Shutterstock

Opinie Pascala Phillipsa

Dlaczego nie płacę więcej za jedzenie?

3 października 2019 r - Pascal Philipsen - 5 komentarze

Zebrałem całą swoją odwagę, by wyznać „au public”. Sam nie mam wykształcenia rolniczego, ale pracuję dla rolników iz rolnikami od wielu lat (w dziedzinie zdrowia gleby i zwierząt). W międzyczasie wiem, jak biegają zające w sektorze. Przede wszystkim bardzo podobała mi się dynamiczna gałąź sportu i otrzymałem wielkie uznanie dla hodowców bydła, rolników, szkółkarzy, rybaków i ogrodników.

Po bliższym przyjrzeniu się i po kilku chwilach autorefleksji, moje wielkie chłopskie serce okazuje się dużo mniejsze niż myślałem. I tu zaczyna się moja spowiedź.. Robię zakupy na zasadzie „pilnowania maluchów”. Nasza rodzina od czasu do czasu wybiera kiloblaster i kenijską zieloną fasolkę. Ładne w 1 dużym supermarkecie za rogiem. W skrócie: „Długo zdobądź, szybko wracaj do domu”.

„Natychmiastowe szczęście”
Jako pracownik producenta minerałów zarabiam od wykwalifikowanego i pełnego pasji rolnika, a rolnik nic nie zarabia ode mnie. Co prawda zwracają się one z pomysłów, które jako firma doradzamy, ale ja (jako osoba fizyczna) bacznie obserwuję sznurki torebki. Poważnie zadaję sobie pytanie, dlaczego nie przyczyniam się do sprawiedliwego handlu i zrównoważonego rozwoju; notabene, bo sam regularnie stoję w glinie lub stajni. Wiem więc, że w produkcję mięsa, mleka i warzyw jest bardzo dużo.

Podobnie jak wiele innych, jestem bezsensownym zwierzęciem stadnym. Wszyscy staliśmy się indywidualistami, z mottem „żyję swoim życiem”. Jako ta osoba poruszam się wśród 7,5 miliarda ludzi. Moim zdaniem sprowadza się to do indywidualizmu i globalizacji. Nie jesteśmy już częścią małego, zarządzanego kolektywu (społeczność/wioska) i nie słuchamy już policjanta, nauczyciela czy pastora. Chcemy kontrolować własną wolność, ale z naszymi małymi, samotnymi mózgami nie możemy poradzić sobie z tym wielkim i złożonym światem. Nieustannie poszukujemy naszego sensu i często tworzymy go kosztem prawdy.

Znaczenie powinno prowadzić do tak zwanego „natychmiastowego szczęścia”. Niektórzy szukają go w ideałach, za którymi podąża głównie krzycząca grupa. Nie formułowanie opinii opartej na faktach, ale opartej na sentymencie i na tym, kto krzyczy najgłośniej. Inni szukają na całe życie. „Staliśmy się niewolnikami własnego sensu”, relacjonuje flamandzki filozof i psychiatra Damiaan Denys.

Pokaz z dala od mojego łóżka
I ta (moja) zmiana zachowania ma z tym wszystko wspólnego; zwłaszcza jeśli jako jednostki w wielkim, złym świecie chcemy dążyć do własnego szczęścia. Płacenie więcej za jedzenie z własnej inicjatywy nie dotyka twojego rdzenia. To nie dotyczy ciebie osobiście. Nie przynosi „natychmiastowego szczęścia”, ale osobiste nieszczęście. W końcu masz mniej pieniędzy do wydania. Robienie więcej dla lepszego klimatu często odczuwa się jako mała kropla na dużej, świecącej płycie jako osoba fizyczna. Nie widzimy już podatnego kolektywu, ponieważ już go nie ma.

Ulica, wieś, kościół, mała gmina. Mogą one doprowadzić do zmiany zachowania na korzyść tej samej społeczności. W dzisiejszych czasach wszyscy i wszystko jest anonimowe. Dużo jest „przedstawieniem z dala od mojego łóżka”. Rolnik był kiedyś częścią tej małej społeczności. Nie wielka niewiadoma jak teraz. Wręcz przeciwnie, rolnik i jego żona byli ludźmi prestiżu. Ponieważ znałeś ich osobiście, było zrozumienie i uznanie. Poczucie wspólnoty i zrozumienia dla drugiego jest teraz trudne do znalezienia.

Wygląda na to, że problemy nie istnieją
Napięcia między dobrostanem zwierząt a naturą z jednej strony, a wydajną produkcją żywności z drugiej, wydają się powodować poszerzenie roli między rolnikiem a obywatelem (jeśli jeszcze tego nie zrobiono). Jednak nie udało nam się jeszcze poprosić i jednocześnie dobrowolnie płacić za produkty wytwarzane w sposób zrównoważony. To daje wolność jednostki. Wycenianie żywności w pieniądzach nie daje „natychmiastowego szczęścia”: bo kto może zagwarantować, że gdy kupię dwugwiazdkową wieprzowinę, te świnie i zainteresowany hodowca świń rzeczywiście będą sobie lepiej radzić? Oddaję pieniądze supermarketowi, a nie farmerowi. I nigdy nie widzę szczęśliwych kasjerów.

