Unia Europejska co kilka lat spiera się o pieniądze. Negocjacje prawdopodobnie znów zakończą się połowicznym kompromisem, ale prędzej czy później trzeba będzie podjąć realne decyzje.
Czy kiedykolwiek miałeś ze swoim partnerem poważną dyskusję na temat pieniędzy? Wtedy nie jesteś sam. Według organizacji konsumenckiej Nibud, ponad jedna czwarta par od czasu do czasu kłóci się o sprawy finansowe. Według amerykańskiego badania, kłótnie o pieniądze są jednym z najlepszych predyktorów rozwodu.
To nie wróży dobrze Unii Europejskiej. Kraje nieustannie spierają się o to, ile pieniędzy poszczególne państwa członkowskie powinny wpłacać i jak te pieniądze są wydawane. W tym tygodniu dyskusje na temat budżetu dotyczą nie tylko budżetów na nadchodzące lata, ale także głównego planu naprawy gospodarczej.
mocno na hamulcu
Głównym tematem dyskusji jest propozycja Komisji Europejskiej dotycząca przeznaczenia 750 miliardów euro na plan naprawy gospodarczej. Pieniądze przeznaczone są głównie na ożywienie gospodarek ciężko dotkniętych krajów Europy Południowej.
Jedna trzecia kwoty jest przekazywana w formie pożyczek, a pozostałe 500 miliardów euro to prezent. Gospodarce europejskiej naprawdę przydałaby się pomocna dłoń, ale oczywiście te pieniądze muszą skądś pochodzić. Nic więc dziwnego, że Holandia, jako jeden z największych płatników netto do UE, bardzo mocno naciska na hamulec.
Nieszczęśliwa czy rozsądna czwórka?
Holandia nie jest osamotniona w protestach przeciwko planom Komisji Europejskiej. Dania, Austria i Szwecja również wolałyby traktować tę kwotę jako pożyczkę. Może to być następnie uzależnione od tego, że kraje Europy Południowej muszą uporządkować swoje finanse.
Szansa, że ta „śpiewna czwórka” da sobie radę bez wsparcia ze strony Niemiec, nie jest zbyt duża. I nawet jeśli z rozmów budżetowych wyjdzie połowiczny kompromis, prawdziwy problem oczywiście nie zostanie rozwiązany. Dług publiczny Włoch jest niezrównoważony, więc to tylko kwestia czasu, kiedy kraje Europy Północnej będą musiały ponownie wkroczyć.
Dwie możliwości
Właściwie Europa ma dwie możliwości. Możemy jeszcze bardziej zacieśnić więzi finansowe, na przykład tworząc unię fiskalną. Poszczególne państwa członkowskie przekazują następnie kontrolę nad własnym budżetem przyszłemu europejskiemu organowi podatkowemu. Oznacza to większą kontrolę nad schematem wydatków krajów problemowych, ale wadą jest to, że większa część holenderskich dochodów podatkowych przepływa do Europy. Alternatywą jest rozwiązanie UE lub – w przypadku poszczególnych krajów – podążanie tropem Brexitu.
W przypadku otwartej gospodarki, takiej jak ta w Holandii, szkody ekonomiczne Nexitu będą prawdopodobnie proporcjonalnie większe. Co więcej, prawie zapominasz, że w Europie już nigdy nie utkniemy w korkach na granicy i wszędzie możemy płacić tą samą walutą.
Ponadto współpraca europejska jest dla młodych pokoleń oczywistością. Miejmy nadzieję, że ostatecznie wybór padł na dalsze zacieśnianie więzi finansowych. Świat walutowy wydaje się zgadzać, ponieważ euro zyskało na popularności po ogłoszeniu planu 750 miliardów euro.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.