W zeszłym tygodniu Milieudefensie raport Przedstawiono „Poznawanie lądowej hodowli bydła mlecznego”. Wskazuje, że holenderski sektor hodowli bydła mlecznego musi się znacznie skurczyć. Raport został napisany przez Louis Bolk Institute i jest użytecznym ćwiczeniem, ale opiera się na kilku błędnych założeniach.
Moje nazwisko można znaleźć również wśród członków komitetu doradczego. Ta komisja miała 2 posiedzenia, z których byłem obecny tylko na ostatnim. Podczas tego spotkania wyrażono również ostrą krytykę ówczesnej koncepcji. Na tej podstawie w raporcie pominięto szereg niewiadomych.
Żadnego wroga hodowli bydła
Musimy najpierw stwierdzić, że to dobrze, że organizacje takie jak Milieudefensie są zaangażowane w sektor rolny, a (w szczególności) hodowlę zwierząt gospodarskich. W ostatnich latach doświadczyłem, że postawa, zachowanie i działania Milieudefensie uległy znacznej zmianie. Kiedyś była to organizacja, która używała tylko superlatywów, aby postawić hodowlę zwierząt w negatywnym świetle. Obecnie jest organizacją, która głosi, że rolnicy nie są problemem, ale mogą wnieść istotny wkład w rozwiązywanie problemów społecznych związanych z klimatem i środowiskiem.
Milieudefensie nie jest zatem wrogiem hodowli zwierząt. Oprócz hodowli zwierząt przyjaznych środowisku i zwierzętom, organizacja stara się również rozwijać hodowlę przyjazną dochodom.
Badanie hodowli bydła mlecznego na lądzie
Milieudefensie zwróciło się do Instytutu Louisa Bolka o: badanie w kierunku lądowych hodowli bydła mlecznego”. Strona 7 raportu zawiera opis powstania pytania badawczego.
Sedno pytania badawczego jest następujące:
W porozumieniu z Milieudefensie zdecydowano się skoncentrować ten raport na możliwej wielkości sektora hodowli bydła mlecznego przy różnych limitach czynników środowiskowych. Za punkt wyjścia przyjmuje się pokrewieństwo z ziemią, ponieważ jest to nie tylko sposób na realizację różnych celów środowiskowych, ale także na zachowanie wizerunku i wsparcie dla hodowli bydła mlecznego jako sektora opartego na ziemi. Ponadto wskazano wpływ na inne tematy, takie jak gospodarka, koszty zewnętrzne i wielkość gruntów poza Europą, na których uprawiana jest pasza dla krów holenderskich (s. 7 Raport LBI).
praca z mokrymi palcami
Sedno pytania badawczego dotyczy zatem pokrewieństwa gruntów w ramach różnych czynników środowiskowych. I rzeczywiście, w tym właśnie miejscu szczypią się autorzy raportu. Ograniczanie różnych czynników środowiskowych nie jest nauką twardą, lecz opartą głównie na założeniach i tzw. szacunkach naukowych.
Ponadto różne badania przeprowadzone przez Mesdag Fund pokazują, że często opiera się on również na „pracy mokrymi palcami”. Dane te są następnie przekształcane w prawdę, ponieważ dobrze wpisuje się to w tok myślenia lub życzenie badaczy i ich klientów.
Są 2 uderzające elementy
Analizując raport LBI, natrafiamy na 2 uderzające elementy.
Jest oczywiście możliwe, że pominięto 1 za 60.000 2, ale wciąż mogę mieć nadzieję, że taki raport był czytany kilka razy. Trudno sobie wyobrazić, że 60.000 doświadczonych badaczy popełni błąd 160.000 XNUMX zamiast prawidłowych XNUMX XNUMX.
tęskni
Takie błędy są wzorowe dla raportu.” Kontynuujemy na stronie 6 raportu. Można tam przeczytać:
Uderzające w tej operacji naprawy jest to, że nacisk kładziony jest głównie na zmniejszenie produkcji fosforanów. Chociaż jest to cel krótkoterminowy, w nadchodzących latach planowane jest również zaostrzenie przepisów dotyczących produkcji amoniaku i gazów cieplarnianych. Ponadto dalsze opracowywanie przepisów dotyczących jakości wody z pewnością przyniesie efekty w nadchodzących latach.
