Świat walutowy nienawidzi niepewności. Jednak nieprzewidywalny spór pomiędzy prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdočanem a jego francuskim odpowiednikiem Emmanuelem Macronem nie jest przyczyną krachu liry. Dopóki Turcja będzie trzymać się swojego kursu gospodarczego, waluta będzie beznadziejnie utracona.
Lira turecka spadła w tym roku o ponad 30% w stosunku do euro. Waluta znalazła się pod presją już wiosną, kiedy światowa gospodarka zaczęła słabnąć, a branża turystyczna mocno odczuła pandemię Covid-19. Jednak w ostatnich miesiącach spadek cen przekształcił się w swobodny spadek.
Wiele stron wymienia walutę na inne ze względu na groźbę amerykańskich sankcji handlowych. Wydają się one nieuniknione, jeśli Turcja faktycznie wprowadzi do użytku zakupiony wcześniej system obrony powietrznej S400. Jest to bardzo drażliwe, ponieważ Turcja jest członkiem NATO, a system dostarczyła Rosja.
Znowu się kłócę
To nie pierwszy raz, kiedy ten kraj antagonizuje Stany Zjednoczone. Nieco ponad dwa lata temu bardzo gorąco wybuchła kłótnia w związku z uwięzieniem amerykańskiego pastora Andrew Brunsona. Już wtedy lira była dzieckiem na rachunku. W ciągu kilku tygodni waluta straciła jedną czwartą swojej wartości. Po uwolnieniu Brunsona napięcie opadło, a lira nieco się ożywiła.
Moneta jest obecnie warta dużo mniej niż w październiku 2018 r. Za lirę płaciło się wtedy 13 eurocentów, a obecnie kosztuje to tylko 10 eurocentów. Nawet jeśli spór zbrojeniowy Rosji ze Stanami Zjednoczonymi zostanie uspokojony, a stosunki z Macronem zostaną rozwiązane, w nadchodzących latach spadek kursu waluty będzie nieodwracalny.
Mycie przy otwartym kranie
Polityka pieniężna jest głównym powodem, dla którego lira z każdym kryzysem osiąga nowe dno. Pod naciskiem Erdočana turecki bank centralny zdecydował się utrzymać stopy procentowe na jak najniższym poziomie. Na papierze jest to korzystne dla wzrostu gospodarczego. Byłoby jednak znacznie lepiej, gdyby uwaga została skupiona na ograniczaniu inflacji.
W ostatnich miesiącach niemal stale utrzymuje się na poziomie powyżej 11%. To więcej niż obecna stopa procentowa, która we wrześniu została podniesiona do 10,25%. Każdy, kto trzyma swoje pieniądze w lirach, wkrótce zauważy, że siła nabywcza ich aktywów spada. Dopóki to się nie zmieni, zakupy tureckiego wsparcia mające na celu utrzymanie liry na rynku będą sprowadzać się do niczego innego jak wycierania kurzu przy otwartym kranie.
Odliczanie do 19 listopada
19 listopada nadarzy się nowa szansa, aby to zmienić. Następnie turecki bank centralny podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Ekonomiści biorą pod uwagę podwyżkę stóp procentowych nawet o 12%. Wtedy lira będzie miała przynajmniej chwilę wytchnienia. Nie jest to jednak odskocznia od spadków ostatnich lat.
Nastąpi to dopiero, gdy Erdočan pozwoli Bankowi Centralnemu podążać własnym kursem lub gdy jego kadencja wygaśnie w 2023 roku. Choć najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że i tym razem uda się zażegnać realny kryzys walutowy, oczywiste jest, że waluta prędzej czy później ponownie znajdzie się pod presją. Ale to nic nowego w przypadku waluty, która w ciągu ostatniej dekady straciła już 80% swojej wartości.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.