Kilka lat temu mówiono o sprzedaży Tönnies. Giganci mięsni Tyson Foods i JBS okazali zainteresowanie, ale ostatecznie odmówili. Dumny Clemens Tönnies nie był zainteresowany sprzedażą, mimo że mógł dużo zarobić. Firma mięsna musiała pozostać w rękach rodziny, choć w przeszłości miał konflikty z kuzynem, który ma połowę udziałów. Teraz Clemens proponuje swojemu synowi przejęcie władzy. Obejmuje urząd w ekscytujących czasach.
Przejście władzy z ojca Clemensa (68 l.) na syna Maksymiliana (34 l.) następuje stopniowo, ale coraz wyraźniej widać, że władzę przejmuje nowe pokolenie. Stało się to jasne w tym tygodniu, kiedy to Maksymilian, a nie Clemens, udzielił wywiadu w prestiżowym „Süddeutsche Zeitung”. Sygnał, że syn przejmuje od ojca rolę figuranta. W wywiadzie dość krytycznie odniósł się do niemieckiej polityki rolnej, która jego zdaniem zmusiła wielu hodowców trzody chlewnej do zaprzestania hodowli. Podczas gdy kilka lat temu na haku ubojowym wisiało jeszcze 1 milion świń tygodniowo, obecnie jest ich „tylko” 700.000 XNUMX. W Tönnies uważają, że osiągnięto już dno, choć prawdopodobnie pragnienie jest ojcem tej myśli.
Uderzający lider
Ślady Clemensa Tönniesa są zbyt duże, aby je wypełnić. Jest niezwykłą osobą. Niemieckie media chętnie przedstawiają go jako barona mięsnego czy cesarza kotletów, który wzbogacił się na barkach rolników. W przeszłości miał bliskie powiązania z Władimirem Putinem, a raz nazwał rosyjskiego przywódcę nawet osobistym przyjacielem. Dzień po inwazji rosyjskiej niemieckie media szybko poprosiły go o odpowiedź na wojnę. Początkowo odmówił komentarza. Później odpowiedział i mówił o wojnie eksterminacyjnej, którą potępił w możliwie najostrzejszy sposób. Tönnies chciał kiedyś zbudować największą rzeźnię świń w Rosji, ale plany te nigdy nie zostały zrealizowane. Jeszcze przed wojną zakłady mięsne wycofały się z ziem rosyjskich. Albo Tönnies i Putin na warunkach mówienia nie są znane.
Spór rodzinny
Choć Clemens Tönnies zawsze był postrzegany jako wielki przywódca największej w Europie grupy mięsnej, udziały dzieli ze swoim kuzynem Robertem, który jest znacznie mniej widoczny w mediach. Robert jest potomkiem starszego brata Clemensa, Bernda, który zmarł w 1994 roku. W przeszłości między nimi toczyła się widoczna walka o władzę. „Gdzie jedna osoba chce skręcić w lewo, druga jedzie na wprost” – typowo pisały niemieckie media. Topór zakopano w 2017 r., ale zaledwie dwa lata później bomba eksplodowała ponownie. Robert uważał, że ma prawo do 55% udziałów większościowych. Nalegał na sprzedaż niemieckiego koncernu mięsnego o wartości 4 miliardów euro, ale Clemens był temu całkowicie przeciwny. W 2021 roku topór został zakopany na dobre. Oprócz decyzji o niesprzedawania firmy obiecano również, że wszyscy znów będą na tej samej stronie.
W ostatnich latach nie było żadnych sporów społecznych. Obecnie 50% akcji spółki posiada Robert Tönnies, 45% Clemens, natomiast Maximilian posiada 5%. Rodziny Tönnies nie musiały sprzedawać firmy mięsnej za pieniądze. Clemens i Robert Tönnies znajdują się na liście najbogatszych ludzi świata magazynu biznesowego Forbes. Razem panowie mają majątek wart około 3 miliardy euro.
Pozowanie w kombinezonach
Jednak dumny Clemens Tönnies nie boi się pozować w kombinezonie w żadnym niemieckim chlewie. Pewnie lepiej niż ktokolwiek inny zdaje sobie sprawę, że bez hodowców świń nie da się obejść. W końcu puste haki ubojowe oznaczają brak obrotu. I nie widzi zbyt wiele w „mięsie” pochodzenia roślinnego. Eksperymentował z tym w 2015 roku, ale nagle znowu przestał. Jego ironiczny komentarz stwierdził, że substytuty mięsa są fałszywe i niesmaczne. W międzyczasie Tönnies zmienił zdanie na temat tej strategii. Później w spółkach zależnych wznowiono produkcję kiełbas roślinnych.
hodowane mięso
Maximilian mówi w wywiadzie, że Tönnies niedawno zainwestował także w start-up zajmujący się hodowlą mięsa. Choć firma mięsna w dalszym ciągu koncentruje się mocno na wieprzowinie, z pewnością jej działalność jest poszerzana. Z biznesowego punktu widzenia są to wybory zrozumiałe, biorąc pod uwagę gwałtownie spadające spożycie mięsa i podaż wieprzowiny w Niemczech, co naraża grupę zamożną na niebezpieczeństwo. Poradzenie sobie z tymi wyzwaniami należy do nowego pokolenia.