W skrócie: udawane piekło i potępienie, których hodowla bydła mlecznego powinna się obawiać z powodu przyszłego ustawodawstwa lub zaostrzenia obecnego ustawodawstwa.
Gazy cieplarniane z rzędu
Gazy cieplarniane pochodzące z hodowli bydła mlecznego są określane jako przyszła granica. Zajmuję się amoniakiem, metanem i CO2.
1. Amoniak (NH3)
Zacznijmy od amoniaku i jego aktualnej sytuacji. Amoniak jest otoczony wieloma niewiadomymi. Obliczane są emisje z hodowli bydła mlecznego, które zawierają pomiary historyczne. Ponadto obliczenia te są wykonywane na przestarzałych modelach.
W 2016 r. w Dronten przeprowadzono różne testy różnic między różnymi metodami pomiarowymi. Tam też zastosowano metodę WUR. Badania wykazały, że metodą WUR stwierdzono o 20% więcej emisji. Wierzę, że WUR powie teraz, że wina leży po stronie innych instytutów europejskich i że WUR jest nieomylna. Jednak 20 procent to dużo. Już przy 10 procentach jestem zdumiony.
Emisje amoniaku w Holandii nie są określane na podstawie pomiarów, ale na podstawie ograniczonej liczby pomiarów i obliczeń. Zastosowane modele obliczeniowe pochodzą z lat 80-tych. Jest wiele do zarzucenia dokładności tych modeli.
W styczniu Hanekamp, Briggs i de Crock wyjaśnili, że obecny model obliczeniowy również ma odchylenie między 30 a 300 proc. Więcej informacji na ten temat pojawi się wkrótce.
Jeśli utrzymamy go na poziomie 30 procent zawyżonym, to nadal jest to bardzo duże. Naukowcy z instytutu nie omawiają 2 głównych różnic w amoniaku. Jednak badacze trzymają się wiedzy i pomysłów kopalnych z lat 80. ubiegłego wieku. To nie jest podejście naukowe, ale subiektywny wybór z „pożądanym rezultatem”.
Mój wniosek jest taki, że amoniak zniknie z obrazu w ciągu najbliższych 10 lat. Podobnie jak kwaśne deszcze, amoniak jest również mniejszym problemem niż od lat. Amoniak stał się problemem dopiero wtedy, gdy był budżet na zbadanie tematu, a naukowcom udało się jasno powiedzieć, że potrzebne są dalsze badania. Milieudefensie traci zatem amoniak jako argument za kurczeniem się inwentarza żywego.
2. Metan (CH4)
Metan jest postrzegany przez wielu jako największy gaz z hodowli bydła mlecznego. Emisje metanu z hodowli bydła mlecznego pochodzą nie tylko z obornika, ale także z układu pokarmowego krowy. Podczas regurgitacji zawartości żołądka przynoszą ze sobą duże ilości gazu. Gazy te tworzą ubogie w tlen bakterie w przewodzie pokarmowym iw żwaczu krowy.
Twierdzi się, że metan jest 23 razy silniejszy niż CO2. W obecnych modelach holenderskich emisje metanu z krów są liczone jako obciążenie, które gospodarstwa hodowlane przyczyniają się do kwestii klimatu. To właściwe podejście.
Wszystkie raporty wspominają o bardzo dużych niepewnościach i staje się jasne, że dyskusja na temat metanu nie jest solidnie uzasadniona. Jednak, podobnie jak w przypadku amoniaku, metan jest otoczony szacunkami i modelami z przedziałem ufności od 10 do 30 procent.
Metan i obecnie dostępne dane nie dają podstaw do podjęcia drastycznych środków. Z danych można wywnioskować, że intensywne ponowne nawadnianie obszarów powoduje wzrost emisji metanu. LBI również nie ma podstaw w metanie, aby argumentować za kurczeniem się hodowli bydła mlecznego.
3.CO2
Hodowla bydła mlecznego również przyczyniłaby się do emisji CO2. Jest on uwalniany podczas różnych procesów hodowli bydła mlecznego. Obejmuje to zużycie energii na dojenie krów, chłodzenie mleka, oświetlenie w stajniach, transport, przetwarzanie gleby i upraw oraz stosowanie nawozów. Są ludzie, którzy mają złudzenie, że można stać się neutralnym pod względem CO2 poprzez fermentację obornika. Tak nie jest.