Co więcej, problemy naszych rolników są wchłonięte przez wszystkie problemy świata, z którymi my jako jednostki nic nie możemy zrobić. Te problemy są ukryte daleko i anonimowo, wydaje się, że ich nie ma. A jeśli do nas dotrą, to wyzwania są zbyt wielkie dla nas jako „osób z 7,5 miliarda ludzi”. Dzięki tym ewolucyjnym taktykom przetrwania udaje nam się utrzymać się jako samotnicy.

Co z oczu to z serca
Industrializacja sektora w połączeniu z urbanizacją bezpośrednio stworzyła fizyczną odległość między rolnikami a obywatelami. „Poza zasięgiem wzroku, z umysłu lub nieznane czyni niekochanym”. Istnieje już wiele wspaniałych inicjatyw mających na celu zjednoczenie tych 2 grup (rolnika i obywatela), obywatel jest zapraszany do obejrzenia szklarni lub stajni. Myślę, że wiele rodzin postrzega wizytę u rolnika jako „miły dzień”.

Jednak rozłam, w którym znalazło się wielu rolników, pozostaje nienazwany. Z pewnością chcą podjąć kroki w kierunku bardziej zrównoważonego, solidnego rolnictwa o obiegu zamkniętym i z miłością przekazać swoją działalność rolniczą następnemu pokoleniu. Jednak konsument będzie musiał się wtedy ruszyć.

Przemysł wytwórczy
Program „Nasze gospodarstwo” Yvona Jaspersa pokazuje „wzloty i upadki” rolników, w których często pojawiają się te same przeszkody: normy środowiskowe są decydujące i bynajmniej nie są jednoznaczne, a cena kosztów (w tym wszystkie wymogi zrównoważonego rozwoju) jest prawie nie pokrywana przez cena sprzedaży. Rodzinom grozi zagłębienie się lub przeprowadzka za granicę. Jeśli to tempo się utrzyma, Holandia powoli straci kolejny przemysł wytwórczy, ale tym razem sektor o ogromnym wpływie na zatrudnienie, gospodarkę, bezpieczeństwo żywności i bezpieczeństwo żywnościowe. BoerBurgerBeweging stara się wywierać bezpośredni wpływ na ustawodawstwo i regulacje na arenie politycznej, a także docierać do obywateli.

Zmiana behawioralna w zakresie aprecjacji żywności jest niemożliwa. Sam jestem tego dobrym przykładem. Ponieważ pomimo mojego wyobrażenia o życiu na farmie, jestem w stanie ignorować zrównoważone opcje żywności. Otoczenie społeczne i tkwiący w nim indywidualizm nie mogą ulec zmianie w krótkim okresie. Dlatego rząd musi interweniować, regulując ceny żywności, aby chronić nasz naturalny krajobraz i producenta żywności. Po prostu zmuś mnie do supermarketu, inaczej znów sięgnę po okolicy, niczego nie podejrzewając. Rozumiem dlaczego.

Pascala Phillipsa

Pascal Philipsen jest kierownikiem regionalnym na południe Holandii i specjalistą od nawożenia w Timac Agro Nederland.
komentarze odwiedzających
5 komentarze
Karin 3 października 2019 r
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/column/10884203/Dlaczego nie płacę więcej za jedzenie]Dlaczego nie płacę więcej za jedzenie?[/url]
Dziękuję za twoją szczerość.
To jest dokładnie to, co się dzieje. Zyskają na tym pośrednicy/supermarket.

Jednak czasami utrudnione dla przedsiębiorców kwoty i ceny gwarantowane (regulacja) są niezbędne, aby rolnik miał sprawiedliwy udział.

W innych przypadkach też

Uzgodniono np. pensję minimalną, stawki za transport energii elektrycznej oraz stawki np. dentystów.
ma 3 października 2019 r
rabunek jest właśnie problemem, ponieważ żywność jest uwzględniana w kalkulacji siły nabywczej, więc rząd nie jest zainteresowany droższą żywnością, ponieważ siła nabywcza jest święta w polityce.
Manon 3 października 2019 r

