Niezwykle niewiele firm bankrutuje podczas kryzysu. Dzięki państwu. Jeśli spojrzymy na skarbonki europejskich przedsiębiorstw, w zeszłym roku wzrosły one ponad dwukrotnie. Osoby prywatne również masowo gromadziły pieniądze: prawie 42 miliardy euro w Holandii. To tworzy zwodniczy obraz.
Kwota prywatnych oszczędności podwoiła się w porównaniu z 2019 r., poinformował niedawno De Nederlandsche Bank. Jesteśmy w dobrej formie. Jakby nic się nie stało. Ale pod powierzchnią bulgocze gorąca lawa. Natychmiast wziąć byka za rogi: w firmie może się nie udać, gdy na koncie jest jeszcze wystarczająco dużo pieniędzy.
Wydatki zostały znacznie zmniejszone. Niższe koszty wynagrodzeń (częściowo dzięki subsydiom płacowym/wsparcie rządowe), niższe lub brak wypłat dywidend. Inwestycje, a także opłacanie rachunków są odraczane. Przesunięto również płatność podatku. W rezultacie pozycja gotówkowa wielu firm jest obecnie wielokrotnie silniejsza niż w okresie rozkwitu gospodarczego przed koroną.
Klaskanie sztucznie opóźniane
Są firmy, które ponoszą ogromne straty, ale dzięki wsparciu rządu mają doskonałe saldo na koncie bankowym. Według urzędu statystycznego Holandii w ubiegłym roku zbankrutowało o 16 procent mniej firm niż w 2019 roku. Powiedziałbyś: zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. I to się zgadza. Uderzenie jest sztucznie opóźniane, ale pęknięcia stają się coraz bardziej widoczne.
Wymienię kilka: im dłużej trwa kryzys koronowy, tym mniej chętni do udzielania kredytów. Widzą, że coraz więcej firm popada w tarapaty. Pomyśl o firmach, których model biznesowy był już pod presją. I oczywiście są firmy, w których nie ma pieniędzy lub mniej pieniędzy, na przykład w gastronomii i handlu detalicznym. Im dłużej to trwa, tym bardziej niechętne stają się banki.
Przestań robić interesy
Kolejne pęknięcie: pewnego dnia skończy się pomoc publiczna i wstrzymanie płatności. Rachunki pozostały nieopłacone na dużym obszarze. Finansiści, organy podatkowe, właściciele nieruchomości i dostawcy wykazali się pobłażliwością. Ale gdzieś to się oczywiście kończy i trzeba położyć na stole pieniądze na zaległości. Wygląda na to, że Administracja Podatkowa i Celna ponownie wprowadzi przepisy od 1 lipca i trzeba będzie ponownie dokonać płatności. A od 1 października firmy będą musiały spłacić zaciągnięty dług podatkowy. Jest też wystarczająco dużo dla wielu innych wierzycieli.
I być może najważniejsza szczelina: wiele firm przestało prowadzić interesy. Bufory są zbudowane, aby się bronić. Aby przyjąć ciosy. Nie inwestować, wprowadzać innowacji i podejmować ryzyka. Stoją nieruchomo. A potem automatycznie napotykasz problemy jako firma. To tylko kwestia czasu.
punkty światła
Czy są jakieś jasne plamy? Być może najważniejszy: konsument. Czy po zaszczepieniu znowu wychodzi, żeby wydawać pieniądze? Zakupy, podróże, jedzenie na mieście, może kupno nowego samochodu? Albo wziąć ślub i świętować? Jeśli ta ogromna góra oszczędności zostanie częściowo uwolniona, to i tak wiele firm wyciągnie z otchłani.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/column/10890950/is-spaargeld-straks-onze-reddingsschijn]Czy oszczędności to nasze koło ratunkowe w przyszłości?[/url]