Bank centralny w Norwegii prym w podnoszeniu stóp procentowych, a kraj skandynawski ma wiatr w plecy od wysokich cen energii. Jednak w zeszłym tygodniu norweska korona znajdowała się pod pewną presją i nie ma to nic wspólnego z meczem z holenderską drużyną.
Podczas gdy Stany Zjednoczone ostrożnie pracują nad pierwszą podwyżką stóp procentowych, Norwegia ma ją już od jakiegoś czasu. Dzień po ogłoszeniu przez Rezerwę Federalną nieznacznego ograniczenia środków stymulacyjnych norweski bank centralny poczynił nawet znaczne postępy w zakresie drugiej podwyżki stóp procentowych w grudniu w czwartek rano.
Kolejne trzy z tych zmian stóp procentowych są planowane na rok 2022. To stawia Norwegię przed niemal wszystkimi innymi krajami rozwiniętego świata. Częściowo wynika to z siły ożywienia gospodarczego. Szacuje się, że gospodarka kraju wzrośnie w tym roku o 3,9%. Oczekiwana dynamika wzrostu na przyszły rok to nawet 4,5%.
Rosnące stopy procentowe, wyższe ceny ropy
Rosnące stopy procentowe często działają jak wiatr w plecy dla wartości waluty. To sprawia, że dla dużych podmiotów finansowych bardziej atrakcyjne jest utrzymywanie aktywów w tej walucie. Tak jak oszczędzający wolą przechowywać swoje pieniądze w banku o wysokim oprocentowaniu. Ponadto kraj jest ważnym eksporterem energii. Eksport ropy i gazu ziemnego stanowi ponad 40% całkowitej wartości eksportu Norwegii. A cena baryłki ropy Brent gwałtownie wzrosła z niecałych 40 dolarów do ponad 80 dolarów w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Pomimo rosnących stóp procentowych i rosnących przychodów z ropy, korona norweska spadła w zeszłym tygodniu o XNUMX% w stosunku do euro.
Holandia - Norwegia
Czy handlowcy walutowi przygotowują się już na ciężki wieczór dla Norwegii w potencjalnie decydującym meczu z Holandią, który zostanie rozegrany w Rotterdamie we wtorek wieczorem, 16 listopada? W rzeczywistości ważnym powodem cofnięcia się jest fakt, że korona zaliczyła już znaczne odbicie. W ciągu dwóch miesięcy poprzedzających zmianę norweska waluta wzrosła o 7%. A od najniższego punktu w dniu 22 marca 2020 r. – w środku paniki koronowej, EURNOK na krótko zanotował 12.50 – wzrost ten wyniósł nawet 30%. Dopiero jeśli norweski bank zasygnalizuje dalsze podwyżki stóp procentowych lub jeśli cena ropy wzrośnie jeszcze bardziej, waluta zyska nowy impuls.
Inflacja i spowolnienie wzrostu
Jednak w przypadku braku tego rodzaju nowych impulsów korona staje się zabawką nastrojów na rynkach finansowych. Nastroje w tym kraju w ostatnim czasie coraz bardziej determinowane są obawami o stagflację. Jeśli spowolnienie wzrostu gospodarki światowej będzie skutkować zmniejszeniem zużycia energii. Dochody z ropy i gazu ziemnego znajdą się wówczas pod presją, a w świecie walutowym większą popularnością cieszą się tradycyjnie bezpieczne waluty, takie jak frank szwajcarski i dolar. Na razie obawy na rynkach finansowych podsycają doniesienia o rosnącej inflacji, jak np. informacja z holenderskiego urzędu statystycznego, że inflacja w Holandii osiągnęła najwyższy poziom od prawie dwudziestu lat. Dopóki to się nie zmieni, korona norweska będzie miała trudne chwile.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.