Podobnie jak inny producent Case IH, New Holland również wkracza na pole z autonomicznym ciągnikiem. Nie ogromny traktor przegubowy na gąsienicach, ale model wąskotorowy o mocy 110 KM. Ten traktor może być używany do koszenia trawy i do opryskiwania.
Włoski producent przekształca ciągnik T4.110F w zrobotyzowany ciągnik w ramach autonomicznej koncepcji NHDrive. Sprawiło to rozgłos wcześniej, kiedy pokazano większe T8 i T7 z tą samą technologią na pokładzie. Kalifornijska firma winiarska zamierza z tym poeksperymentować. Na początku tego miesiąca Case IH już się pojawił znany przetestować zrobotyzowane traktory na otwartej farmie warzywnej w takim samym stanie.
(Tekst jest kontynuowany pod tweetem).
Roboty do upraw specjalnych
Carlo Lambro, prezes marki New Holland, dostrzega wiele w technologii autonomicznej. Według niego, specjalne i wysokowydajne uprawy, takie jak uprawa winogron, mogą bardzo skorzystać na robotyzacji. Standardowy ciągnik, którym będzie testować amerykańska firma, będzie wyposażony w niezbędne czujniki i kamery. Zaopatruje również amerykańską firmę ATI, która: CNH współpracuje w dziedzinie technologii pojazdów autonomicznych.
3 poziomy
Podobnie jak w przypadku Case IH, projekt pojazdów autonomicznych New Holland koncentruje się na 3 poziomach: systemach wsparcia kierowcy, technologii autonomicznej, w której kierowca zachowuje kontrolę w terenie oraz technologii w pełni autonomicznej. Rolnik prowadzi tylko przegląd z biura. New Holland chce również w niedalekiej przyszłości rozpocząć współpracę z takimi ciągnikami w Holandii.
Dla New Holland sensowne jest uruchomienie swojej maszyny marketingowej, promującej koncepcję NHDrive. Oddzielenie marketingu od faktów może być trudne. Ciągniki T8 i T7 wystawiane na europejskich targach miały głównie na celu stymulowanie zwiedzających i uzyskanie opinii z branży. To, z czym głównie borykają się pełne linie, takie jak CNH, to brak przepisów i regulacji w tym obszarze. Technologia jest zwykle dostępna, ale hamulec jest nieco wstrzymywany.
5 lat wcześniej
To logiczne, że globalny gracz, taki jak New Holland, inwestuje w robotykę. Pokazuje kolejny krok w mechanizacji gruntów. Technologia nie jest nowa dla holenderskiego rolnika. Traktor-robot jeździł już po Holandii w 2013 roku. Specjalista od elektroniki Probotiq (obecnie Precision Makers) opracował autonomiczny ciągnik sadowniczy wraz z producentem opryskiwaczy KWH Holland, WUR i importerem Fendt Abemec. Tymczasem kilka komercyjnych firm jeździ w praktyce.
X-pert”pakiet robota', jak nazywa to firma Precision Makers, jest obecnie oferowana na całym świecie. Do uprawy owoców, ale także do samodzielnego koszenia pól golfowych i gospodarstw rolnych. Niedawno firma trafiła na nagłówki gazet, adaptując maszynę John Deere 8R dla duńskiego rolnika. Zrobotyzowany Fendt z opryskiwaczem polowym jeździ w Australii już od kilku lat.
Robot jest głupi
X-pert wykorzystuje tak zwaną technikę Teach & Playback. Robisz to raz, a potem maszyna powtarza Twoją akcję w kółko. Działa to dobrze, gdy okoliczności i środowisko się nie zmieniają, na przykład robot udojowy lub karmiący. Wąskie gardło nadal twierdzi, że robot jest (stosunkowo) głupią rzeczą, która doskonale radzi sobie z powtarzaniem powtarzalnych zadań.
Jeśli ziemia nagle stanie się cięższa lub lżejsza, ustawienia maszyny są (nadal) dostosowywane. To kolejny krok, na którym koncentruje się CNH. Pełne wkładki mają tę zaletę, że nie muszą działać niezależnie od marki. Przydatne, gdy chcesz, aby ciągnik i narzędzie rozmawiały ze sobą. Jesteśmy jednak kilka lat dalej przed tym. Do tego czasu Holandia ma złoto w swoich rękach.
Traktory zrobotyzowane są w praktyce w Holandii od 2013 roku. Zdjęcie: producenci precyzji
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.