Rumunia jest w stanie zaspokoić połowę zapotrzebowania Unii Europejskiej na wieprzowinę. Tak twierdzi Sorin Minea, przewodniczący Rumuńskiej Federacji Pracodawców Przemysłu Spożywczego (Romalimenta). Według niego fakt, że możliwości te nie są obecnie w pełni wykorzystywane, wynika z nacisku na zwalczanie afrykańskiego pomoru świń.
Jeśli wszystkie istniejące rzeźnie (posiadające zezwolenie) w Rumunii będą działać na pełnych obrotach, będą w stanie przetworzyć 4–5 razy więcej rumuńskiej produkcji mięsa. To samo pisze Minea. „To dotyczy około 185 rzeźni. Teoretycznie moglibyśmy zaspokoić całe rumuńskie zapotrzebowanie na wieprzowinę i połowę zapotrzebowania Unii Europejskiej na wieprzowinę”. W chwili obecnej rzeźnie produkują jedynie na poziomie około 30% swoich mocy produkcyjnych.
Brak uboju w całości wynika z licznych ognisk afrykańskiego pomoru świń. „Konieczność wyeliminowania afrykańskiego pomoru świń utrudnia rozwój tych rzeźni” – stwierdziła Minea. „Dzięki temu nadal importujemy mięso”. Głównym dostawcą wieprzowiny są Niemcy. W 2019 r. całkowity wolumen importu wyniósł 52.200 114 ton, o wartości XNUMX mln euro.
Kryzys koronowy
Oprócz ognisk afrykańskiego pomoru świń przewodniczący wskazuje również, że pandemia korony uderzyła w producentów. Ceny mleka i mięsa są dla producentów bardzo niskie. Konsumpcja również spada. „Dokonaliśmy cięć, a nasz budżet inwestycyjny jest niższy. Branża gastronomiczna generuje ponad 20% naszych obrotów. To zbiera żniwo” – mówi Sorin Minea.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.