Trudno przeoczyć fakt, że w tym tygodniu w Hanowerze odbywają się dwuletnie targi mechanizacji Agritechnica. Każdy producent prezentuje nowe traktory i maszyny. Wszystkie te maszyny nie tylko robią wrażenie, ale też stają się coraz droższe. Teraz, gdy w sektorze rolniczym pojawia się nowy wiatr, pojawia się pytanie, jak duży będzie popyt na te nowe maszyny.
Europejski sektor rolnictwa jest obecnie daleki od optymizmu. Ceny zbóż oscylują wokół niskiego, długoterminowego poziomu cen, perspektywy dla buraków cukrowych są ponure, a ziemniaki z wolnego wybiegu stanowią niewielki problem. Jednocześnie rynek mleczarski również się pogorszył, a rynek trzody chlewnej rozpoczął już trend spadkowy. To nie są sygnały, które producenci maszyn, importerzy czy dealerzy chcieliby otrzymywać, sprzedając sprzęt.
ostrożnie pozytywne
Tym bardziej uderzające są doniesienia niemieckiego Rentenbanku opublikowane tuż przed targami Agritechnica. Ich Barometr Rolniczy pokazuje, że niemieccy rolnicy pozostają nieco optymistyczni co do nadchodzącego okresu. Dane wskazują jednak na niewielki spadek. Barometr Inwestycyjny nieznacznie spadł. 60% ankietowanych niemieckich rolników zadeklarowało zamiar zainwestowania w maszyny i/lub technologie dla obór w nadchodzącym roku, w porównaniu z 65% w poprzednim roku. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy trzy czwarte respondentów zainwestowało w nowy sprzęt. Sam Rentenbank również to zauważa, a poziom inwestycji w nowe oborach wzrośnie z 201 milionów euro do 243 milionów euro do 2025 roku. Wzrost ten może wynikać bardziej z wyższych cen niż z większej liczby obór, ale bank o tym nie informuje.
Podobny obraz widoczny jest wśród europejskich firm maszynowych, według miesięcznego indeksu europejskiego stowarzyszenia branżowego CEMA. Zaufanie spadło w zeszłym miesiącu z 11 do 4 punktów. W Polsce, Hiszpanii, Włoszech i – co zaskakujące – w Wielkiej Brytanii nastroje określane są jako pozytywne. W Niemczech i Francji sytuacja jest odmienna. Dealerzy są ostrożni i odnotowują mniejszą sprzedaż, zwłaszcza maszyn rolniczych i transportowych. Traktory i kombajny sprzedawały się w tym roku dość dobrze. Firmy sprzedały znaczną część posiadanych zapasów, co spowodowało, że w magazynach jest mniej nowych traktorów i maszyn niż w ciągu ostatnich trzech lat.
Wzrost cen
Ogromne skoki cen sprzedaży, które nastąpiły po pandemii koronawirusa i wybuchu wojny na Ukrainie, mamy już za sobą. Jednak nowy sprzęt wcale nie tanieje. Poważne problemy z dostawami również mamy za sobą. Wprowadzenie nowego modelu na rynek wiąże się zazwyczaj z gorzką pigułką do przełknięcia. W przypadku ciągnika może to z łatwością sięgnąć dziesiątek tysięcy euro. Ceny na poziomie dwustu tysięcy euro za luksusowy ciągnik nie są już wyjątkiem.
W okresie prosperity firmy te wyższe koszty były powszechnie akceptowane. Szybki przegląd kraju szybko pokazuje, że floty maszyn są generalnie dobrze utrzymane. Jednak rzeczywiście sprzedano mniej ciągników, zwłaszcza w tym roku. Według stowarzyszenia branżowego Fedecom, do września sprzedano 1.305 nowych ciągników. W zeszłym roku liczba ta wyniosła 1.626. Jest to najniższy wynik od 2009 roku. Sprzedaż utrzymywała się na rozsądnym poziomie przez ostatnie pięć lat. Firmy już zatem zwolniły, przynajmniej jeśli chodzi o ciągniki. To trend europejski. W 2024 roku osiągnięto najniższy poziom sprzedaży ciągników od dziesięciu lat. Sprzedano o 8% mniej ciągników niż w 2023 roku.
Drogie traktory, wysoka cena
Niestety, nie ma danych na temat średniej ceny sprzedaży ciągnika, ale niewątpliwie znacznie wzrosła ona w ostatnich latach. A jednak niewiele więcej można zrobić. Oczywiście, komfort jazdy się poprawia, dodawane są nowe funkcje techniczne, a moc silnika stale rośnie. To również podnosi koszty mechanizacji, co stanowi poważne wyzwanie dla wszystkich firm. Szczególnie w roku o słabej koniunkturze, ważne jest, aby krytycznie przeanalizować cenę zakupu. Według obecnych prognoz, stanie się to kluczową kwestią w 2026 roku.
