Oficjalnie na Węgrzech nie odnotowano jeszcze żadnej infekcji pryszczycą (FMD), ale sytuacja stała się napięta, odkąd w zeszłym tygodniu piąta ferma hodowlana w tym kraju została uznana za zakażoną. Uderzające w tej epidemii jest to, że wirus rozprzestrzenił się na południe i wybuchł w mieszanym gospodarstwie rolnym.
Zakażona firma znajduje się w Rábapodány, około 30 kilometrów na południe od pierwszych ognisk choroby w okolicach Györ. Według doniesień firma posiadała około 875 krów, ale hodowała także świnie. Nie stwierdzono zakażenia u tych świń, ale w ramach środków ostrożności rozpoczęto zapobiegawczy ubój około 10.000 XNUMX świń.
Obecnie trudno jest uzyskać dokładny obraz przebiegu zakażeń pryszczycą na Węgrzech i Słowacji. Choć oba kraje otrzymały międzynarodową pomoc w walce z epidemią, m.in. od ekspertów z Brukseli, niewiele mówi się o stanie kampanii. Rząd Węgier kilkakrotnie ogłaszał, że epidemia jest pod kontrolą, ale okazywało się, że nie. Mówi się również, że przyczyną epidemii jest bioterroryzm.
Wpływ na logistykę
Uderzające jest, że wariant wirusa, który ma związek z tym przypadkiem, to wirus typu O, który normalnie występuje w Pakistanie. Podejmowane są również szczepienia, lecz środki te nie powstrzymały jeszcze wirusa.
Z powodu licznych środków ograniczających, zwłaszcza w obszarze transportu, epidemia dotyka przede wszystkim sektor trzody chlewnej na Węgrzech i Słowacji – chociaż oficjalnie nie odnotowano jeszcze żadnego przypadku zakażenia świni. Władze podają, że na Węgrzech ponad 100.000 tys. świń i prosiąt czeka na przewiezienie do rzeźni lub gospodarstwa hodowlanego. Co tydzień liczba ta wzrasta o około 10.000 tys. zwierząt.