W pierwszych tygodniach stycznia rynek płynnych pasz wydaje się spokojny. Podaż przepływów rezydualnych zacznie ponownie rosnąć po świętach Bożego Narodzenia, ale nie oznacza to, że należy spodziewać się obniżek cen, ponieważ popyt jest idealnie proporcjonalny do dostępnej podaży.
W pierwszych tygodniach stycznia widoczne są wzrosty cen dla przepływów rezydualnych z branży piekarniczej. Na przykład ceny mąki chlebowej, soku chlebowego, feny energetycznej i pelletu robiscope wzrosły o 2 euro za 0,25 kilogramów zarówno w tygodniu, jak i w drugim tygodniu. Zmiany należy wiązać przede wszystkim z ceną pszenicy na Matif, która w pierwszym tygodniu stycznia ponownie wzrosła powyżej 100 euro za tonę, częściowo na skutek niskich temperatur w Europie Wschodniej.
Koncentraty drożdży pszennych i skrobi pszennej w styczniu są stabilne, ale i te ceny są w górnej części przedziału, który wciąż pozwala na ciekawe kalkulacje, a przynajmniej tak myślą kupujący. W pozostałych przepływach panuje spokój, a podaż i popyt są w dużej mierze zrównoważone. W dłuższej perspektywie, wraz z postępem zimy, pojawiają się oznaki obniżki cen dla kupujących. Wdrożenie planu produkcji fosforanów oznacza, że stado mleczne zmniejszy się, co oznacza, że będzie mniej „dziobów” do wyżywienia.
Z grubsza rzecz biorąc, rynek pasz płynnych dzieli się na 55% hodowli bydła mlecznego i 45% hodowli trzody chlewnej, co oznacza, że kurczenie się hodowli bydła mlecznego ma znaczący wpływ. Należy jednak stwierdzić, że podaż wielu strumieni rezydualnych, takich jak ziemniaki i zboża, jest w tym sezonie stosunkowo ograniczona. Ogólnie rzecz biorąc, oczekuje się, że w nadchodzących tygodniach rynek prawdopodobnie wykaże stabilne ruchy, z realną szansą na obniżki cen w dłuższej perspektywie. Zwłaszcza, gdy wzrasta produkcja mleka i drożdży piwnych i coraz więcej krów idzie na rzeź.