Początkowo oczekiwano, że cena świń będzie miała słoneczne lato, ale nic nie mogło być dalsze od prawdy. Rynek załamał się kilka razy. W tym tygodniu sytuacja się powtórzyła. Jednak presja cenowa nie pojawia się całkowicie niespodziewanie, gdy badamy sytuację rynkową.
Ceny trzody chlewnej gwałtownie spadły już na początku lipca, a presja ponownie wzrosła w ostatnim tygodniu tego miesiąca. Na przykład wczoraj Vion obniżył cotygodniowy cytat o 5 centów do 1,91 € za kilogram, po sygnałach z zeszłego tygodnia, że ten krok jest nieunikniony. Zysk wiosenny, który wypracowała oferta, jest więc całkowicie nieosiągalny. Oczekuje się, że inne oferty w północno-zachodniej Europie podążą tą samą ścieżką spadkową pod koniec tego tygodnia. Oznacza to, że można definitywnie stwierdzić, że rynek nie jest w stanie sprostać - często wysokim - oczekiwaniom. Boerenbusiness wypisz przyczyny.
1. Pogoda nie współpracuje
Być może najbardziej oczywistym powodem jest pogoda. W naszej części Europy w ostatnich miesiącach było historycznie mokro. To naprawdę zepsuło sezon grillowy. Supermarkety i domy handlowe pozostały z niesprzedanymi zapasami mięsa, które obecnie są wypychane na rynek w ramach promocji rabatowych. Dzięki temu letnia pogoda w tym tygodniu nie stymulowała rynku lub w niewielkim stopniu go stymulowała. Zwłaszcza, że mamy środek wakacji i stosunkowo wielu Holendrów (a także Niemców) często odwiedzało słoneczne miejsca na południu Europy. Wiąże się to oczywiście ze spadkiem popytu.
2. Napięcia na rynku
Napięcia na rynku są także przyczyną obecnej presji cenowej, której nie należy lekceważyć. Afrykański pomór świń był oczywiście uśpiony przez pewien czas, ale teraz ponownie pojawia się w Niemczech. Dotknięte zostały także duże, profesjonalne hodowle trzody chlewnej. Wraz z rozprzestrzenianiem się wirusa przez Niemcy, wirus może dotknąć również Holandię. To sprawia, że holenderskie rzeźnie w coraz większym stopniu zdają sobie sprawę, że duże zamrożone zapasy nie są pożądane. W przypadku wybuchu epidemii szybko tracą na wartości, co osłabia chęć uboju. Wyższe stopy procentowe w ostatnich latach sprawiły, że finansowanie akcji stało się w każdym razie nieciekawe. Również konflikt handlowy pomiędzy Chiny i Unia Europejska nie poprawia nastrojów na rynku, choć w krótkim okresie nie utrudnia sprzedaży.
3. Inflacja pozostaje tematem przewodnim
Być może burza inflacyjna ostatnich lat ucichła, ale nie oznacza to, że jej negatywne skutki dla rynku nagle staną się znikome. W czerwcu inflacja w naszym kraju nadal utrzymywała się na poziomie ponad 3%, a jednym z jej czynników była żywność. Również w strefie euro średnia dotychczasowa deprecjacja waluty nadal znacznie przekracza cel Europejskiego Banku Centralnego wynoszący 2%. Nie bez powodu duże grupy spożywcze, takie jak Lamb Weston, FrieslandCampina czy McDonalds, wskazywały ostatnio, że inflacja w dalszym ciągu wywiera depresyjny wpływ na sprzedaż. Między innymi dlatego, że ludzie rzadziej jedzą poza domem i bardziej selektywnie dokonują zakupów do użytku domowego. Wydaje się, że ma to również wpływ na sprzedaż wieprzowiny, chociaż nie można tego jeszcze potwierdzić danymi liczbowymi dotyczącymi spożycia.
4. Brak równowagi pomiędzy cenami na rynku światowym
Pomijając ceny na rynku światowym, możemy jedynie wyciągnąć wniosek, że Europa nie jest konkurencyjna w stosunku do innych dostawców. W porównaniu z innymi głównymi eksporterami, takimi jak Brazylia, Stany Zjednoczone i Kanada, Europa pozostaje w tyle. Wpływa to również na europejski eksport wieprzowiny. W pierwszych czterech miesiącach tego roku sprzedaż w Europie spadła zaledwie o 6% do 1,46 mln ton. W porównaniu z 2023 r. różnice nie są aż tak duże, ale w porównaniu z poprzednimi latami wolumeny w Europie są znacznie niższe. Główne rynki zbytu, takie jak Chiny i Japonia, doświadczyły w ostatnich miesiącach znacznego spadku, który został częściowo zrekompensowany wyższą sprzedażą na Filipiny i Koreę Południową.
5. Podaż po cichu wzrosła
Podczas gdy popyt cierpi z powodu inflacji (a sprzedaż poza Europą również jest pod presją), europejska produkcja trzody chlewnej rośnie dość cicho. W ciągu pierwszych czterech miesięcy liczba ubojów w Europie wzrosła o 2%. Produkcja mięsa wzrosła o prawie 4% ze względu na wyższą masę. Spośród głównych krajów produkujących świnie w Europie tylko Dania dokonuje uboju znacznie mniej świń ze względu na kurczące się stado świń. Wzrost ma miejsce szczególnie w Europie Wschodniej. Jeśli spojrzymy na nowsze dane w naszym kraju, podaż jest w miarę porównywalna z ubiegłoroczną. W pierwszych 29 tygodniach tego roku ubito o 1% mniej niż w roku ubiegłym.
6. Zbyt wysokie oczekiwania
Ostatnią, ale nie najmniej ważną kwestią są wysokie oczekiwania rynku. Nadzieja wprawdzie daje życie, ale w praktyce często jest też daremna. Oczekiwano, że dwie duże imprezy sportowe (Mistrzostwa Europy w piłce nożnej i Igrzyska Olimpijskie) niewątpliwie wpłyną na wzrost spożycia mięsa. Korona Danii wyraziła tę nadzieję nawet głośno, publikując pod koniec maja swoje roczne dane liczbowe. A może w tym przypadku życzenie było ojcem myśli? W każdym razie wysokie oczekiwania nie spełniły się. I chociaż igrzyska olimpijskie dopiero się rozpoczęły, nie będzie to już miało znaczenia.