W ostatnim czasie ponownie dużą uwagę poświęcono naszej pozycji eksportowej. Ja sam regularnie muszę poprawiać teksty, w których autorzy niedbale piszą coś o „wielkoskalowym, napędzanym kosztami, zorientowanym na eksport rolnictwie” z uwzględnieniem naszych wyzwań środowiskowych. Byłbym zdziwiony, gdyby rolnicy zaopatrujący holenderski sektor detaliczny produkowali w sposób bardziej zrównoważony niż koledzy, którzy zaopatrują niemiecki Rewe czy francuski Danone. Zakaz konkretnych systemów zrównoważonego rozwoju. Eksport często odbywa się tylko przez granicę: z Assen do Bremy nie dalej niż do Bredy.
Holenderskie rolnictwo zawsze było zorientowane na eksport, dlatego często zwracano uwagę na bilans handlowy. Jedno z najbardziej znanych badań na ten temat pochodzi z 1985 roku. Gerrit Meester i Dirk Strijker, ówcześni figuranci LEI, przeprowadzili na zlecenie WRR badanie, w którym ustalili, że eksporterem jest nie tylko Holandia, ale Europa był także eksporterem netto do stawania się: „Europejska polityka rolna poza linią podziału samowystarczalności” to skrótowy tytuł.
Badanie pokazało, dlaczego Wspólna Polityka Rolna zaprojektowana przez Mansholta dochodziła do swoich granic i musiała zostać dostosowana ze względu na sukces. Instrumenty polityczne, takie jak cła przywozowe i refundacje wywozowe, działały tak długo, jak UE była importerem netto. Ale teraz, kiedy sytuacja zmieniła się w eksport netto, stało się to nieopłacalne i można było czekać na skargi partnerów handlowych na dotacje eksportowe. Tak więc polityka musiała się zmienić w liberalizującym się świecie.
Uznanie holenderskiej pozycji eksportowej
Kwoty mleczne, system odłogowania i spadek cen zbóż wisiały więc w powietrzu, a droga do zwiększenia eksportu znów stała się jasna. Również z Holandii, która od lat cieszy się uznaniem: Holandia jest drugim co do wielkości eksporterem na świecie (i głównym importerem, chociaż poświęca się temu mniej uwagi). Do czasu wprowadzenia euro eksport ten był podstawą kursu guldenów. Ale te czasy już za nami: dla bilansu płatniczego euro eksport między Holandią a Niemcami nie ma większej wartości niż eksport między Fryzją a Groningen.
W międzyczasie wydaje się, że my w Holandii po raz kolejny przekroczyliśmy linię podziału: stopień, w jakim nasz eksport może odbywać się kosztem naszego środowiska życia. Obywatele wyraźnie wyznaczają w tym zakresie granice. Wraz z uchyleniem derogacji w hodowli bydła mlecznego, europejscy partnerzy stwierdzają teraz również, że nasz eksport mógłby zostać nieco ograniczony ze względu na problemy środowiskowe. Znajdujemy się na samym dole europejskiej listy jakości naszego systemu wodociągowego, który w oczach naszych konkurentów, którzy są również naszymi klientami, musi zostać poprawiony.
Błędne myślenie za krytyką
Jest więc zrozumiałe, że niektórzy beztrosko krytykują orientację eksportową, gdy mają na myśli wielkość produkcji. Jednak za tym kryje się błędne myślenie. Mianowicie pomysł, że pierwsza część produkcji jest przeznaczona na konsumpcję krajową, a nadwyżka jest eksportowana. Nie tak działa gospodarka rynkowa. Jeśli produkuje się tu mniej mleka, można sobie wyobrazić, że przemysł mleczarski skupi się głównie na żywności dla niemowląt, napojach dla sportowców, żywieniu klinicznym, markowych produktach i wielu innych produktach o wartości dodanej, podczas gdy tanie podstawowe produkty mleczne są pozyskiwane z zagranicy bez wielu wymagań dotyczących zrównoważonego rozwoju . Taki wzrost importu i eksportu może być dobrym posunięciem, bo wtedy najwięcej zarabiamy na naszych ograniczonych mocach produkcyjnych. I pasuje do Holandii jako kraju handlowego.
Holenderskie supermarkety chciałyby wnieść niewiążący wkład w bardziej zrównoważoną hodowlę zwierząt gospodarskich, pomagając uczynić „ich” 20% produkcji bardziej zrównoważonym. Wiążąc wybraną grupę firm, które mogą dostarczać w sposób zrównoważony i tani. To pomaga, ale w konsekwencji rząd może zająć się „problemem eksportu”. Biorąc pod uwagę historię Holandii jako kraju eksportującego produkty rolne, taka ideologia samowystarczalności wydaje mi się mniej pożądana. Problemem nie jest eksport, ale osiągnięcie wartości dodanej dzięki bardziej zrównoważonej produkcji. Ta wartość dodana leży bardziej na międzynarodowych rynkach niszowych niż na holenderskich konsumentach, którzy szukają okazji na swoje podstawowe opakowanie żywności.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.