Nawet po kolacji premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona z prezydent UE Ursulą von der Leyen, przełom Brexitu dopiero nadejdzie. Obie strony twierdzą, że tak naprawdę porozumienie powinno zostać osiągnięte w niedzielę wieczorem. Założę się, że termin jest tak samo gładka jak wszystkie poprzednie?
Komisja Europejska dokładnie przemyślała menu Brexit w środę wieczorem. W każdym razie symbolika odpłynęła. Jako przystawkę Johnson i Von der Leyen otrzymali zupę dyniową z przegrzebkami. A turbot jako danie główne był też wyraźnym nawiązaniem do dyskusji o prawach połowowych.
Gdyby to była jedyna przeszkoda, negocjacje wyglądałyby dobrze. Jednak należy również zawrzeć umowy dotyczące zapobiegania nieuczciwej przewadze konkurencyjnej i utrzymania umowy. Szansa na przełom przed niedzielnym wieczorem, na którą teraz stawiają obie strony, jest bardzo mała.
Dlaczego więc?
Osobie z zewnątrz trudno jest zrozumieć, dlaczego nie jest możliwe osiągnięcie porozumienia. Chaotyczny Brexit bez odpowiednich uzgodnień ma bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Nie ma prawie żadnych przygotowań do scenariusza, w którym granice nagle się zamykają 31 grudnia.
Wspaniale, że Komisja Europejska zaczyna dziś przygotowywać plan awaryjny. Zapobiega to nagłemu rozłamowi ruchu lotniczego. Ale na przykład brytyjskie sieci supermarketów już przewidują burzę i gromadzą ogromne zapasy. Jeśli oba obozy dodadzą trochę wody do wina, można uniknąć wielu nieszczęść.
Od władzy światowej do roli wspierającej
Jeśli jednak przejrzałeś brytyjskie poranne gazety w czwartek rano, wkrótce zobaczysz, dlaczego łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Z wielkim oburzeniem pisze się o środkach, za pomocą których UE chce wyegzekwować przestrzeganie umowy. Wielka Brytania postrzega siebie jako światową potęgę, doskonale zdolną do dbania o własne interesy.
Tak było absolutnie przed rokiem 1900: jako potęga kolonialna, kraj ten był największym krajem na świecie. Jednak od tego czasu został wyprzedzony przez Stany Zjednoczone, Chiny, Japonię, Niemcy, a nawet dawną kolonię indyjską. Tabloidy, zamiast uznać, że kraj ten odgrywa jedynie skromną rolę na scenie światowej, naciskają na Johnsona, by nie poddawał się UE.
Nadchodzi termin
Johnson jest zdeterminowany, aby nie zapisywać się na kartach historii jako premier, który roztrwonił brytyjskie interesy, gdy kraj ten odwrócił się od Europy. Nie jest to jednak również intencją pogrążanie gospodarki w jeszcze głębszej recesji w najbliższej przyszłości. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że Johnson będzie kontynuował negocjacje tak długo, jak to możliwe, tylko po to, by osiągnąć porozumienie w ostatniej chwili i udawać, że zrobił wszystko, co mógł.
To wyjaśnia, dlaczego funt nie jest jeszcze tak niski, jak we wrześniu czy marcu tego roku. Świat walutowy bierze pod uwagę, że ostatecznie umowy handlowe nadal będą zawierane. Ale biorąc pod uwagę taktykę Johnsona, najpierw pozwoli, by termin następnej niedzieli minął.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.