Jerome Powell nie ma łatwo. Jako prezes amerykańskiego banku centralnego musi zachować równowagę między utrzymaniem wzrostu gospodarczego a zapobieganiem zbyt szybkiemu wzrostowi inflacji. W międzyczasie grozi mu także utrata pracy.
W niektórych przypadkach samo dobro nie jest wystarczająco dobre. Wystarczy pomyśleć o Ronaldzie Koemanie, który został mianowany trenerem FC Barcelona w sierpniu 2020 roku. Kilka dni wcześniej zespół boleśnie przegrał 8-2 z Bayernem Monachium, a gwiazda Lionel Messi zasugerował, że chciałby odejść. W końcu Koemanowi udało się wprowadzić zespół na właściwe tory. Barcelona do ostatnich dni brała udział w mistrzostwach Hiszpanii. Jednak nowy prezes wydawał się naciskać na Joan Laportę, aby zastąpiła Koemana w okresie poprzedzającym nowy sezon. Jest duża szansa, że prezes amerykańskiego banku centralnego (Fed) Jerome Powell czuje to samo, co Koeman.
Działaj szybko, lepsze możliwości
Częściowo dzięki szybkim działaniom Powella gospodarka USA szybko wychodzi z blokady koronowej. Obniżył stopy procentowe do poziomu nieco powyżej zera i udostępnił bankom 2.300 miliardów dolarów na pożyczki dla amerykańskich gospodarstw domowych. Pomimo tych dobrych posunięć nie jest jeszcze przesądzone, czy Powell dostanie zielone światło od prezydenta USA Joe Bidena na rozpoczęcie swojej drugiej kadencji w lutym 2022 roku. Przemówienie, które wygłosił w Kongresie USA w ubiegły wtorek, mogło ponownie nieco zwiększyć jego szanse.
Kierowanie się numerami zamiast strachu
Głównym przesłaniem Powella jest to, że nie powinien ulegać strachowi przed wzrostem inflacji. Zamiast tego chce podjąć działania tylko wtedy, gdy dane rzeczywiście pokazują, że inflacja jest powyżej celu 2%. To prawdopodobnie brzmi jak muzyka w uszach Bidena. Niskie stopy procentowe znacznie ułatwiają finansowanie dużych wydatków, takich jak pakiet wsparcia koronowego i duży plan infrastrukturalny. W krótkim okresie przemówienie Powella przynajmniej na krótko położyło kres gwałtownemu wzrostowi dolara. Od końca maja waluta umocniła się w stosunku do euro o ponad 2%.
Kropki czy słowa?
Aprecjacja dolara była częściowo napędzana przez tzw. wykres kropkowy. Wykres ten pokazuje oczekiwania Fedu co do przyszłych stóp procentowych. W najnowszej pozycji śródokresowej wykres pokazał, że oczekiwana stopa procentowa w 2023 r. jest nagle o pół punktu procentowego wyższa. Czy handlowcy walutowi powinni teraz cenić łomot kropki czy słowa Powella? Prezesowi Fed trudno jest nagle zmienić ton bez utraty wiarygodności. I miną tygodnie, zanim pojawi się raport z ostatniego posiedzenia Fed, a kolejny szczyt zaplanowano na koniec lipca. Na razie więc świat walutowy jest tak samo niepewny co do kierunku kursu dolara, jak Powell co do swojej orbity.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.