Tönnies stało się obiektem krytyki w zeszłym tygodniu po ogłoszeniu, że rekrutuje uchodźców jako personel na granicy polsko-ukraińskiej. W przygranicznym Przemyślu, tuż za granicą pod Lwowem, firma dystrybuuje ulotki z ofertami pracy dla uchodźców.
Organizacje uchodźcze mają niewielkie zrozumienie dla działania. Wskazują, że Ukraińcy, którzy uciekli, znaleźli się w bardzo chaotycznej sytuacji. Po ucieczce z wojny trafiają do ośrodków recepcyjnych, w których często muszą przebywać przez kilka dni, zanim udają się w dalszą podróż do kraju europejskiego, zazwyczaj Niemiec. Ludzie znajdują się w sytuacji awaryjnej, a oferowanie pracy takim wrażliwym osobom jest nazywane „niewrażliwym”.
Tönnies potwierdza działanie, ale „chce tylko pomóc”
Rzecznik prasowy Tönnies potwierdził niemieckim mediom, że w regionie działa trzech pracowników firmy. Podkreśla się jednak, że firma chce przede wszystkim pomóc uchodźcom w transporcie i schronieniu oraz że oferuje ludziom przyszłość. Według rzecznika firma płaci również 11 euro za godzinę, czyli kwotę przewyższającą płacę minimalną.
Ponadto według Tönnies podaż nie jest oparta na nieodłącznym braku siły roboczej. Według firmy, obecnie dostępnych jest wystarczająco dużo osób, a oferta, którą składa Tönnies, ma na celu jedynie pomoc ludziom na miejscu. Firma twierdzi jednak, że po bliższym przyjrzeniu się działanie może być nieco „zbyt przedwczesne”. Chce wejść w dyskusje z politykami i władzami, aby uzgodnić, w jakim obszarze można udzielić właściwej pomocy.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.