Wartość euro jest pod presją. Wynika to z zerwania negocjacji w sprawie niemieckiej koalicji rządowej. Jednakże obawy polityczne w gospodarczym sercu Europy są mniej poważne, niż sugerują komentarze.
Zaskakujące zakończenie negocjacji w sprawie koalicji rządowej Niemiec na początku tygodnia mocno uderzyło w rynki walutowe. W poniedziałek 20 listopada euro spadło o prawie 1% w stosunku do dolara w ciągu kilku minut. Szkody te zostały jednak odrobione w trakcie dnia handlowego, po którym w poniedziałkowy wieczór euro ponownie spadło.
Część partii przewiduje, że ten zwód będzie wstępem do znacznie większych wahań cen, Elsevier zastanawia się, czy koalicja z Jamajki nie stanie się Waterloo kanclerz Angeli Merkel. Jednak w rzeczywistości świat walutowy ma o wiele mniej powodów do zmartwień, niż mogłoby się wydawać na podstawie tych raportów.
Nerwowość nie jest rzadkością
Nic dziwnego, że zerwanie negocjacji powoduje pewną nerwowość. Częściowo dlatego, że prawie nikt tego nie przewidywał. Przed weekendem panowało ogólne oczekiwanie, że strony osiągną porozumienie. Rozdźwięk między liberalną, proprzedsiębiorczą partią FDP a Zielonymi, głównie w zakresie polityki azylowej, nie wydawał się nie do pokonania. Wiadomość, że lider FDP Christian Lindner wycofuje się z rozmów, spadła jak grom z jasnego nieba.
Następny ruch Merkel?
Drugim powodem niepewności jest to, że Niemcy w ogóle nie są przyzwyczajone do tej niepewności politycznej. W przeszłości stabilną koalicję rządową zawsze można było stworzyć dość szybko po wyborach do Bundestagu. Nie jest też jasne, jaki będzie następny ruch Merkel.
Koalicja mniejszościowa jest zjawiskiem stosunkowo nieznanym wśród naszych wschodnich sąsiadów, a rozpisanie nowych wyborów dobitnie postawiłoby pod znakiem zapytania jej własne przywództwo. Socjaldemokraci (SPD), z którymi CDU Merkel tworzy obecnie rząd, wskazali, że niechętnie uczestniczą w dyskusjach.
Holandia jako przykład
Choć sytuacja robi spore wrażenie na zwolennikach niemieckiej polityki, wielu Holendrów, słysząc tę wiadomość, wzruszy ramionami. Przecież dokładnie to samo wydarzyło się tutaj kilka miesięcy temu. Po kilku tygodniach negocjacji GroenLinks wycofał się z negocjacji.
Wydawało się wówczas, że Holandia również zmierza w stronę koalicji mniejszościowej lub nowych wyborów. Jednak już pod koniec października na platformie pojawiła się nowa szafka Rutte III. Jest zatem zdecydowanie za wcześnie, aby wykluczyć możliwość ponownego przyłączenia się FDP do negocjacji. Być może SPD będzie nadal uczestniczyć w dyskusjach na temat utworzenia koalicji.
Merkel zeszła na dalszy plan?
Nawet jeśli odbędą się nowe wybory, szanse na to, że CDU/CSU Merkel zostaną zepchnięte na boczny tor, są niewielkie. We wrześniu partia zdobyła jeszcze jedną trzecią wszystkich głosów. To uczyniło partię znacznie większą niż SPD, która była drugą co do wielkości z 20,9% głosów.
Choć nagłówki sugerują inaczej, trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym Merkel zostanie zepchnięta na boczny tor bez jej wiedzy. Ale na razie kryzys niemieckiej koalicji przypomina burzę w filiżance herbaty. Presja cenowa ma zatem charakter tymczasowy; przynajmniej do czasu, gdy handlowcy zaczną martwić się wyborami we Włoszech zaplanowanymi na wiosnę przyszłego roku.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.