicznych, zwłaszcza tych dotyczących rynku pracy. W sierpniu prezydent Trump zwolnił szefa Biura Statystyki Pracy (BLS), oskarżając go o manipulowanie danymi, które – jak twierdził – stworzyły niesprawiedliwie negatywny obraz rynku pracy. Trump nominował nowego szefa, ale komisja senacka nadzorująca nominację nie wyznaczyła jeszcze daty przesłuchania w sprawie zatwierdzenia. Senator Partii Demokratycznej, Patty Murray ze stanu Waszyngton, wskazała kandydata Trumpa, E.J. Antoniego. „niekwalifikowany prawicowy ekstremista”.
Obawy dotyczące jakości danych ekonomicznych są powszechnie podzielane. W Holandii, Urząd Statystyczny Holandii (CBS) również odnotowuje spadek odsetka osób odpowiadających na ankiety w celu zebrania danych. Nie inaczej jest w Stanach Zjednoczonych. Wyraźnie widać również, że korekty w dół liczby miejsc pracy w maju i czerwcu były zaskakująco duże.
W tym tygodniu pojawiły się kolejne złe wieści dotyczące rynku pracy w USA. Dane za poprzednie dwa miesiące są co miesiąc rewidowane, a raz w roku… rewizja benchmarku Trwa znacznie bardziej fundamentalna korekta. Według najnowszej rewizji danych referencyjnych, w marcu tego roku było o 0,6% mniej miejsc pracy niż wcześniej podawano. Oznacza to, że ze statystyk zniknęło 911.000 XNUMX miejsc pracy. To był rekord. Ponieważ była to liczba za marzec, Trump prawdopodobnie nie będzie się tym przejmował. Może powiedzieć, że liczba miejsc pracy za rządów Bidena była znacznie niższa niż wcześniej podawano. Ta duża korekta negatywnie wpływa na i tak już wątpliwe zaufanie do jakości – a tym samym do wiarygodności – miesięcznych danych.
Jakby tego było mało, liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w pierwszym tygodniu września wzrosła do 263.000 2021. To najwyższa liczba od października XNUMX roku. Tego typu tygodniowe dane bywają zmienne (na szczęście jakość tych danych nie budzi wątpliwości), a Święto Pracy przypadło właśnie w tym tygodniu. To mogło mieć wpływ na tę liczbę, choć nie do końca rozumiem, jak. Jeśli liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych utrzymuje się na tak wysokim poziomie, to wyraźny sygnał, że rynek pracy znacznie słabnie.
Inflacja w USA wzrosła w sierpniu do 2,9%, osiągając najwyższy poziom od stycznia. W lipcu wyniosła 2,7%. Inflacja bazowa, która nie uwzględnia cen żywności i energii, pozostała stabilna na poziomie 3,1%. Dane te mieszczą się w kategorii: „niezbyt imponujące, ale mogło być gorzej”. Ekonomiści popierający Trumpa (którzy dzielą się obecnie dość wyraźnie na zwolenników i przeciwników Trumpa) będą argumentować, że wpływ ceł nie jest aż tak zły, a jeśli ich skutki całkowicie znikną, inflacja znacznie spadnie. Ekonomiści przeciwni Trumpowi widzą to inaczej. Jestem oczywiście całkowicie neutralny. Dlatego zwolennicy Trumpa postrzegają mnie jako przeciwnika Trumpa, a przeciwnicy Trumpa jako zwolennika Trumpa. Taki jest mój los.
Fed niewątpliwie obniży stopy procentowe w przyszłym tygodniu. Nieco rozczarowujące dane o inflacji nie przeważają nad bardziej rozczarowującymi danymi z rynku pracy. Pytanie brzmi, o ile Fed obniży stopy procentowe w przyszłą środę. Jeśli o 25 punktów bazowych, pytanie brzmi, ilu członków Komitetu ds. Stopy Procentowej wolałoby obniżkę o 50 punktów bazowych i ile obniżek stóp zostanie wprowadzonych w nadchodzących miesiącach. Stawiam na obniżkę o 25 punktów bazowych, przy czym dwóch lub trzech jest zwolenników obniżki o 50 punktów bazowych. Spodziewam się również obniżek stóp na następnym posiedzeniu. Możliwe, że Fed podejmie decyzję o obniżce o 50 punktów bazowych na posiedzeniu w październiku lub grudniu.
EBC po raz kolejny pozostawił oficjalne stopy procentowe bez zmian. Uważa je za mniej więcej „neutralne”, co oznacza, że nie stymulują ani nie hamują aktywności gospodarczej. Jest to właściwe w obecnej sytuacji, gdy inflacja jest mniej więcej zgodna z celem, a perspektywy wzrostu gospodarczego EBC są ostrożnie optymistyczne.
Imponujące dane dotyczące handlu międzynarodowego
Tymczasem w handlu światowym zachodzą znaczące zmiany. Wynika to z ceł importowych Trumpa, a w szczególności z różnych ceł i innych ograniczeń nałożonych na poszczególne kraje. Ostateczne dane pokazują, że wartość chińskiego eksportu do USA spada obecnie o około 30%. Stanowi to około 10% całkowitego chińskiego eksportu. Mimo to całkowita wartość chińskiego eksportu nadal rośnie mniej więcej w tym samym tempie co wcześniej. Znacznie niższy eksport do USA jest najwyraźniej rekompensowany na innych rynkach.
Widzę również imponujące dane z innych krajów. Tajwan również ma trudne chwile z powodu Trumpa. Mimo to wartość tajwańskiego eksportu do USA w sierpniu była aż o 65% wyższa niż rok wcześniej. Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu, zanim sytuacja się uspokoi. Tymczasem te niestabilne wahania w handlu międzynarodowym prawdopodobnie wpłyną na logistykę, zmniejszając jej wydajność i wywierając presję na produkcję. To wydaje się w zasadzie tymczasowe. Musimy poczekać i zobaczyć, jak będzie wyglądał świat, gdy sytuacja się uspokoi.
Zamknięcie
Inflacja w naszym kraju stopniowo spada, ale ceny wielu produktów i usług nadal rosną. Presja płacowa wydaje się nieco słabnąć. Produkcja w naszym przemyśle jest pod presją. Mam pewne wątpliwości co do jakości tych danych.
Trump robi to samo z amerykańskim rynkiem pracy. Ma rację, że te dane są imponujące, ale podejrzewam, że amerykański rynek pracy ostatnio znacznie osłabł. Chociaż inflacja nieznacznie wzrosła i jest powyżej celu, Fed niewątpliwie obniży stopy procentowe w przyszłym tygodniu. Nie będzie to jednorazowa obniżka.
W międzynarodowym handlu towarami zachodzą obecnie poważne zmiany. Przypomina to nieco sytuację z czasów pandemii. Zmiany te nieuchronnie prowadzą do zakłóceń. To z kolei hamuje produkcję i w rzeczywistości podnosi inflację. Wszystko to jest tymczasowe i, ze względu na skalę, nieporównywalne z tym, co wydarzyło się podczas pandemii.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.