Dlaczego żywność ma być jeszcze droższa?To nie ma dla mnie sensu, problem polega na tym, że sieć nie jest sprawiedliwie rozłożona. Przykład: rolnik może obecnie dostać dziesięciocentówkę za swoją suszoną cebulę, ale w międzyczasie ta sama cebula jest w sklepie za ponad 1,55 euro i nie nazywam tego fair trade, mówię to od lat , wszystkie gminy prezentują się jako gmina sprawiedliwego handlu, ale ich rolnicy o nich zapominają, nie mają pojęcia, co rolnik dostaje za swój produkt i o co prosi sklep, ponieważ urzędnicy w tych gminach są już mile od miejsca pracujący rolnik i to jest polityka. Politycy uważają, że rolnicy są milionerami i że koszty poborów wodnych dla rolników mogą zostać zwiększone o procenty, co jest kolejnym przykładem na to, że to właśnie polityka (które teraz również mają swoje miejsce w posiłkach wodnych) tworzy ten obraz o rolniku. znowu, że politycy nazywają rolnika największym zanieczyszczającym i chcą narzucić jeszcze więcej zasad, podczas gdy duzi chłopcy i zanieczyszczający, jak np. branża w Holandii, która zapewnia nam luksus, pozostaje nienaruszona. Take Action, tani sklep, do którego przypływają statki pełne kontenerów, aby oferować najtańszy możliwy produkt, Schiphol, który może się rozwijać, gdy zanieczyszczenie powietrza jest tam największe, ale wszyscy chcemy wyjechać na wakacje do luksusowych miejsc . Ciężko pracujący rolnik nie jest już interesujący w tym całkowicie zepsutym społeczeństwie, które nie wie już, czym są tygodnie pracy od 70 do 80 godzin. Żywność jest ostatnią pozycją budżetu i kiedyś była największą pozycją wydatków. Jeden był bogaty, mając ziemniaki, opał, kapustę w kurniku i boczek w kominie, teraz idzie się do banku żywności po żywność, która w przeciwnym razie zostałaby wyrzucona, ponieważ przeterminowała się, a można ją jeszcze zjeść łatwo, kolejna zasada wymyślona przez rząd, w przeszłości ludzie wiedzieli, co nie jest już dobre i nie można już jeść, można było to powąchać i posmakować, ale staliśmy się tak bezpłodni, że nasz organizm może to jeszcze bardziej wchłonąć. Jedzenie jest zaniedbane i musi być tanie, a najlepiej egzotyczne, bo nie jesz zwykłej białej kapusty??, to takie "rolnicze", nie musi być luksusu, spójrz na gwiazdy restauracje, co oferują czym jesteś podawane z warzywami i mięsem?, jest wtedy łóżko ze szparagami, potem widzę, że to jest pół szparaga pokrojonego na trzy, a to jest łóżko ze szparagami, ale może to być drogie. Z przeciętną, normalną, twardo stąpającą po ziemi osobą jest tyle nie tak, a autor ma absolutną rację: interesują nas tylko my sami i nasze portfele. A te portfele muszą być wystarczająco pojemne, żeby móc robić przyjemności, kupić duży samochód i luksusowy dom, a jedzenie musi być jak najtańsze w supermarkecie, bo ludzie już na to nie stać.
Tona Westgeesta 3 października 2019 r
Manon wszystko kręci się wokół manipulacji ze strony rządu.

Rolnicy otrzymują dotacje, aby żywność była jak najtaniej, w przeciwnym razie inflacja stałaby się zbyt wysoka, a dodatkowo: utrzymują rolników w ryzach.
Wszystko musi być duże, największa stajnia ma najwięcej dotacji. Największy kredyt hipoteczny o najniższym oprocentowaniu w bankach. korporacje międzynarodowe im większe, tym mniejsze podatki. Im większe supermarkety, tym taniej mogą dostać produkty. W mleczarni najwięcej mleka płaciło najwięcej.

Ale teraz coś się dzieje... całkowicie stracili kontrolę i teraz we wszystkich sektorach panuje panika!

Nazywa się to siłami rynkowymi, mówią… że najbardziej zniszczyli przez to, najwyraźniej ich to nie obchodzi. Wszyscy mają fajną pracę, a po kilku latach mają jeszcze lepszą pracę.

Najpiękniejszym i aktualnym przykładem jest Tjeerd de Groot. Jako dyrektor NZO opowiadał się za rozszerzeniem produkcji mleka. Chciał przyspieszyć produkcję mleka ...... Teraz ma kolejną fajną pracę i co teraz mówi?????
jpkievit 3 października 2019 r
Od 50 lat ceny żywności w sklepach są niskie o 25%. Rozpocząłem swoje życie zawodowe jako sadownik przez scalanie gruntów z 7 ha w 1970 roku, potem zarobiłem dobrze zainwestowaną kanapkę.Zatrzymałem się na 15 ha i bez następcy i nie mogę zapłacić wszystkich opłat, nazywam to wyścigiem stawek. zapłaci wyższą cenę, a przyćmiona na sprzedaż produktów rolnych zostanie wyciszona
Nie możesz już odpowiedzieć.

Zapisz się do naszego newslettera

Zarejestruj się i codziennie otrzymuj najświeższe informacje na swoją skrzynkę odbiorczą

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się