W 2016 roku VanDrie rozważał już zostanie udziałowcem Vion, teraz grupa cielęca wycofuje się z eksportową ubojnią Gosschalk z Epe w Gelderland. Oznacza to, że integracja zamożnych cieląt wciska się między ubojnie świń w Holandii, stawiając na krawędzi istniejącą hierarchię.
De zapowiedź przejętego pakietu większościowego jest uderzającym krokiem. Zarówno dla Gosschalka, jak i VanDrie. Rodzina Gosschalk rezygnuje z autonomii w swojej firmie i wprowadza partię dominującą. VanDrie z kolei robi krok w głęboką wodę. Przecież ubój i sprzedaż wieprzowiny (mięsa) to nowa gałąź działalności firmy produkującej cielęcinę.
Vion na celowniku
Nawiasem mówiąc, nie jest to pierwszy raz, kiedy nazwisko VanDrie pojawia się w branży trzody chlewnej. W 2016 roku firma rozważała dołączenie do Vion. Zwrócił się do nich w tej sprawie bank ABN Amro, ponieważ firma Vion potrzebowała wówczas zastrzyku kapitału, aby móc inwestować. Jako twierdza mięsna Van Drie wydawała się logicznym partnerem. Choć ten krok był poważnie rozważany, rodzinna firma zdecydowała się odmówić przyjęcia tego zaszczytu. Była rzeczniczka Henny Swinkels otrzeźwiająco stwierdziła, że Vion to bardzo duża ryba, ale „świnia to coś innego niż cielę”.
Teraz – jakieś sześć lat później – firma podejmuje ten krok, choć Gosschalk nie da się oczywiście porównać do Vion pod względem wielkości. Oznacza to, że Van Drie wychodzi ze swojej strefy komfortu. W końcu VanDrie jest przyzwyczajony do podejmowania decyzji i naciskania guzików na rynku cielęciny. To nie zadziała na rynku trzody chlewnej. Chociaż Gosschalk to renomowana rzeźnia, jest to najmniejsza z dużych rzeźni na holenderskim rynku trzody chlewnej, przeprowadzająca około 50.000 XNUMX ubojów (głównie świń) tygodniowo, gdy linia ubojowa pracuje na pełnych obrotach.
Logiczne zalety
Jednak „przejęcie” nie jest nielogiczne z kilku powodów. W związku z polityką azotową miecz Damoklesa wisi nad holenderską hodowlą zwierząt. Dlatego też firmy mleczarskie obawiają się o swoją pozycję surowcową, ale zagrożona jest także liczba cieląt. Co więcej, przejście na wieprzowinę poszerza portfolio VanDrie, które obecnie opiera się głównie na cielęcinie. Może to być również interesujące pod względem korzyści skali. Zwłaszcza, że VanDrie ma także mniejszościowe udziały w przetwórcy mięsa Zwanenberg. Uzyskano to, gdy w 2020 roku VanDrie przekazał im swój większościowy pakiet udziałów w Struik Foods w Putten, znanej z kiełbas i zup mącznych.
Zeszłego lata Gosschalk połączył siły z Farmers Defence Force (FDF), a rzeźnia zobowiązała się do tego Znak jakości FarmerFriendly. Pomysł stworzenia pierwszej pełnej integracji łańcuchowej z otwartym i przejrzystym modelem przychodów dla hodowców trzody chlewnej. Dzięki wiedzy VanDrie ambicja ta ma większe szanse powodzenia, chociaż możliwości zarobkowe hodowców cielęciny są przedmiotem dyskusji od lat.
Relacje na krawędzi
Dołączenie VanDrie jest ekscytującym wydarzeniem dla istniejącej gildii rzeźni w naszym kraju. W końcu rodzina Van Drie jest zamożna i przedsiębiorcza. Prawdopodobnie ma taką moc, żeby to zrobić nieco szary obraz van Gosschalka, zwiększając w ten sposób konkurencję. To pogarsza relacje między ustalonym porządkiem, zwłaszcza teraz, gdy liczba świń w Holandii spada.