Jeśli chodzi o prezydenta USA Donalda Trumpa, amerykańskie cła importowe na chińskie produkty wzrosną jeszcze w tym roku do 25%. Jeśli tak się stanie, według obliczeń Euler Hermes handel światowy ucierpi na poziomie 2%.
Od poniedziałku 24 września Stany Zjednoczone (USA) nałożą 10% podatek importowy na towary z Chin o łącznej wartości 200 miliardów dolarów. Prezydent Trump już to zrobił aangekondigd podwyższyć podatek importowy do 25%, jeśli Chiny nie osiągną porozumienia z USA w sprawie zmniejszenia napięć handlowych.
W odpowiedzi Chiny nałożyły nowe cła importowe (10%) na wiele amerykańskich produktów o wartości 60 miliardów dolarów, takich jak gaz skroplony. Szef Alibaba, Jack Ma, położył kres milionowi miejsc pracy, które chińska firma chciała stworzyć w USA.
Powrót do poziomu z 1980 roku
Wprowadzenie 10% cła na dużą grupę chińskich produktów powoduje, że średnia amerykańska stawka importowa wynosi 5,2%. Poziom ten ostatni raz został osiągnięty w 1980 r. Przed prezydenturą Trumpa średnia stopa procentowa w USA wynosiła około 3,5%. Jeżeli Stany Zjednoczone podwyższą stawkę z 10% do 25%, średnia stopa w USA wyniesie 6,7%.
Ma to negatywny wpływ na handel światowy. We wszystkich wojnach są kraje i sektory, którym udaje się na tym zyskać, ale ogólnie rzecz biorąc, jest to negatywne. Klimat biznesowy pogarsza się, co powoduje odroczenie inwestycji. Jest to także ważny czynnik w kontekście nadchodzącego pogorszenia koniunktury w gospodarkach Zachodu.
Opóźnienie
Podatek importowy niepokoi nie tylko Chiny, ale także wiele amerykańskich firm. Dotyczy to badania przeprowadzonego przez dwie amerykańskie izby handlowe w Chinach (AmCham China i AmCham Shanghai). Wiele setek amerykańskich firm ma biura w Chinach. Obserwują, jak ich obroty maleją z każdym dniem. A co ze współpracą z chińskim rządem?
Proces licencjonowania nagle staje się znacznie wolniejszy. Mówimy o największych amerykańskich firmach. Ostatecznie rachunek za to spadnie na konsumenta, częściowo dlatego, że inflacja rośnie w wyniku konfliktu. Wielu dyrektorów generalnych spółek giełdowych zwróciło się do Trumpa, aby zapobiec apogeum wojny handlowej. Dzieje się tak ze względu na negatywny wpływ na własne firmy.
Globalne konsekwencje
Cła importowe wpływają na całą gospodarkę. Sektory, które na pierwszy rzut oka nie są bezpośrednio zaangażowane, również odczuwają konsekwencje wojny handlowej. Mówimy wtedy o globalnych łańcuchach produkcyjnych. Wciągani są więc także dostawcy części i półproduktów. Holandia również jest tego częścią.
Widzę także szanse dla holenderskich przedsiębiorców. Mam na myśli między innymi holenderską wiedzę technologiczną i daleko idące innowacje w sektorze rolno-spożywczym. Chińczycy są na tym punkcie szaleni. A jeśli uda im się wyprzedzić amerykańskie firmy, nie zawahają się tego zrobić. Śmierć jednego człowieka jest chlebem dla innego.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/column/10880010/klap-van-2-procent-dreigt-voor-wereldhandel]2-procentowy cios zagraża światowemu handlowi[/url]