Shutterstock

Opinie Joosta Derksa

Majowe odroczenie: mistrzowskie posunięcie czy desperacki akt?

11 December 2018 - Joost Derks

Odroczenie głosowania nie jest mistrzowskim posunięciem, ale aktem desperacji. To tylko kwestia czasu, zanim brytyjska premier Theresa May zostanie matem. 

Sposób, w jaki brytyjski premier grzęźnie w negocjacjach, przypomina pierwszą partię początkującego szachisty. Ponad rok temu postawiła się na straconej pozycji, rozpisując przedterminowe wybory. May miała nadzieję na wzmocnienie swojej pozycji przed negocjacjami z Unią Europejską (UE).

Zamiast tego Partia Konserwatywna straciła absolutną większość w Izbie Gmin. Teraz musi współpracować z północnoirlandzką partią DUP, co jest przeszkodą nie do pokonania w znalezieniu rozwiązania dla granicy z Irlandią.

Maj kupuje czas
Wtedy May straciła wszystkie swoje pionki 1 za 1: szereg ministrów zrezygnowało, częściowo dlatego, że nie zgadzali się ze sposobem, w jaki podeszła do negocjacji. Porażka wydawała się nieunikniona, ale dzięki poświęceniu kawałka May teraz zyskuje trochę czasu.

Głosowanie nad jej umową Brexit z UE (zaplanowaną na wtorek 11 grudnia) zostało przełożone na czas nieokreślony. May zagroził, że przegra głosowanie ogromną przewagą.

Desperacyjna ofensywa
W swoim kraju May wpada na mur, więc oczywiste jest, że spróbuje szczęścia w UE. Wizyta przy śniadaniu u premiera Marka Rutte'a jest pierwszym posunięciem w desperackiej ofensywie mającej na celu wynegocjowanie nieco korzystniejszych warunków.

Jednak kilku przywódców dało jasno do zrozumienia, że ​​May musi zadowolić się obowiązującym porozumieniem. A tymczasem zbliża się dzień Brexitu (29 marca 2019 r.). Irytujące jest to, że konsekwencje są wtedy nieskończenie większe niż w przypadku przegranej partii młodego szachisty.

tylko przegrani
W Brexicie bez porozumienia są tylko przegrani. Trybunał Obrachunkowy niedawno obliczył, że w nadchodzących latach Niderlandy stracą 2,3 mld euro na dodatkowych składkach, wyższych kosztach celnych i innych kwestiach. Oczywiście najmocniej ucierpi Wielka Brytania. Recesja jest nieunikniona i do 2035 roku gospodarka będzie o 10% mniejsza niż przy przyzwoitym układzie. Nic dziwnego, że w poniedziałek 10 grudnia funt spadł o ponad 1,5% w stosunku do euro.

To się okaże, dopóki May nie zda sobie sprawy, że to tylko kwestia czasu, zanim zostanie zamatowana. Kiedy sfrustrowana przewraca planszę i odchodzi, otwiera świetną okazję do zakupu funtów po absolutnie najniższym kursie. Interesy zarówno UE, jak i Wielkiej Brytanii są po prostu zbyt wielkie, by ryzykować zdezorganizowany Brexit. Tymczasem świat walutowy może przygotować się na kolejną przejażdżkę kolejką górską.

Joosta Derksa

Joost Derks jest specjalistą od walut w iBanFirst. Posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie w świecie walut. Ta kolumna odzwierciedla jego osobistą opinię i nie ma na celu profesjonalnej porady (inwestycyjnej).

Opinie Joosta Derksa

Rozmowy o wojnie z Waszyngtonu wprawiają rynek walutowy w ruch

Opinie Joosta Derksa

Bezpieczna przystań czy falstart? Rajd dolara zakończył się fiaskiem

Opinie Joosta Derksa

Trump przemawia, dolar się trzęsie

Opinie Joosta Derksa

Norwegia zdobywa punkty na lodzie i na rynku walutowym

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się