Boerenbusiness analizować

GPS jako środek smarny w sprzedaży ciągników

13 stycznia 2017 r - Niels van der Boom - 2 komentarze

Holandia zajmuje wyjątkową pozycję na świecie, jeśli chodzi o rozwój technologii GPS w rolnictwie. Oczywiście wnoszą wkład m.in. Stany Zjednoczone i Australia, ale rolnictwo i GPS w Holandii to wyjątkowe połączenie. Pytanie jednak, na jak długo?

Ponad dziesięć lat temu technologia RTK-GPS została szeroko przyjęta w naszym kraju. Zwłaszcza przez firmy zajmujące się uprawą roli i firmy wykonawcze, które natychmiast dostrzegły możliwości znacznej poprawy wydajności. W 2017 r. rozwinęło się to do tego stopnia, że ​​– podobnie jak w przypadku myśliwca odrzutowego lub Boeinga – czasami nie można już sadzić ziemniaków ani siać cebuli bez RTK GPS. Nie lataj po drucie, ale siej po drucie. Zważywszy na rozwój, twardy orzech do zgryzienia pozostaje tylko na uwrociu.

Nie fly-by-wire, ale seed-by-wire

Grozi nam szybka utrata wiodącej pozycji. Zawdzięczamy to rozwojowi krajobrazu marek i dealerów. GPS pojawia się jako środek smarny do sprzedaży ciągników. Dostrzegają to specjaliści w całym kraju. Tam, gdzie jeszcze dziesięć lat temu komputerowi maniacy musieli włamywać się do układu kierowniczego ciągnika, teraz prawie każdy producent dostarcza system z fabryki. Organizacja sprzedaży wymaga wówczas od dealera wprowadzenia na rynek jak największej liczby ciągników z systemami. Nie ma znaczenia, jak najlepiej to zastosować w praktyce.

Chociaż widzieliśmy sztuczkę jazdy po liniach prostych w Holandii od co najmniej pięciu lat (coś, co nigdy się nie nudzi), jest to dalekie od przypadku w sąsiednich krajach europejskich. Tam uszczęśliwiasz rolników ładą, podczas gdy my jeździmy mercedesem. Jednak strategia sprzedaży nastawiona na zysk, prowadzona przez głównych graczy, demotywuje holenderskich majsterkowiczów do wymyślania lepszych rozwiązań w dziedzinie kontroli wdrożeń, kontroli sekcji i aplikacji produktów w zależności od miejsca.

Każdy, kto jedzie dalej niż jedzie prosto, od razu wpadnie w kłopoty z narzędziem. Musi sterować, administrować, włączać i wyłączać. Natychmiastowe wąskie gardło dla konstruktorów ciągników. Jego technika jest teraz na łasce setek, jeśli nie tysięcy, dużych i małych firm, każda z własnym pomysłem. Najwięksi gracze na światowym rynku mają kontrolę nad protokołami Isobus. I tak naprawdę nie spotykają około 500 holenderskich rolników, którzy chcą sadzić ziemniaki w określonych miejscach.

W fabryce często pojawiają się pułapki

Mogą sprzedawać. Nabywcy nowego ciągnika coraz częściej decydują się na zintegrowane systemy GPS. Również logiczne. Wreszcie ta góra drutów i pudełek została usunięta. Piłowanie i siekanie we wnętrzu to już przeszłość. Jednak wiele z tych podstawowych systemów ma pułapki. Dowiadujesz się o tym dopiero, gdy wieszasz za nim nowy opryskiwacz polowy, rozsiewacz nawozu lub sadzarkę i chcesz w praktyce prowadzić precyzyjne rolnictwo. Komputer autora plakatu i ekran GPS nie rozmawiają ze sobą. Producent ciągnika wskazuje na maszynę, maszyna na traktor. A rolnik? Płaci podwójne czesne. Kupuje technologię, która nie jest gotowa do ćwiczeń, a ponadto stoi w miejscu w kluczowym okresie sezonu. Taka jest również praktyka w 2017 roku.

Gdyby Holandia uprawiała tylko zboże i trochę buraków, nie byłoby problemu. Jednak to właśnie tych małych upraw brakuje i gdzie leżą największe (finansowe) możliwości. Oferują najlepszy zwrot. Tutaj również największe szanse mają holenderscy importerzy i firmy zajmujące się mechanizacją. Nie powinni (tylko) szukać mechanika, który potrafi na ślepo rozebrać skrzynie, ale na ślepo napisać sterownik. Nawet jeśli masz to oprogramowanie, wciąż jest katastrofą, aby je uruchomić. Nie ma uniwersalnego języka programowania – takiego, jakiego używa się w świecie internetu. Producenci coraz bardziej starają się osłaniać. To sprawia, że ​​budowniczy jest lepszy, a rolnik gorszy.

Szanse:

  • Koszty RTK-GPS gwałtownie spadają z powodu konkurencji
  • Wiele dostępnych systemów = dużo wiedzy w praktyce
  • Holandia jako źródło technologii GPS, która może być eksportowana na cały świat
  • Holenderscy producenci maszyn mogą odpowiedzieć na technologię GPS

Zagrożenia:

  • GPS to smar do sprzedaży ciągników bez odpowiedniej obsługi
  • Producenci chronią protokoły i dominują Isobus
  • Systemy często nie są gotowe do praktycznego użycia lub kompatybilne
  • Brak powszechnie obsługiwanego języka uniwersalnego dla jednego systemu GPS
Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Nielsa van der Booma

Niels van der Boom jest starszym specjalistą ds. rynku roślin uprawnych w DCA Market Intelligence. Zajmuje się głównie analizami i aktualizacjami rynkowymi dotyczącymi rynku ziemniaków. W felietonach dzieli się swoim ostrym spojrzeniem na sektor rolnictwa i technologię upraw.
komentarze odwiedzających
2 komentarze
Douké 16 stycznia 2017 r
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/tech/artikel/10873009/GPS-als-smearing agent-for-the-tractor sales]GPS jako smar do sprzedaży traktorów[/url]
Nadszedł czas, aby producenci, w kontekście EWG, byli zobowiązani do zapewnienia kompatybilności ze sobą. I szybko trochę, pod groźbą odpowiednio wysokich grzywien.
Cóż..... możesz marzyć, prawda?
Subskrybent
Nielsa van der Waala 27 stycznia 2017 r
Dlaczego cena RTK-GPS miałaby spadać? Niewiele z tego jeszcze widzę w praktyce. Dostawcy najwyraźniej zgadzają się co do obecnego poziomu cen nowych systemów.
Bur 27 stycznia 2017 r
W rzeczywistości ekrany stają się coraz droższe. Właśnie planowałem zakup pierwszego zestawu, ale po poinformowaniu, zobacz teraz od tego. Naprawdę coś za sto akrów plus rolnicy, którzy już wykupili dotację.
Nie możesz już odpowiedzieć.

Zobacz i porównaj ceny i stawki samodzielnie

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się