Hazard i kradzież – to dwa słowa, które najlepiej opisują koszenie pierwszego plonu. Szybka zmiana była ważna, aby zapewnić pożądaną jakość trawy pomiędzy opadami deszczu. Musieli stawić czoła ulewnym deszczom, szczególnie na wschodzie kraju.
W ciągu jednego tygodnia 8 na 10 uczestników Boerenbusiness Wycieczka po paszy objętościowej rozpoczyna się od koszenia pierwszego pokosu. Tylko Ruben Marijnissen (Zeeland) i Hans Schoenmakers (Noord-Brabant) mogli zostawić kosiarki w szopie. Przy koniecznym stresie i niepewności trawa została szybko przywieziona i dla większości rolników to się sprawdziło.
Burza chmur na wschodzie
Dla uczestnika Berta Wisselsa z Hengelo (Geldria) koszenie wypadło nieco gorzej. W ciągu dwóch dni 2 i 11 maja hodowca bydła mlecznego Wissels otrzymał więcej opadów (12 milimetrów) niż w całym kwietniu (35 milimetry). Pierwsze pokosy skoszono w środę, 33 maja i poza jednym ulewnym deszczem trawa nie padała już i w piątek została zakiszona w zadowalającym stopniu.
Trzeba było szybko zakisić, ale udało się
Frank Rooker był pierwszym uczestnikiem, który kosił trawę w 19. tygodniu. 11 maja ostrze weszło do środka i po niewielkim 2-milimetrowym deszczu podczas koszenia trawa nie spadła. W następny piątek trawę siekano i zakiszano. „Była gęsta i tu i ówdzie trudno było ją wysuszyć, zwłaszcza poletka koniczyny były nadal zbyt ciężkie” – dodaje hodowca bydła mlecznego Rooker.
Aby zebrać trawę na czas, trzeba było pracować długimi dniami i nocami. Ogólnie rzecz biorąc, uczestnicy Roughage Tour z satysfakcją wspominają kiszony produkt. Mając na uwadze prognozę pogody, są zadowoleni z dokonanego wyboru.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.