W przypadku CO2 występuje również zjawisko polegające na tym, że istnieją różne liczby dotyczące emisji CO2 z hodowli bydła mlecznego. Ma to również związek z dużymi różnicami w zastosowanych modelach i tym, co jest lub nie jest uwzględniane w obliczeniach. Bardzo wątpliwa metoda kalkulacji, ponieważ nie tylko sektor hodowli bydła mlecznego decyduje o gospodarowaniu poziomem wody na obszarach.
To, czego nie uwzględnia się we wszystkich obliczeniach, to wiązanie CO2 w glebie. Większość holenderskich badań na ten temat nie daje nadziei. Wynika to głównie z metod badawczych (np. płytkie próbki gleby na użytkach zielonych).
Trawy i systemy zarządzania użytkami zielonymi stosowane w Holandii nie są zoptymalizowane pod kątem sekwestracji CO2. Mimo to potencjał jest tutaj wielki. Wiele badań w tej dziedzinie przeprowadzono w Szwajcarii, Austrii, Francji, Irlandii, Portugalii i Stanach Zjednoczonych. Jako przykład biorę 2 badania, które wskazują na potencjał.
Jeśli następnie przekształcimy kukurydzę w trawę (na przykład 180.000 206.000 hektarów z 720.000 2 hektarów jest przeznaczonych na hodowlę bydła mlecznego), to dodamy kolejne 4,1 2 ton CO1. Następnie dochodzimy do 2 miliona ton sekwestracji COXNUMX. Bez nawozu iz koniczyną/regionalnymi koncentratami zamiast soi, nadal wycofujesz XNUMX milion ton COXNUMX ze stołu.
Załóżmy, że Teixeira ma rację i mając 1 procent materii organicznej w górnych 15 centymetrach, rzeczywiście otrzymujesz 25 ton rocznego zobowiązania. Hodowla bydła mlecznego jest wtedy ogromnym pochłaniaczem dwutlenku węgla. Ale czy Teixeira naprawdę może mieć rację? Tak, to możliwe.
Wieloletnie próby przeprowadzono na moim własnym gospodarstwie bez życicy trwałej, ale z użyciem Reed Swing, Westerwolds i Red Clover. Dodatkowo 50 metrów sześciennych gnojowicy rozprowadzanych w 3 aplikacjach (25, 15 i 10) bez nawozu. Zawartość materii organicznej wzrosła o ponad 1 procent w ciągu roku. Plon suchej masy z hektara wyniósł ponad 18 ton.
Porównanie z tą samą mieszanką traw z o 10 metrów sześciennych mniej obornika, uzupełnioną o ten sam poziom azotu, nie tylko skutkowało niższym plonem suchej masy z hektara (o około 2 tony mniej), ale także 0,25% więcej materii organicznej. To, co odkrył Teixeira w Portugalii, sprawdziło się również we Flevoland.
Argument dotyczący gazów klimatycznych jest również dość zniuansowany.
Jakość wody w wyniku kurczenia się hodowli zwierząt gospodarskich
Jakość wody jest również przytaczana jako argument za zmniejszaniem hodowli bydła mlecznego. Jeśli chodzi o wody gruntowe, naukowcy twierdzą, że wody gruntowe nadal znacznie przekraczają normę azotanową, zwłaszcza w południowej części kraju. Czy to jest poprawne? To stwierdzenie jest prawdziwe, jeśli chodzi o grunty orne.
Ale to właśnie wody gruntowe pod użytkami zielonymi na południowym piasku spełniają normę w ponad 90 procentach. Również badania naukowe pokazuje, że z odchodów zwierzęcych na użytkach zielonych można zastosować do 400 kilogramów N na hektar, bez zwiększonego ryzyka wypłukiwania N.
Dlatego też jakość wód gruntowych również nie jest utrzymana, pomimo stanowczych roszczeń LBI.
A co z jakością wód powierzchniowych?
