Ciągnik o mocy 400 KM

Czy John Deere rozpoczyna elektryczną rewolucję?

11 kwietnia 2018 - Niels van der Boom - 6 komentarze

Producent maszyn John Deere wprowadził na rynek w 2016 roku swój pierwszy ciągnik w 100% napędzany elektrycznie: „Sesame. Największą wadą jest ogromny akumulator. Po 3 godzinach jazdy należy ładować przez 4 godziny. Wiosną producent wprowadza na rynek nowy model, który stawia na zupełnie inne podejście.

Producenci samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów i traktorów są zgodni: silniki Diesla nie są wieczne. To już zaczyna się w dużych miastach od starych, zanieczyszczających środowisko silników. Obecnie mówi się o terminach, które wahają się od 2025 r. do 2040 r. Silnik elektryczny jest również wprowadzany w sektorach maszynowym, górnictwie i robotach ziemnych. Tutejsi producenci są często znacznie dalej w swoim rozwoju.

Paczka baterii
John Deere wprowadził na rynek firmę Sesame w 2016 r.; standardowy ciągnik wyposażony w akumulator o mocy 130 kW (177 KM). Cechą szczególną jest to, że akumulator ten mieści się w standardowych wymiarach pojazdu. „Przy obecnej technologii akumulatorów wytrzymuje on około 4 godzin” – wyjaśnia inżynier produktu Philipp Lehmann OEM poza autostradą. „Następnie ładujesz go w ciągu 3 godzin, co w praktyce prowadzi do problemów”.

(Tekst jest kontynuowany pod zdjęciem)W Sima firma John Deere wprowadziła na rynek swój pierwszy (prototyp) ciągnik w 100% elektryczny.

Aby móc pracować przez długie dni robocze, wymagane jest podłączenie do sieci energetycznej. Niezbędną energię elektryczną wytwarza się z energii słonecznej, wiatrowej lub instalacji biogazowej. Są to wszystkie „czyste” źródła energii, które można łatwo wykorzystać w rolnictwie. Poszukiwania takiego pojazdu rozpoczęły się w 2014 roku, a pierwsze testy praktyczne przeprowadzono w 2017 roku. Na początku 2018 roku zespół przedstawił swoje pierwsze ustalenia i są one co najmniej niekonwencjonalne.

System węża holowniczego
Zdjęcia Johna Deere'a przedstawiają prototyp, który nie został złożony w Photoshopie. Dotyczy ciągnika bezzałogowego z układem linek w przednim układzie zawieszenia, który można porównać do wtryskiwacza węża wleczonego. Ciągnik jest zawsze trzymany na smyczy, aby zapewnić mu moc. Jest to konieczne, ponieważ maksymalna moc jest nie mniejsza niż 300 kW; odpowiednik dobrych 400 KM. Z tego 200 kW (270 KM) jest dostępne dla elektronarzędzi. Reszta jest potrzebna do trakcji.

„Wymontowaliśmy z pojazdu wszystkie niepotrzebne części” – mówi kierownik projektu Lehmann. „Dotyczy to kabiny i silnika diesla, a wraz z nim wszystkich niezbędnych części, takich jak zbiornik paliwa. Zniknęła także napędzana oś przednia. Pozostała oś tylna, hydraulika, wał odbioru mocy i trzypunktowy układ zawieszenia. Dodatkowo, są 2 silniki elektryczne. Jeden do napędu, drugi do hydrauliki i wału odbioru mocy. Ciągnik elektryczny ma specjalnie zaprojektowaną skrzynię biegów.

(Tekst jest kontynuowany pod zdjęciem)System szpul zapewnia ciągłe podłączenie pojazdu do sieci energetycznej.

Flota ciągników
W przyszłości Lehmann widzi możliwości dla floty ciągników współpracujących na roli w celu osiągnięcia wystarczającej wydajności. Jednakże „koncepcja roju” musi się jeszcze sprawdzić. Zaletą jest to, że uproszczony elektryczny jeleń jest teoretycznie tańszy niż konwencjonalny traktor. W chwili obecnej wymagane czujniki są stosunkowo drogie. Jeśli John Deere kupuje hurtowo, koszty spadną.

Według jednego z twórców, Mikołaja Tarasińskiego, powodzenie koncepcji roju zależy od podziału; nie wielkość firmy. „Bardzo ważna jest wielkość działki i jednorodność gleby. Nawadniane działki są często jednorodne, równej wielkości, płaskie i mają prosty kształt. Na pustyni dobrym rozwiązaniem jest nawadnianie. Pobliskie panele słoneczne zapewniają niezbędną moc . ”

Szanse dla Holandii
Pustynia jest ładna, ale Holandia i podobne obszary polderów mogą być jeszcze lepszym środowiskiem testowym dla firmy John Deere. W końcu woda staje się coraz większym problemem. W rejonie takim jak Flevoland działka jest idealna dla takiego systemu. Wadą dla producentów jest fakt, że Holandia jest stosunkowo gęsto zaludniona. Brak przepisów powoduje, że firmy nieco wahają się przed wdrażaniem pojazdów autonomicznych na dużą skalę.Na zdjęciach John Deere pokazuje działający prototyp, a nie wrażenie artysty, jak się wydaje.Zdjęcia: John Deere

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Nielsa van der Booma

Niels van der Boom jest starszym specjalistą ds. rynku roślin uprawnych w DCA Market Intelligence. Zajmuje się głównie analizami i aktualizacjami rynkowymi dotyczącymi rynku ziemniaków. W felietonach dzieli się swoim ostrym spojrzeniem na sektor rolnictwa i technologię upraw.
komentarze odwiedzających
6 komentarze
On 26 kwietnia 2018
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/tech/artikelen/10878172/start-john-deere-elektro-revolution][/url]
Mieli to kiedyś w szkole praktycznej w Emmeloord
wniosek 27 kwietnia 2018
whoop whoop tak, duże Renault
kjol 27 kwietnia 2018
Która półpodeszwa ciągnie teraz linę za swoim traktorem? Myślę, że JD całkowicie stracił rachubę.
Subskrybent
korsarz 28 kwietnia 2018
Właśnie takie są te z wężem ciągnionym.
Einstein 28 kwietnia 2018
Tylko kabel zasilający, wąż do obornika i węże ciągnione w ciągu tygodnia mogą być neutralne pod względem emisji CO2
Kłajboer 28 kwietnia 2018
A na ziemi generator diesla o mocy 400 KM
Einstein 28 kwietnia 2018
Tak, na pewno stary, bez filtra cząstek stałych
Nie możesz już odpowiedzieć.

Zapisz się do naszego newslettera

Zarejestruj się i codziennie otrzymuj najświeższe informacje na swoją skrzynkę odbiorczą

Analiza Do podjęcia

Producenci traktorów osiągną najniższy poziom w 2026 r.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się