Wybuch afrykańskiego pomoru świń groził utworzeniem nadwyżki na europejskim rynku mięsnym, ale obecnie ma miejsce sytuacja odwrotna z powodu rozprzestrzeniającego się wirusa koronowego.
W Niemczech minęło kilka ostatnich tygodni znacznie mniejsza płeć. Jest to sytuacja bardzo negatywna dla i tak już wystarczającej podaży trzody chlewnej, zwłaszcza że niemieckim rzeźniom grozi zastój z powodu nowych ognisk choroby. Dzieje się tak już w spółce zależnej Tönnies. Nie powinno dziwić, że w przyszłym tygodniu holenderscy handlowcy ponownie będą mieli trudności ze sprzedażą świń.
Pozytywny minus
Pozytywną stroną tego wszystkiego jest to, że na rynku europejskim pojawia się coraz mniej mięsa. Brak możliwości odkostniania powoduje, że istnieje duże zapotrzebowanie na różne produkty, takie jak polędwica i bekon. Popularna jest także wołowina. Jednocześnie podobno asortyment szynek jest nadal szeroki. Zmienność jest ogromna i zarówno kupujący, jak i sprzedający pozostają blisko siebie. Innymi słowy: zawieranie długoterminowych porozumień cenowych jest wyzwaniem na tym rynku.
Stabilne ceny świń
Ceny świń są niezmienne. Niemiecka notowania VEZG od tygodni utrzymują się na stabilnym poziomie 1,27 euro za kilogram. Cena giełdowa DCA 2.0 pozostanie w przyszłym tygodniu na poziomie 1,34 euro za kilogram ubitych świń, a cena żywych świń pozostanie na poziomie 1,04 euro. Na szczęście, w przeciwieństwie do Niemiec, holenderskie rzeźnie mogą skorzystać z dobrych możliwości sprzedaży w Azji. Motywuje nas to do kontynuowania uboju w soboty w nadchodzących tygodniach. Czas pokaże, czy duża podaż szybko się zmniejszy, biorąc pod uwagę niepewność w Niemczech.