Coraz więcej fabryk frytek uruchamia swoje linie. Oznacza to, że zbieranych jest również więcej zakontraktowanych ziemniaków. Ma to konsekwencje dla popytu na darmowy produkt, którego cena jest pod presją. Teraz widać wyraźnie, że obfite opady deszczu odcisnęły swoje piętno podczas głównych zbiorów.