Zarząd Vion ma nadzieję wyeliminować wyciek na rynku niemieckim dzięki nowemu, dalekosiężnemu planowi reorganizacji. Podejmowano już gorączkowe próby odwrócenia sytuacji, ale nie przyniosły one jeszcze pożądanych rezultatów. Zbywając aż cztery niemieckie zakłady uboju i przetwórstwa, firma dokonuje głębokich cięć własnego mięsa. Na początku bardzo to boli, ale później może przynieść ulgę. Fakt, że konkurencja jest wykorzystywana, zwiększył sprzedaż i sprzedaż.
Het aktualności jest uderzające, ale nie jest to grom z jasnego nieba. W ostatnich miesiącach w sieci pojawiło się wiele spekulacji, że Vion „coś planuje”. Siły Obrony Rolników wspomniały już szczegółowo o zamknięciu lokalizacji w Emstek w październiku, ale Vion głośno temu zaprzeczył. Prawdopodobnie po to, aby zachować spokój w niewątpliwie skomplikowanych aktach reorganizacyjnych, choć nie zasługuje to na nagrodę piękności. W tle prawdopodobnie trwały już negocjacje z potencjalnymi nabywcami. Na rynku, na którym liczba zwierząt szybko maleje, sprzedaż stali nierdzewnej nie jest sprawą łatwą. Na pewno nie do bezpośredniej konkurencji, ale innych kandydatów po prostu nie ma.
Wyciekły plany
Pod koniec ubiegłego tygodnia na rynku ponownie pojawiły się plotki. Powtórzono, że Vion zamknie rzeź w Emstek. Mówi się również, że trwają prace nad umową z Tönnies. W poniedziałek na pytania zadane rzecznikowi Vion w tej sprawie nie udzielono należytej odpowiedzi, ale też nie zostały one natychmiast odrzucone. Późnym poniedziałkowym wieczorem w grupach WhatsApp rozesłała się robocza wersja komunikatu prasowego, w którym stwierdzono, że Vion rzeczywiście ma poważne plany redukcji zatrudnienia w Niemczech. Oprócz zamknięcia lokalizacji w Emstku, w sprzedaży znajdują się także trzy kolejne lokalizacje. Dwie fabryki u głównego konkurenta Tönnies oraz rzeźnia u mniej znanego regionalnego gracza Uhlen. Z planów, które wyciekły, boleśnie wynikało, że komunikacja wewnętrzna w Vion nie jest szczelna, ponieważ latem ubiegłego roku dane roczne były dostępne już przed wprowadzeniem embarga.
Cięcie boli
Dezinwestycje na rynku niemieckim nie są odosobnionym wydarzeniem. W zeszłym roku kurtyna opadła także na dwie fabryki w Niemczech. W poprzednich latach również doszło do szeregu zamknięć fabryk. Przypadkowo zaprzeczony Dyrektor generalny Ronald Lotgerink chciał opuścić Niemcy latem ubiegłego roku. Prawdopodobnie spowodowałoby to zbyt duży spadek sprzedaży. Obecnie wydaje się, że Vion zamierza znacznie zmniejszyć skalę, zmniejszając nadwyżkę mocy produkcyjnych. To bardzo boli na krótką metę. W 2022 roku za kłopoty w Niemczech pobrano już opłatę w wysokości 63,5 mln euro, choć nie jest jasne, czy w tę kwotę wlicza się także nowo ogłoszona reorganizacja.
Punkty początkowe
W dłuższej perspektywie wyeliminowana nadwyżka mocy produkcyjnych może przyczynić się do wyższej marży zysku. Zanim jednak Vion w Niemczech zdoła faktycznie naprawić wyciek, przez Ren prawdopodobnie będzie jeszcze musiało przepłynąć dużo wody. Punktem wyjścia jest fakt, że w listopadzie po raz pierwszy od 2020 r. liczba świń w Niemczech nieznacznie wzrosła. Jest to sytuacja korzystna dla wykorzystania mocy ubojowych, także dla pozostałych rzeźników w Niemczech. Ponadto niemieckie rzeźnie stały się bardziej świadome, że Chiny wkrótce ponownie otworzą granice dla niemieckiej wieprzowiny po zniesieniu w zeszłym tygodniu zakazu eksportu dla Belgii. Vion ma nadzieję, że niemiecka działalność szybko nabierze tempa, ponieważ ta poważna reorganizacja wydaje się na razie ostatnią wiarygodną szansą na niemiecki sukces.