Inflacja w Wielkiej Brytanii nieoczekiwanie ponownie wzrosła w lutym. Ten wzrost stawia Bank Anglii przed niemożliwym wyborem stopy procentowej w czwartek: pozwolić, by inflacja oszalała lub nadal poważnie zaszkodzić gospodarce.
Podczas gdy bankierzy centralni w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii mają pełne ręce roboty z radzeniem sobie z kryzysem bankowym, Bank Anglii (BoE) ma zupełnie inny problem. W środę po południu podano, że inflacja w lutym wzrosła z 10,1% do 10,4%. To był poważny cios dla polityki stóp procentowych. Po raz pierwszy od zeszłej jesieni inflacja nie okazała się dwucyfrowa. W lutym stopy procentowe w Wielkiej Brytanii wzrosły po raz dziesiąty z rzędu. Dla prezesa BoE, Andrew Baileya, perspektywa spadku inflacji skłoniła go do zasugerowania, że to na razie ostatni ruch.
Połykać słowa
Tego popołudnia znowu musiał przełknąć te słowa. Bank Anglii podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych do 4,25%. W pewnym sensie Bailey również stanął przed dość trudnym wyborem. Z jednej strony wyższe stopy procentowe nieuchronnie uderzą w brytyjską gospodarkę. Oprocentowanie zmiennej hipoteki wzrosło już z mniej niż 4% do ponad 7% w ciągu roku. Średni okres stałego oprocentowania w Wielkiej Brytanii jest znacznie dłuższy niż w Holandii. Dlatego coraz więcej gospodarstw domowych ma trudności ze spłatą rat kredytu hipotecznego. Średnie koszty mieszkania, wody i energii elektrycznej wzrosły o 26,4% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.
Niskotłuszczowe mleko i oliwa z oliwek +40%
Koszty wszelkiego rodzaju produktów spożywczych rosły jeszcze szybciej. Na przykład niskotłuszczowe mleko i oliwa z oliwek stały się droższe o ponad 40%. Ceny warzyw takich jak pomidory, ogórki i papryka wzrosły o prawie 20%. Ponieważ nie było ich nawet w wielu sklepach, brytyjskie gazety pisały nawet o kryzysie sałatkowym. Wzrost cen żywności spowodowany jest czynnikami jednorazowymi, takimi jak nieurodzaje. Choć wydaje się, że w dłuższej perspektywie ceny ponownie spadną, BoE postrzega trudności, jakie napotyka coraz więcej Brytyjczyków w wiązaniu końca z końcem w życiu codziennym, jako decydujący powód, by dalej poważnie pracować nad walką z inflacją.
Dwa kroki do przodu, jeden krok w tył
Dla brytyjskiej gospodarki wydarzenia ostatnich dni są jak krok wstecz w stosunku do okresu, w którym właśnie poczyniono duże kroki naprzód. Łatwość, z jaką premier Rishi Sunak wygładza wszystkie rodzaje wąskich gardeł związanych z Brexitem, jest całkowicie przykryta śniegiem w wiadomościach o inflacji i stopach procentowych. Na przykład w środę 515 posłów głosowało za porozumieniem, które Sunak zawarł z Unią Europejską w sprawie stanowiska Irlandii Północnej. Głosów przeciw było tylko 29. Na dłuższą metę sprawy wyglądają dobrze dla Wielkiej Brytanii i funta brytyjskiego, z kompetentnym premierem, który nie toczy się od jednego skandalu do drugiego, oraz bankiem centralnym, który ma odwagę dokonywać trudnych wyborów. Niestety wydarzenia ostatnich dni oznaczają, że jeszcze trochę potrwa, zanim znajdzie to odzwierciedlenie w poprawiającej się gospodarce i ożywieniu kursu funta.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.