Podczas gdy zachodnie banki centralne obniżają stopy procentowe, brazylijski bank centralny wybiera zupełnie inny kurs. To sprzeczne posunięcie jest wyraźnym sygnałem, że w walce z inflacją niebezpieczne jest zbyt szybkie wzywanie marszałka straży pożarnej.
W ciągu niecałych czterech lat status Roberto Camposa Neto zmienił się z twórcy trendów monetarnych w ogólnokrajowego kozła ofiarnego. Neto objął stery banku centralnego Brazylii tuż przed jego oficjalnym uzyskaniem niepodległości w lutym 2021 r. W obliczu rosnącej inflacji miesiąc później podniósł oficjalną stopę procentową z 2% do 2,75%. Dzięki temu znacznie wyprzedził swoją epokę. Na przykład Europejski Bank Centralny odważył się podnieść podstawowe stopy procentowe dopiero znacznie później. Kiedy wreszcie nastąpiła pierwsza europejska podwyżka stóp procentowych, brazylijskie stopy procentowe osiągnęły już prawie pułap 13,75%. Dzięki odważnym podwyżkom stóp Neto inflacja w Brazylii spadła następnie z ponad 12% do nieco ponad 3% latem 2023 r.
Dużo przed czasem
Dzięki tak szybkiemu działaniu Neto Banco Central do Brazil (BCB) również mógł wcześniej rozpocząć obniżki stóp procentowych. Pierwsza obniżka stóp procentowych miała miejsce około półtora roku temu. W tamtym czasie banki centralne wielu krajów zachodnich nadal ciężko pracowały, aby zapanować nad inflacją. Neto nie będzie jednak zbyt szczęśliwie wspominał minionych lat. W czerwcu br. cel inflacyjny Brazylii ustalono na poziomie 3%, przy przedziale 1,5%. Jednak od wiosny inflacja powoli, ale systematycznie zaczęła rosnąć. W listopadzie inflacja na poziomie 4,9% nawet wyraźnie przekroczyła górną granicę przedziału.
Pod prąd
Dla Neto i BCB był to sygnał do wyraźnego podwyższenia stóp procentowych. Podwyższono podstawową stopę procentową o nie mniej niż 100 punktów bazowych do 12,25%. W czasie, gdy prawie wszystkie zachodnie banki centralne nieznacznie obniżają stopy procentowe, Brazylia po raz kolejny płynie pod prąd. Podwyżka stóp procentowych spotkała się z dużą krytyką ze strony Neto. W szczególności prezydent Luiz Inazio Lula da Silva – nazywany Lula – który objął urząd na początku ubiegłego roku, zarzuca mu, że niepotrzebnie mocno hamuje wzrost gospodarczy za pomocą bardzo wysokich stóp procentowych. Grozi spadkiem z prawie 3% w tym roku do nieco ponad 2% w 2025 r.
Prawdziwe, do cholery
Zarzut ten jest szczególnie bolesny, ponieważ akomodacyjna polityka fiskalna tego samego Luli jest ważną przyczyną wybuchu inflacji. W rok po rozpoczęciu przez Neto progresywnej polityki stóp procentowych real wzrósł w stosunku do dolara o ponad 20%. Teraz z tego zysku nic nie zostało. Częściowo dlatego, że brazylijskie stopy procentowe spadły znacznie wcześniej i szybciej niż w świecie zachodnim, tylko w 2024 roku waluta spadnie o 19%. Pozostaje pytanie, czy podwyżka stóp procentowych Neto wystarczy, aby odwrócić losy reala. Traderzy walutowi poświęcają co najmniej tyle samo uwagi kursowi politycznemu Luli i Trumpa, co posunięciom wyznaczającym trendy BCB.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.