A potem nagle w Niemczech wybuchła epidemia afrykańskiego pomoru świń (ASF). Ze względu na wcześniejsze ogniska choroby w pobliżu granicy niemiecko-polskiej wiadomość z pewnością nie spadła jak grom z jasnego nieba, ale wczoraj (10 września) branża trzody chlewnej była zszokowana informacją o zakażonym dziku w Brandenburgii. Co teraz?
Wybuch epidemii pojawia się w wyjątkowo niefortunnym momencie, gdy rynek trzody chlewnej dopiero wychodził z kryzysu koronowego. Po załamaniu się europejskiego popytu na mięso kilka rzeźni zostało zmuszonych do zamknięcia tego lata z powodu epidemii korony wśród personelu. Na rynku doszło do zakłóceń, co skutkowało przepełnieniem chłodni i ogromną podażą trzody chlewnej. Ponadto Chiny nałożyły wstrzymanie eksportu na rzeźnie dotknięte koroną.
Kilka tygodni temu sytuacja zaczęła się poprawiać. Rzeźnie znów działają, podaż maleje i Chiny, z wyjątkiem Vion, anulowały zakaz eksportu. Rynek mógłby przygotować się na lepsze czasy, ponieważ Chiny w dalszym ciągu borykają się z poważnym niedoborem mięsa, a europejski popyt na mięso powoli się odbudowuje. Wyższa cena trzody chlewnej w zeszłym tygodniu podkreśliła poprawę nastrojów. Teraz pytanie brzmi, co pozostało z tych perspektyw po odkryciu w Niemczech zakażonego dzika.
Korea Południowa wstrzymuje import, czy Chiny też?
Handel wieprzowiną w Europie pozostanie w dużej mierze nienaruszony, powiedziała niemiecka minister rolnictwa Julia Klöckner. Istnieje duża szansa, że Chiny zdecydują się na tymczasowy zakaz handlu niemiecką wieprzowiną, tak jak miało to miejsce kilka lat temu, gdy w Belgii wykryto ASF. To byłby duży cios. W końcu Chiny importują w tym roku rekordowo duże ilości. W pierwszej połowie 2020 roku azjatyckie supermocarstwo zaimportowało 1,6 mln ton, o 75% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W pierwszej połowie roku Niemcy sprzedały na rynku światowym około 450.000 XNUMX ton, głównie do Chin.
Korea Południowa dała już do zrozumienia, że zamknie granice dla niemieckiej wieprzowiny. Chiny jeszcze niczego nie ogłosiły. Japonia też nie. To trzyma rynek w niepewności. Jak zareaguje cena świń? Nasi wschodni sąsiedzi mają ogromny wpływ na ceny w Europie. Kiedy Niemcy kichają, Holandia zwykle jest przeziębiona. Do niemieckich rzeźni trafiają znaczne ilości żywych świń, które mogą znacznie stracić na wartości.
Rozumuj odwrotnie
Można też argumentować w drugą stronę. Jeśli Niemcy nie będą już mogły eksportować do Chin, stworzy to dodatkowe możliwości sprzedaży w innych krajach. Takich jak Hiszpania, Stany Zjednoczone i Brazylia. Ale Holandia i Dania również mogą na tym zyskać. Kiedy w Belgii wykryto ASF, nie zapobiegło to wyższym cenom świń w sąsiednich krajach. Ale jednocześnie wpływów Niemiec nie można porównywać z wpływami Belgii. Niepewność jest wielka. Ciąg dalszy nastąpi.