Codzienne życie staje się znacznie droższe w wyniku rosnących cen surowców i wyższych kosztów transportu. W Wielkiej Brytanii efekt ten jest jeszcze większy ze względu na brak kierowców ciężarówek i pracowników sezonowych. Co to oznacza dla funta?
Rekordowa cena benzyny przyciągnęła uwagę w czerwcu, ale oprócz ropy poszybowały w górę ceny wielu innych surowców. Firma konsultingowa Mintec oblicza, że cena produktu codziennego użytku, takiego jak puszka przecieru pomidorowego, może wzrosnąć o jedną czwartą. Wynika to głównie z pomidorów, które są o 30% droższe. Ale metal puszki jest również znacznie droższy. Nawet papier na etykietę musi być droższy.
W przypadku niektórych towarów sprowadzanych z daleka wzrost cen może być znacznie większy. Koszt wysyłki kontenera z Azji do Europy wzrósł ponad trzykrotnie w ciągu nieco ponad roku. Nigdzie w Europie te podwyżki cen nie są tak silne jak w Wielkiej Brytanii.
Kierowcy poszukiwani
Ze względu na kontrole graniczne po Brexicie import towarów z Europy jest bardziej czasochłonny i droższy. Ponadto znacznie trudniej jest je również przewieźć z portu lub lotniska do miejsca przeznaczenia. Kraj boryka się z ogromnym niedoborem kierowców ciężarówek.
Według brytyjskiej gazety The Guardian jest o 100.000 tys. mniej kierowców niż przed pandemią. Niektórzy przeszli do innego zawodu. Ponadto wielu kierowców z Europy Wschodniej powróciło na kontynent z powodu środków Brexit i środków podatkowych. I to daje o sobie znać. Tesco ogłosiło niedawno, że co tydzień traci się 48 ton świeżych produktów z powodu braku kierowców.
Nowa wściekłość chomika?
Inne sieci supermarketów ostrzegały nawet przed pustymi półkami. W najgorszym przypadku kraj może nawet doświadczyć podobnej wściekłości chomików, jak w pierwszych tygodniach epidemii wirusa. Nawiasem mówiąc, brak personelu grozi rzuceniem klucza w roboty także w innych sektorach. Miejscowi plantatorzy owoców i warzyw zauważają, że do Wielkiej Brytanii podróżuje znacznie mniej pracowników sezonowych niż w poprzednich latach.
Mogłoby to potencjalnie jeszcze bardziej podnieść ceny żywności. W brytyjskim banku centralnym coraz więcej uwagi poświęca się tym wydarzeniom. Na majowym posiedzeniu pojawił się komunikat, że inflacja może wzrosnąć do 2,5% do końca tego roku. W ubiegłym tygodniu Bank Anglii (BOE) zrewidował prognozę inflacji do ponad 3%.
Funt ma trudności
Na razie bank dyskontuje wzrost inflacji jako efekt tymczasowy i nadal co tydzień kupuje obligacje rządowe o wartości 3,4 miliarda funtów, aby wesprzeć gospodarkę. Główny ekonomista Andy Haldane ostrzegł, że inflacja będzie trudna do kontrolowania, gdy zacznie ona zbyt szybko rosnąć.
Ale to była też ostatnia rzecz, jaką zrobił w tej roli, bo wczoraj wygasł jego mandat. Zmniejszyło to szansę, że BOE w porę wciśnie hamulec. Dopóki nie będzie zachęty do podwyżek brytyjskich stóp procentowych, funtowi będzie dość trudno kontynuować wzrosty z pierwszej połowy roku
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.