Cóż, to jest dokładnie to, nad czym Mesdag Fund przeprowadził wiele badań. Jeśli my w Holandii jesteśmy na tyle mądrzy, aby narzucać najszersze normy dla wód powierzchniowych na terenach przyrodniczych i ujęć wodnych oraz najsurowsze na terenach rolniczych, to jest rzeczą oczywistą, że rezerwaty przyrody zawsze dorównują, a zwykle przewyższają tereny rolnicze. Jeśli to odwrócimy, rezerwaty będą miały problem.
W raporcie dla Brukseli RIVM pokazuje, że rolnictwo odpowiada za ponad 60 procent rozwiązywania problemów związanych z P i N w wodach powierzchniowych.
Rolnictwo to łatwy cel
W rolnictwie obowiązują surowsze normy, ponieważ politykom łatwiej jest ograniczyć nawożenie i wielkość inwentarza. Rolnictwo jest wykorzystywane jako wolny nośnik wody, alias nadużywany. 30-procentowy wkład w emisje do wód powierzchniowych opiera się na stosunkowo starych danych. Używając nowszych danych, wynosi on 13 procent dla N i ponad 20 procent dla P.
Tak więc argument o jakości wód powierzchniowych jako o konieczności zmniejszenia pogłowia zwierząt również się nie sprawdza.
Wstyd za przestarzałe liczby
W sumie można powiedzieć, że to dobrze, że Milieudefensie chce być poinformowane o hodowli bydła mlecznego i ograniczeniach ekologicznych. Szkoda tylko, że badacze z Instytutu Louisa Bolka oparli się na ograniczonych i często nieaktualnych badaniach niderlandzkich w niemal wszystkich aktach.
Dziwne twierdzenie
W bibliografii jest tylko 1 wzmianka międzynarodowa i jeszcze 2 razy Grinsven z PBL. Ten pan van Grinsven mówi, że jest starszym badaczem w PBL (Biuro Planów Środowiska Życia). Jednak PBL twierdzi, że jest niezależna. To trochę dziwne twierdzenie, jeśli pan van Grinsven w wolnym czasie pisze książkę o szkodach wyrządzonych przez hodowlę zwierząt gospodarskich.
Brojlery
Raport LBI jest więc bałaganem. Stwierdzenie, że konieczne jest skurczenie się hodowli bydła mlecznego, jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. Farma mleczarska na lądzie to zrównoważona farma mleczna. Wystarczy uzasadnić, że limit wyniesie wówczas 2,3 do 2,5 GV na hektar przy 16.750 18.000 do XNUMX XNUMX kilogramów mleka na hektar (bez kukurydzy w dawce pokarmowej, bez nawozów i bez usuwania obornika).
Badacze LBI i inni powiedzą: „Ładna historia o tym obserwatorze ptaków, ale on nie jest naukowcem”. W tym mają rację. Nie mam dyplomów uniwersyteckich. Chociaż przez ostatnie 30 lat nauczyłem się, że dyplom uniwersytecki nie gwarantuje zdrowego rozsądku ani świadomości naukowej. Jednak nawet bez dyplomów uniwersyteckich naukowcy nadal lubią używać mojego nazwiska, aby legitymizować treść swojej pracy.
Więc co jest tak pozytywnego w wysiłkach Milieudefensie?
Milieudefensie pobudza ludzi do myślenia. Więc zacząłem pisać ten utwór. Milieudefensie koncentruje się również na handlu detalicznym. Trzeba zacząć myśleć o zrównoważonym rozwoju io tym, jak zamierzają to wdrożyć. Milieudefensie mówi, że jakość i integracja produktów nie mogą pójść na marne, ale rolnicy powinni móc otrzymać za to przyzwoitą nagrodę.
Jedynym prawdziwym wstydem tego raportu jest całkowita dyskwalifikacja śledczych LBI. Sprawozdanie jest bardzo słabo uzasadnione. Na przykład naukowcy nie przyjrzeli się, jakie mogą być limity ekologiczne. Ale szukali argumentów, aby wyjaśnić kurczenie się. Wniosek był z góry ustalony i badacze szukali dla niego argumentów. Milieudefensie podjęła znaczące ćwiczenie, ale Louis Bolk pozostawił to bez sensu w wręcz kiepskim raporcie.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/ondernemen/blogs/column/10874741/louis-bolk-rapport-is-broddelwerk][/url]