Producenci maszyn i dostawcy w łańcuchu dostaw przeżyli niezwykłe chwile po ekstremalnych latach 2020 i 2021. Dokonano znaczących inwestycji, które zaowocowały znacznym wzrostem sprzedaży i cen, sięgającym niekiedy nawet 30% lub więcej. Rynek mechanizacji wyraźnie osiągnął szczyt i rozpoczął spadek. Świadczą o tym chociażby dane dotyczące sprzedaży ciągników. Spadek ten pogłębiają stale rosnące ceny. Po początkowym szczycie może nastąpić gwałtowny spadek. Producenci niewątpliwie doskonale zdają sobie z tego sprawę. W tym tygodniu w Hanowerze odbędzie się krótka uroczystość, zanim wróci normalność.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusinessProducenci maszyn tańczą na wulkanie
Fendt nie musi być drogi. Maszyny samojezdne są w naszym kraju sprzedawane razem z bułkami. Jeśli to konieczne, na każdym gospodarstwie rolnym z sadzeniakami można znaleźć opryskiwacz holenderskiej produkcji. Ciągnięty przez traktor, który można wykorzystać do znacznie większej ilości zadań, jest również opcją.
Spójrz na swoją własną mechanizację napisał(a):To bzdura, Fendt jest po prostu za drogi. To nie opinia, to fakt. To kompletna bzdura i czysty luksus. Nic z nim nie zrobisz, tak jak z używanym Fordem. Tylko status i chęć popisania się.Fendt nie musi być drogi. Maszyny samojezdne są w naszym kraju sprzedawane razem z bułkami. Jeśli to konieczne, na każdym gospodarstwie rolnym z sadzeniakami można znaleźć opryskiwacz holenderskiej produkcji. Ciągnięty przez traktor, który można wykorzystać do znacznie większej ilości zadań, jest również opcją.
Spójrz na swoją własną mechanizację napisał(a):To bzdura, Fendt jest po prostu za drogi. To nie opinia, to fakt. To kompletna bzdura i czysty luksus. Nic z nim nie zrobisz, tak jak z używanym Fordem. Tylko status i chęć popisania się.Fendt nie musi być drogi. Maszyny samojezdne są w naszym kraju sprzedawane razem z bułkami. Jeśli to konieczne, na każdym gospodarstwie rolnym z sadzeniakami można znaleźć opryskiwacz holenderskiej produkcji. Ciągnięty przez traktor, który można wykorzystać do znacznie większej ilości zadań, jest również opcją.
grol napisał:Och, ten wielki Joe, Pete czy Klaas. Teraz, gdy ceny akcji są pod presją, miejmy nadzieję, że to nie będzie trwałe; w przeciwnym razie wielu nagle straci szczęście.Spójrz na swoją własną mechanizację napisał(a):To bzdura, Fendt jest po prostu za drogi. To nie opinia, to fakt. To kompletna bzdura i czysty luksus. Nic z nim nie zrobisz, tak jak z używanym Fordem. Tylko status i chęć popisania się.Fendt nie musi być drogi. Maszyny samojezdne są w naszym kraju sprzedawane razem z bułkami. Jeśli to konieczne, na każdym gospodarstwie rolnym z sadzeniakami można znaleźć opryskiwacz holenderskiej produkcji. Ciągnięty przez traktor, który można wykorzystać do znacznie większej ilości zadań, jest również opcją.
Ale kupowanie drogich opryskiwaczy samojezdnych lub nowego co kilka lat jest śmieszne, gdy cały sprzęt jest na sprzedaż.
Piotr napisał:Masz na myśli jeden z tych zastrzyków ze Steenwijk za marne 650 000 euro?Ale kupowanie drogich opryskiwaczy samojezdnych lub nowego co kilka lat jest śmieszne, gdy cały sprzęt jest na sprzedaż.
na targach agritechnica nie widać śladu złego stanu rolnictwa, ludzie nadal myślą, że nie ma dla nich granic
żaba napisała:W Steenwijk za 650 000 nie da się już wiele kupić. Ceny zbliżają się już do 8, inflacja maleje.Piotr napisał:Masz na myśli jeden z tych zastrzyków ze Steenwijk za marne 650 000 euro?Ale kupowanie drogich opryskiwaczy samojezdnych lub nowego co kilka lat jest śmieszne, gdy cały sprzęt jest na sprzedaż.