Jak wynika z rocznych danych liczbowych, które dzisiaj zostały ostatecznie opublikowane po miesiącach opóźnień, firma Vion odnotowała w zeszłym roku stratę w wysokości prawie 90 milionów euro. Kierownictwo Vion na wszystkich szczeblach twierdzi, że po ogłoszonym odejściu z Niemiec nadchodzą lepsze czasy, musi jednak także zdać sobie sprawę, że istnieje ryzyko zagrażające ciągłości nękanej od lat firmy mięsnej.
Jasnym punktem tych liczb jest to, że są one mniej ujemne niż w poprzednim roku finansowym: w 2022 r. strata wyniosła 108 mln euro, w 2023 r. spadła do nieco poniżej 90 mln euro. Z tego 38 mln euro przypada na utratę wartości i koszty restrukturyzacji związane z opuszczeniem Niemiec. Niemieckie zbycia powinny przywrócić przeciek w Vion, a przynajmniej taki jest pomysł.
Chociaż znaleziono już nabywców w różnych lokalizacjach w Niemczech, do Vion wciąż jest daleko. Spółka głośno stwierdza, że istnieje ryzyko dla ciągłości działania spółki. Dotyczy to m.in. spadku pogłowia zwierząt gospodarskich i chorób zwierząt. Czynniki te będą nadal wisieć nad rynkiem, gdy firma Vion przestanie działać w Niemczech. Afrykański pomór świń może dziś lub jutro pojawić się również w Holandii. Holenderski sektor wieprzowiny utraci wówczas bezpośredni dostęp do rynków eksportowych poza Europą, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jako ryzyko wymienia się także zmniejszanie się pogłowia zwierząt gospodarskich. Biorąc pod uwagę różne programy blokowania (Lbv i Lbv-plus), nadal trudno jest oszacować, jak bardzo dotknięte zostanie holenderskie stado świń w nadchodzących latach. Zdaniem dyrektora generalnego Vion, Ronalda Lotgerinka, spadek w ostatnich latach był szybszy, niż oczekiwano.
Wypłacalność prawie w strefie zagrożenia
Vion informuje również, że wskaźniki płynności i wypłacalności pozostają na odpowiednim poziomie. Tych słów używano także w 2022 r., ale wypłacalność spadła o 9 punktów procentowych do 30,8%. W 2023 r. odsetek ten spadnie jeszcze bardziej do 26%. W rzeczywistości Vion nie znalazł się jeszcze w strefie zagrożenia, ale biorąc pod uwagę spadek w ostatnich latach, jest on bliski wystąpienia, jeśli sytuacja szybko się nie zmieni. W 2020 r. wypłacalność nadal wynosiła 46%. Wydaje się, że akcjonariusz ZLTO nie ma wystarczającego kapitału, aby wkroczyć, jeśli coś pójdzie nie tak.
W nadchodzących latach Vion będzie dążył do dalszych oszczędności. Celem jest redukcja środków o 150–200 mln euro w przyszłym roku. Niedawno ogłoszono, że zniknie prawie 200 stanowisk pracy. Efekty planu reorganizacji będą widoczne w wynikach od 2025 roku – obiecuje Vion. Vion spodziewa się również możliwości refinansowania pożyczek, co zdaniem spółki może ograniczyć ryzyko związane z ciągłością. Niedawne spadki stóp procentowych nie są złe, chociaż pożyczkodawcy będą mimo wszystko żądać wysokich stóp procentowych, biorąc pod uwagę wrażliwość firmy.
Nowe kierownictwo
Pod nowym, ale znanym zarządem Vion będzie próbował w nadchodzących latach wejść na bardziej stabilne wody. Niedawno ogłoszono, że w przyszłym roku dyrektor finansowy Tjarda Klimp zastąpi Ronalda Lotegerinka na stanowisku ostatecznie odpowiedzialnego. Zwolnione stanowisko dyrektora finansowego zostanie również obsadzone wewnętrznie.