Fuzja holenderskiego Topigs i norweskiego Norsvin w 2014 roku zmieniła strukturę DNA połączonej firmy, która w 100% należy do rolników. Połączenie linii loch Topigs i Norsvin oraz wynikające z tego wprowadzenie TN70 stworzyło solidne podstawy, a firma dynamicznie rozwija się na całym świecie. Do 2025 roku wzrost jeszcze bardziej przyspieszy. Czas na rozmowę z Jean-Marie van Oortem, dyrektorem Topigs Norsvin w Holandii, oraz Royem Strikkelingiem, globalnym menedżerem ds. produktów, na temat wizji Topigs Norsvin dotyczącej rozwoju branży hodowli trzody chlewnej, szybkiego wzrostu i możliwości kontynuacji tego trendu.
Internacjonalizacja nie zawsze była sukcesem dla holenderskich spółdzielni. W Topigs Norsvin można jednak obecnie stwierdzić, że działalność transgraniczna rzeczywiście przynosi efekty. W ciągu 10 lat obroty wzrosły o 176%, a rentowność również znacząco wzrosła. Wynik finansowy wzrósł w ostatnich latach do 20 milionów euro, znacznie przekraczając średnią z 2014 roku, która wynosiła 5 milionów euro. Może się to wydawać luksusowe, ale według firmy jest to konieczne w sektorze, który wymaga znacznych nakładów finansowych, aby utrzymać się na szczycie w zakresie badań i rozwoju. Cechy lochy TN70, będącej krzyżówką rasy białej wielkobiałej i norweskiej rasy lądowej, okazały się połączeniem cech matecznych, doskonale dostosowanych do dzisiejszego świata.
Topigs Norsvin rośnie, ale jego baza macierzysta się kurczy. Ile loch zniknęło ze sceny w naszym kraju w ciągu ostatniego roku?
Van Oort: „Nie jest zaskakujące, że wdrożenie różnych przepisów dotyczących zakończenia produkcji doprowadziło do znacznej redukcji. Według naszych obliczeń, latem 2024 roku w holenderskich fermach nadal przebywało około 715 000 loch. Do lata 2025 roku z produkcji wycofano około 85 000 loch. To daje około 630 000 loch, co stanowi spadek o 12%. Na podstawie naszych własnych analiz, ale także dzięki koordynacji i konsultacjom z innymi partnerami w łańcuchu dostaw, spodziewamy się, że liczba loch nieznacznie spadnie w 2026 roku. Obecnie szacujemy, że do końca 2026 roku w Holandii będzie 595 000 loch, co oznacza dalszą redukcję o około 35 000 loch produkcyjnych”.
Jak ten obraz wygląda w innych krajach europejskich?
Van Oort: „W większości krajów europejskich obserwujemy niewielki spadek liczby loch. Zazwyczaj liczba loch spada o 2% rocznie ze względu na wyższą produktywność. W Danii liczba loch od lat oscyluje wokół 900 000. Również w Niemczech, po latach spadku, od pewnego czasu stabilizuje się na poziomie około 1,35 miliona. W Hiszpanii liczba loch utrzymuje się na stabilnym poziomie około 2,7 miliona”.
Strikkeling dodaje: „Hiszpański przemysł hodowli loch jest dobrze podzielony, z około 500 000 loch hodowanych specjalnie w ramach koncepcji jakościowych, takich jak Iberico. Podobna liczba loch produkuje również genetykę Duroc, aby skutecznie obsługiwać określone rynki eksportowe, między innymi w Azji. Wykorzystują ją również do budowania marki w hiszpańskim handlu detalicznym”.
Czyli obecna presja cenowa na rynku wynika głównie ze wzrostu produkcji i liczby dostępnych loch?
Van Oort: „To czynnik, który ma znaczenie, oprócz ograniczonych możliwości eksportowych. Przewidywanie przyszłych zmian jest trudne, ponieważ konsumpcja również odgrywa rolę, ale oczywiście obserwujemy rosnącą presję w całej Europie na firmy, aby inwestowały w dobrostan zwierząt. To nie będzie wykonalne dla wszystkich. Czas pokaże, w jakim stopniu moce produkcyjne zostaną przejęte przez inne firmy i jaki będzie to miało wpływ na liczbę loch”.
Czy obecny spadek cen będzie miał tu jakiś wpływ?
Van Oort: „Incydenty zawsze mogą wpłynąć na rynek. Pomyślmy o nowym programie skupu akcji podczas spadku cen lub o konsekwencjach, na przykład, wybuchu afrykańskiego pomoru świń w kraju europejskim, a może nawet w naszym. W ostatnich tygodniach widzieliśmy, jak bardzo hiszpański sektor poniósł straty po takim wybuchu”.
Po fuzji z Norsvin i wprowadzeniu TN70, wzrost poza Europą był szczególnie szybki. Przyczyniły się do tego również terminale pokładowe. Sprzedaż w Ameryce Północnej i Południowej wzrosła na przykład ponad trzykrotnie. Jak znaczący jest ten wzrost?
Chociaż w pełni koncentrujemy się na rozwoju i udziale w rynku, utrzymanie odpowiednio dużego i rosnącego budżetu na badania i rozwój jest w naszej branży kluczowe. Rosnące przychody i możliwość lepszej optymalizacji struktury kosztów po prostu zwiększają możliwości realizacji tego celu. Sukces TN70 i ogierów terminalnych wyraźnie poprawił wyniki i pozwolił nam na większe inwestycje w badania i rozwój. Holenderscy członkowie stajni korzystają z szybszego postępu genetycznego.
Co sprawia, że TN70 jest tak atrakcyjny nawet w przypadku dużych integracji w krajach takich jak Stany Zjednoczone?
Strikkeling: „Widzimy, że w innych krajach często występują te same problemy, co u nas. Znalezienie dobrze wyszkolonego personelu jest trudne, co oznacza, że istnieje zapotrzebowanie na samowystarczalne, silne zwierzęta. Od dłuższego czasu zrównoważona hodowla Motto naszego programu hodowlanego. Liczy się nie tylko liczba prosiąt, ale równie ważne są takie kryteria, jak odporność, cechy mateczne, podatność na choroby, ślad węglowy itd. Jeśli spojrzymy na przykład na Stany Zjednoczone, zauważymy, że śmiertelność loch wzrosła do 14–15% w ciągu zaledwie kilku lat. Dzięki TN70 osiągamy średnio znacznie poniżej 10%. Duże integracje, które polegają na zewnętrznej sile roboczej, często z zagranicy, coraz bardziej doceniają te cechy. Zaufanie dużych integracji znajduje również odzwierciedlenie w 20% udziale w rynku loch, jaki osiągnęliśmy w USA.
W ostatnich latach obroty rosły rocznie o około 10–15%. Jak będzie wyglądał rok 2025?
Strikkeling: „Tempo się utrzymuje, a wzrost nadal trwa. Jak dotąd, do 2025 roku spodziewamy się 18% wzrostu przychodów. Na przykład w Brazylii jesteśmy obecnie największym krajowym graczem na rynku genetyki loch. Nasz udział w tym rozwijającym się rynku wynosi 33%. Jednak na świecie w tym roku sytuacja wygląda bardzo dobrze. W krajach takich jak Hiszpania i Stany Zjednoczone nie jesteśmy w stanie zaspokoić całego popytu na TN70. Istnieje również duże zapotrzebowanie na genetykę Topigs Norsvin w mniejszych krajach produkujących trzodę chlewną, takich jak Bułgaria i Grecja”.
Ile potencjału pozostało na nadchodzące lata?
Strikkeling: „Wciąż istnieje wiele możliwości i zauważamy, że obecna podaż, oparta na zrównoważona hodowla, która skutecznie zaspokaja potrzeby rynku na wielu różnych rynkach. Konkurencja z pewnością nie stoi w miejscu, ale od dostosowania celów hodowlanych do zbierania korzyści w praktyce mijają lata. W międzyczasie stale rozwijamy naszą ofertę. Naszym wyzwaniem jest zapewnienie, aby nasze produkty nadal spełniały wymagania rynku.
Czy Ty, jako firma, również czerpiesz korzyści z faktu, że konkurenci, na przykład, wyprzedzili Cię pod względem dużych liczb?
Van Oort: „Można tak powiedzieć, ale przede wszystkim musimy skupić się na dostosowaniu naszych celów hodowlanych do potrzeb hodowców loch, trzody chlewnej i rzeźni na całym świecie. To ostatecznie decyduje o naszym sukcesie”.
Działacie również w Azji, ale wasz udział w rynku jest niższy niż na innych kontynentach. Jak to możliwe?
Strikkeling: „Na przykład na rynku chińskim widzimy, że wciąż istnieje wielu lokalnych dostawców genetyki. Ponadto wciąż występuje wiele transakcji (transakcji jednorazowych, w których większy nacisk kładzie się na cenę i efektywność). Nie jest to łatwy rynek do penetracji. Od kilku lat ściśle współpracujemy z firmami takimi jak Muyuan Foods, największym chińskim producentem wieprzowiny, zarządzającym około 3,5 milionami loch. Dobra lokalna sieć i możliwości dystrybucji są w tych krajach kluczowe”.
Wskazujesz, że w wielu krajach rynek jest nadal dość rozdrobniony i że istnieje wiele firm zajmujących się genetyką. Czy są jakieś plany przejęć?
Van Oort: „Na świecie doszło do wielu fuzji, również między dużymi firmami. Ważne jest, aby każdy utrzymywał skalę, która pozwala na ciągłe inwestowanie w rozwój. Czasami jesteśmy zapraszani do współpracy, ale oczywiście musi istnieć obopólny interes. Może to dotyczyć różnych obszarów: czy druga firma ma produkty lub kompetencje, w których się wyróżnia, czy też istnieją sieci powiązań w określonych regionach, które mogłyby być dla ciebie cenne? Rozwój poprzez fuzje i przejęcia nie jest celem samym w sobie; wierzymy w niego tylko wtedy, gdy możemy wzajemnie się wzmocnić. Na przykład, jak widzimy we współpracy z Muyuan Foods”.